|
A ja bym niektorych nie nazwala zadnym z przypadlosci oka, a raczej mozliwosci postrzegania rozszerzonego speltrum energii, a gokladniej jej widzialnej czesci... Jak ktos widzi aury, to nie jest to nic w oku ;p
A mi sie tez kiedys "widzialo" rozne kropki, raczej nei kolorowe, chociaz moze jakies zabarwienie czasem mialy. Bylo to raczej jak patrzylam na jednolita powiezchnie, szczegolnie widoczne to bylo jak patrzylam na wykladzine. Punkcikow swiecacych maluteneczkich bylo mnostwo, ze byly gdzie nie spojrzalam, i do tego drgaly jakos. Iskrzyly sie.
Teraz jakos poszerza mi sie to co zazwyczaj sie widzi "katem oka" takie zamglone i falujace". Mam nadizej e nie jakas zacma ;p
Dodam, ze jak sie postaram, to widze normalnie, nic mi nie miga i zadnych snug dodatkowych mgielek. Jenoczesnie od razu robi sie male (te male widzenie). Wzrok badalam kilak lat temu bo pracuje przy komputerzze, i to standardowe badanie, czeka mnie chyba w nastenym roku jakos :)
A tak mi sie przypomnialo, ze jakis lekarz, nie pamietam dokladnie gdzie o tym czytalam, mial metode diagnozowania chorob, poprzez widzenie aury. Specjalnie meczyl wzrok, po czym obserwowal aure. Ciekawe czy tylko dlateo metoda sie nie przyjela, ze byla uwarunkowana tym, co postrzega lekarz i nie dalo sie tego pokazac komus postronnemu.
|