|
Nie będzie to o kotach, a o obserwacji malutkich psiaków, dopiero co oszczenionych. Były jeszcze słabo owłosione, nie widziały, nie wiem, jak ze słuchem, ale chyba też nie, po prostu takie małe pokraki, które kierują się w stronę ciepłych sutków swojej mamy. :) To, co przykuło moją uwagę, był fakt, że one praktycznie cały czas spały, przeżywając różne doznania. Co ciekawe, po obserwacji ich ruchów ciał wywnioskowałem, że przeżywają jakieś doświadczenia z życia dorosłego psa. Było to widać wyraźnie po mimice pyszczków, ruchach różnych mięśni i części ciała, typowych dla dorosłego psa, który śpiąc, przeżywa agresję, szczekanie, strach, radość itd. Można by powiedzieć, że to instynkt, ale przekładając to na własne doświadczenie ze śnieniem czy tym, co określa się jako OBE, a także odnosząc się do obserwacji podobnych doznań u dorosłego psa, czułem, jakby te małe istoty egzystowały tylko częściowo w wymiarze typowo fizycznym (ciało, przyjmowanie pokarmu, wydalanie), większą część spędzały w wymiarze mentalnym czy jakimś innym, gdzie przejawiały aktywność odpowiadającą temu, co z doświadczenia znamy, jako zachowanie dorosłego psa.
Aktualnie nie interesuję się tematyką eksterioryzacji czy odmiennymi stanami świadomości w takim zakresie, aby analizować tego typu obserwacje pod kątem istniejącej wiedzy na ten temat, np. w kontekście rozwoju świadomości u niemowląt, ale przypuszczam, że i w przypadku dzieci, mogą istnieć jakieś podobieństwa w tym zakresie. Naturalnie opis nie oddaje wrażeń, które miałem podczas obserwacji tych szczeniaków.
W "poza" także miałem doświadczenia z psami, ale głównie, a przynajmniej często, mam doświadczenia z pszczołami. Być może ma to związek z tym, że amatorsko zajmuję się pszczołami i w jakiś sposób są mi bliskie(?).
Mieszkałem też kiedyś w domu, w którym można było wyczuć i usłyszeć obecność, jakiejś osoby lub osób (wcześniej mieszkało tam starsze małżeństwo, oboje zmarli w tym domu). Dla mojej rodziny (zwłaszcza dla dzieci) był to spory dyskomfort (wyczuwanie czyjejś obecności, czasem było wyraźnie słychać, że ktoś wolnymi krokami chodzi w domu), ale zauważyłem też, że dla psa, którego mieliśmy wówczas, również było to przyczyną niepokoju. Często coś wyczuwał, zachowując się tak, jakby czegoś się bał, był nerwowy lub pobudzony wydawałoby się bez powodu. Nie lubił zostawać sam w domu.
|