W dzisiejszej cywilizacji ludzie poświęcają swoje życie na poszukiwaniu szczęścia. Trwa wyścig o to, kto będzie miał lepsze auto lub więcej pieniędzy. Tylko w tych rzeczach ludzie widzą to, co nazywają szczęściem. W końcu te rzeczy, które rzekomo miały dawać szczęście, w końcu się nudzą i zaczyna się od nowa poszukiwanie coraz to nowszych rzeczy i tak na prawdę nigdy przy tym nie będąc szczęśliwym. Skoro wszystko to, co nas otacza, nie daje prawdziwego szczęścia, to gdzie ono właściwie jest? Odpowiedź jest bliżej niż się wydaje. Otóż szczęśliwymi zostaliśmy stworzeni sami w sobie i zawsze nimi jesteśmy. Niektórzy tego nie wiedza, ponieważ u nich pojawił się pewien powszechny już schemat. Wmawiając sobie, że gdy osiągnę to lub tamto, dopiero będę szczęśliwy, automatycznie odsuwamy od siebie to szczęście. Żadna przyziemna rzecz nie może dać prawdziwego szczęścia, a z idei, że dopiero będę szczęśliwy, gdy osiągnę to lub tamto, wynika że w chwili obecnej nie jesteśmy szczęśliwi. Każdy z osobna jako wyrażenie nieskończoności jest największym źródłem szczęścia. Szczęście może dać tylko to, co odczuwalne. A żadnej materialnej rzeczy nie można odczuć. Karmimy się tylko własnym wyobrażeniem o tej rzeczy. Nie twierdzę że to jest źle, ale gdy pojawia się tutaj uzależnienie od tej rzeczy jako jedyne źródło szczęścia, to wówczas odsuwamy od siebie prawdziwe życie. Człowiek, który rozumie tą ideę zaczyna cenić to, co na prawdę ważne, czyli miłość. Zaczyna darzyć miłością siebie, a co za tym idzie przede wszystkim innych. Smutne jest to, że bez znajomości tej prawdy, ludzie posługują się własnym wyimaginowanym pojęciem miłości. Zamiast dawać innym miłość, karmią ich fałszem. Świat bez miłości jest pusty.
źródło:
http://inflammatio.net