|
Uprzejmie prosze wszystkich o zachowanie spokoju przede wszystkim.Bylam bardzo ciekawa zdania ludzi ktorzy siedza w temacie i tyle.Pozwole sobie tutaj przeniesc fragment bloga i zadac kolejne pytanie....Jak ma sie to doswiadczenie do snu?Bardzo prosze o racjonalne opinie za co z gory dziekuje.czytam uwaznie wszystkie.
Doswiadczenie dotyczy mojego meza ale nie potrafie o tym nie napisac. Wracam z pracy i choc jest juz pozno palaszuje nieskonczony obiad po dziecku.Przy stole pojawia sie moj maz. -Miales mi opowiedziec o wczorajszym doswiadczeniu…belkoce z pelnymi ustami. -Tak szybko sie minelismy ,ze nie mialem okazji… -No to mow bo niecierpliwie sie… Wyraznie widze to samo zmieszanie ,uczucie ktore pojawilo sie przy jego pierwszych doswiadczeniach…Teraz?Jeszcze sie cyka?Nie rozumiem…Przeciez wiem,ze nie oszalal…konkretniej rzecz ujmujac to Idiota z niego od wiekow ale nowa dolegliwosc nie kwalifikuje sie do leczenia i kto jak kto ale ja wiem o tym najlepiej. -Mow w koncu…raczej rozkazalam niz poprosilam… -Mialem te wibracje… Skonczyl zdanie?Jezu wibracje sa tak nieziemskie,tak niesamowite…to swego rodzaju mistyczne doznanie a On mowi : „mialem te wibracje”tylko facet moze tak o tym powiedziec… -Normalnie chodzilem po pokoju…i pomyslalem czy moglbym gdzies poleciec ale poleciec nie isc i nie skonczylem o tym myslec jak poczulem ze lece…i znalazlem sie w domu u ( tu wymienil nazwisko rodziny mieszkajacej 30 km od nas). Zmarszczylam brwi zdumiona bo widzi ich w przeciwienstwie do mnie bardzo czesto..Kiedy sie zorientowalam,ze milion bardzo waznych rzeczy umknelo gdzies mojej polowce wykrzyknelam prawie… -Ale co widziales?Jak byli ubrani co robili?Powiedz mi wszystko musimy to sprawdzic…jest pozno ale jutro do Niej zadzwonie i zapytam czy te szczegoly sie pokrywaja…Nie wiedzialam jeszcze ,ze nie bede jednak mogla ich zapytac… -Ona…ciagnal skupiony…miala na sobie czarna bluzke …a na niej byly srebrne napisy…i miala dziwne kapcie…nie pamietam dokladnie jakie ale byly niezwyczajne…takie smieszne…Stala w kuchni oparta o zlew i rozmawiala ze swoja siostra chyba o bucikach dla dziecka.(Kuzynka jest w ósmym miesiacu ciazy) -A co robil On?(podawalismy imiona ze zrozumialych wzgledow omijam je tutaj) -On chyba byl przy komputerze albo ogladal telewizje nie wiem ale na pewno byl w salonie….Chcialem sie wtracic w rozmowe ale one mnie nie slyszaly….zimno mi bylo cholernie i strasznie mi sie pic chcialo,wkurzylem sie,ze nie moge wziac napoju mimo tego ze sie staralem.W ogole sie wkurwilem,ze nie moge niczego zrobic. Zawsze komentuje kiedy przeklina ale teraz odpuszczam… Znowu widze zmieszanie…jakis chory wstyd..On jest chyba nienormalny ,byl przy narodzinach naszego dziecka a wstydzi sie mowic o oobe-nigdy tego nie zrozumiem. -No mów…ponaglam…
-Poczulem ze znowu lece i laduje w jej brzuchu…i jestem z ich nienarodzonym jeszcze synem… Zrobilabym wszystko,zeby tylko odtworzyl cala ta rozmowe…niestety udalo nam sie zrelaksowac i przypomnial sobie wylacznie fragmenty-dobre i to. -Pytalem mlodego jak mu tam jest a On odpowiedzial,ze na poczatku bylo fajnie ale teraz juz mu jest ciasno i,ze jak robia Mu badania lekarskie to jest to dla niego strasznie nieprzyjemne i ze juz nie moze sie doczekac,zeby sie urodzic… Przeszly mnie dreszcze,jeszcze nigdy ,nawet w calej trylogi Monroe nie czytalam czegos tak pieknego. -Potem On zadal mi pytanie…ale wlasciwie to my nie uzywalismy slow…porozumiewalismy sie ale nie wiem…telepatycznie chyba…Ten osmiomiesieczny plod,dziecko,chlopczyk…zapytal mnie:”POWIEDZ JAK TAM JEST” Chcialem powiedziec,ze trzeba zawsze zapierdalac i ze jest ciezko ale nie wiem dlaczego powiedzialem szybko”jest fajnie” i jeszcze szybciej zapytalem brzdaca”Powiedz mi dokladnie jak Tobie jest tam”Moj malzonek w odpowiedzi uslyszal: „wiesz jak tu jest…byles tu kiedys”Moj maz odparl ze nie wie a dzieciak powiedzial”Wiesz…tylko nie pamietasz”
I co ja mam z tym zrobic?Mam do Niej zadzwonic i zapytac w jakiej bluzce chodzila dwa dni temu?Moze tak zrobie…chociaz nie…pewnie sie zmartwi bo wie ze opetalo nas oobe i jeszcze pomysli,ze ich szpiegujemy…a tak wcale nie jest.Co Jej powiem?Ze moj maz przeprowadzil rozmowe z jej synem w jej brzuchu?Pomysli,ze oboje zfiksowalismy…Nie moge tego sprawdzic choc pewnie do jutra wymysle sposob,zeby choc zadzwonic pod jakims pretekstem i zapytac czy w ogole ma taka bluzke i czy ma dziwne kapcie…Jezu nie moge zadac Jej takich pytan…Kurde jestem w kropce…gdyby nie byla w ciazy zadzwonilabym nawet gdyby sie miala zdenerwowac ale gdyby nie bytla w ciazy doswiadczenie mojego M nie byloby tak wyjatkjowe.Zadawalam mnostwo pytan..jedyne co sobie jeszcze przypomnial to to,ze Maluszek mial duze i ciemne oczy…i,ze wiedzial kim jest M.Na moje pytanie „skad wiedzial”maz odpowiedzial mi „nie wiem skad wiedzial ale wiem,ze wiedzial”.
Kiedy kuzyn zadzwonil w sobotnie popoludnie w sprawie przewiezienia mebli bylam pelna nadziei,ze uda nam sie spotkac tego samego wieczora.I…udalo sie!Przyjechala tez moja jedyna kolezanka ktora mam tutaj (ciagle boje sie slowa :przyjaciel) .
Okolo 19 w oczekiwanym komplecie zasiedlismy do stolu.Kuzyni przywiezli pyszne paczki a kolezanka pysznego lodowego torta( i wez sie tu odchudzaj).Postawilam na stol kawe,salatke i inne pierdoly.Najpierw zapytalam czy siostra wyjechala do Polski…chcialam miec w ogole pewnosc,ze ta rozmowa mogla miec miejsce i wykluczyc na wstepie wszelkie kluczowe acz nieprawdziwe zdarzenia. -Nie…siostra jest u mnie caly czas uslyszalam…
Nie bardzo wiedzialam jak zaczac ale sytuacja byla iscie klarowna mielismy duzo czasu i spokoju.Telefon nie zalatwilby tego nigdy.Najpierw przypomnialam o oobe i o naszych doswiadczeniach…Kuzyn bardziej sceptyczny niewiele mowil na ten temat- Ona tak.Powiedzialam wprost,ze M byl u nich w srode poznym wieczorem.Milczeli i wyczekiwali…Potem kiedy juz powiedzialam,ze M wyladowal w Jej brzuchu i rozmawial z ich dzieckiem musialam szybko tlumaczyc,ze przezycie bylo piekne bo takie bylo i nie nalezy sie go bac…ze to cos z wyzszej polki zycia,jazni i swiadomosci.Zanim jednak doszlam do sedna zapytalam:Ty przechodzisz jeszcze jakies badania?Bylam pewna,ze juz dawno nie…ale uslyszalam”W srode mialam ostatnie badanie,nareszcie koniec”…Niesamowite pomyslalam.
-Powiedz mi jeszcze…Ty masz jakies dziwne kapcie w ktorych ostatnio chodzisz?
Zasmiala sie i powiedziala :
-Wlasnie ostatnio chodze w takich …one wygladaja jak kozaki ale to sa kapcie po domu…i akurat ostatnio w nich chodze. Nie wygladaja jak kapcie ale nimi sa…faktycznie sa dziwne ale fajnie mi sie w nich chodzi.
Tutaj wlasnie opowiedzialam historie o ich dziecku po czym zadalam ostatnie pytanie.
-W jakiej chodzilas bluzce w srode?
-Ostatnio chodze w czarnych bluzkach…jakos lubie ten kolor teraz.
-Ta bluzka miala na sobie cos czy byla czarna gladka?Drazylam dalej temat bluzki…
-Nie,nie byla gladka…odpowiedziala szybko….miala na sobie srebrnego kotka tego z hello kitty i srebrne napisy.W tym momencie podeszlam do komputera odpalilam bloga i pokazalam im fragment ”
miala na sobie czarna bluzke …a na niej byly srebrne napisy… Dla mnie to nader zrozumiale,ze mezowi umknal po drodze sam kotek…Nawet moja kolezanka doswiadczona i inteligentna kobieta niewiele miala do powiedzenia.Mysle,ze temat i wszystkie te opisy do siebie pasujace przygniotl te kobiete niewiele mniej niz mnie.
|