|
to moze gdzies robie blad, z tym widzeniem, wlasnie wyprobowalam, z przycisnieciem oczu, sa jakies kropki, zygzaczki i lamki, ale wszystkie jakby nic nie przedstawialy. I w zaleznosci od tego co pomysle, dalej albo cala czern, czy cos tam (z wczesniejszych zamkniec), albo jak teraz, jak juz mialam zamkniete oczy, "wyczulam" tajk jakby objelam to co jest dookola mnie, takie wyczucie tego co obok. Wtedy robi sie "glebia" tego co widze i jest poszerzona ten "drugi" wzrok.Taki, co sie przyjelo ze jest od wyobrazni moze... Ja nim widze tylko jakos przpadkowo cos konkretnego. Nie znaczy to ze nie mam informacji zadnych innych :p zazwyczaj mam.
A blad jaki robie? Moze powinnam zmien moje przeswiadczenie, ze wszystko to co postrzegamy jest energia niesklasyfikowana i bez formy dopoki ktos tego nie zrobi. Czyli jakbym chiala cos zobaczyc, to widze, co ktos stworzyl, jakbym chciala zobacyc to czego nikt nie nazwal, to mam juz ograniczenie, bo bym albo tego nie zobaczyla, albo zobaczyla w formie jaka jest temu najblizsza (osoba bezgranicznie kochajaca - jezus?). I jakos ciezko mi to zmienic i nie przywiazywac sie do tego co bym zobaczyla. A moze nie czas dla mnie jeszcze na to. Moze powinnam doswiadczyc plastycznosci energii i tego ze mozna ja sobie zmieniac jak sie zamarzy... a dopiero ogladac. Sama nie wiem.
Wiem ze poki co obraz co mam przed oczami ciegle mi sie porusza. Jakby faluje jak ledwo widoczna mgielka. Nie przeszkadza mi poki co :)
|