|
To tak jak większość ludzi, gdybym powiedział im że medytacja może dać szczęście ale depersonalizację, gdzie właściwie realnego szczęścia nie może dać nic innego to i tak odrzucą tą opcję. Dlatego że umysł to sprytna bestia stosuje sztuczki tylko żeby utrzymać swoją bytność i tożsamość, ale nie jest on ani przyjacielem , ani istotnym narzędziem. W medytacji pojawia się mądrość przerastająca spektakl społeczeństwa i powoduje że człowiek postępuje w swoim życiu mądrze staje się tak jakby opętany przez naturalne prawa, naturalną mądrość, ale to nic z tego świata mamy tu do czynienia z przewyższającą człowieka inteligencją, umysł staje się miałki ze swoimi sądami.Ego nie jest przyjacielem, wszechświat chce żeby człowiek zrealizował się w pełni odrzucił prawa spektaklu i zrealizował się dla większych celów, dla pokoju i miłości, te rzeczy nie są domeną umysłu wszystko co za tym idzie to fałszywe wytwory interpretatora.To żadna ucieczka od człowieczeństwa wręcz przeciwnie, naturalnym stanem człowieka jest poczucie szczęścia, wręcz bijące od niego, ale też mądre życie, ale w jednym masz rację dla społeczeństwa takie życie to jak koszmar bo każdy chce mieć więcej i każdy umysł postępuje irracjonalnie, ale trzeba pamiętać dla umysłu i jego "wartości" pokazanie mu że ma się nad nim kontrolę to jego koniec.
|