|
|
03.12.2012 - 12:51
Post
#1
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Co robić, gdy spowija nas strach? Co robić, gdy tracimy kontrolę nad własnymi myślami? Co robić, gdy nad naszymi myślami zaczynają dominować straszne, niskie wibracyjnie, mdłe, chaotyczne, wiercące, bolące i inne tego typu myśli i odczucia? Co robić, gdy ktoś nas w ten sposób atakuje?
Wiele osób na tym forum już pisało, że miało nieprzyjemne doznania z atakującymi je istotami. Jednak czy to jest ktoś z zewnątrz, czy to nasz umysł? Moim zdaniem jedno i drugie. Jednak to nie ma większego znaczenia tutaj, znaczenie ma to, że to się dzieje i jak się przed tym bronić? Na początek trzeba sobie zdać sprawę, że to nie musi nas dotykać tylko tam, poza. Cały czas składamy się z ciała, umysłu i ducha, co niektórzy stosują jeszcze inny podział, na szereg ciał: astralne, mentalne itd. Wszystkie one działają na nas tu, w świecie fizycznym i mają dużo większy wpływ, niż to czasem na pierwszy rzut oka widać. A więc do rzeczy, jak się bronić? Moim zdaniem trzeba być na tyle świadomym, żeby nie trzeba się bronić. To jedyny skuteczny na wszystko sposób. Tak sądzę. Takie zobrazowanie wykorzystujące film Matrix :p kiedy Neo musiał unikać kul, aby uniknąć szybszych kul musiał mieć jeszcze szybszy refleks, ale na to były jeszcze szybsze kule agentów. Rozwiązaniem było nie musieć już więcej unikać kul ;) A teraz poważnie. Mówi się dużo co robić, albo czego nie robić, co myśleć, o czym myśleć, o czym nie myśleć itd. itp. Sam takie rzeczy mówiłem i teraz to odwołuję. Nie dlatego, że były nieprawdziwe, ale dlatego, że słowa (choć przy najlepszych chęciach) nie tłumaczyły jak to zrobić, a co najwyżej co zrobić i to tylko z grubsza. Nie da się tego wytłumaczyć. Tak jak nikt nie przejdzie za Ciebie tych drzwi, to jednak może na nie Ci wskazać. I to postaram się tutaj zrobić. Po pierwsze nie starać się rozwiązać problemu umysłem. Umysł będzie nas zwodził, zapędzał w ślepe zaułki, nakręcał strach i inne bariery. Poza tym na umysł i emocje ciemne moce mają wpływ. Obejrzyj mocny horror, a masz na dłuższy czas spaczone poczucie bezpieczeństwa, punkt stałego pewnego zaczepienia w rzeczywistości. Umysł tworzy obrazy, emocje dorysowują się do tego same itd. itp. Już jesteśmy wtedy na przegranej pozycji. Nawet jeśli nie obejrzymy horroru, jakaś nieprzychylna nam istota może włożyć nam jakieś obrazy lub uczucia, pojawić się w jakiejś postaci, albo wywołać niepokój, strach itp. Racjonalizowanie i inne formy przeciwdziałania umysłem tylko pogłębiają nas podświadomie w przekonaniu, że problem rzeczywiście istnieje. Wołanie Jezusa i innych o pomoc też nie pomaga, przynajmniej nie od razu, sprawdzałem ;) Podejrzewam, że działa z opóźnieniem, tylko poprzez mocną wiarę, że w końcu musi pomóc. Dlaczego więc lepiej nie zrobić tego od razu świadomie, ze świadomością jak to działa? No właśnie. To co zrobić? Napisałem już, czego nie robić. Teraz co zrobić. Wysyłanie pozytywnych energii i tego typu sprawy nie pomagają. Wysyłając pozytywną energię chcemy przeciwdziałać negatywnej, a więc tylko umacniamy jej rzeczywistość w myślach i znów jesteśmy na straconej pozycji. Agresją na agresję nie zwyciężymy. Jedyne co tu nam potrzeba to świadomość tego kim jesteśmy. Nie myślami, nie konceptami, a szczere określenie się i mocne przekonanie o tym. I tu są te drzwi, o których pisałem. Ile więcej bym słów o tym teraz wylał, to już będzie lanie wody i krążenie wokół tematu różnymi słowami, ale z jednym tym samym przesłaniem. Tak jak nie da się opisać dokładnie, jak utrzymać równowagę, trzeba tego doświadczyć i nauczyć się samemu. Tym różni się sieć neuronowa od programu. W technice rozróżnia się sztuczną sieć neuronową od programu komputerowego, ta pierwsza potrafi rozwiązać problem i uczyć się nawet, gdy nie miała wcześniej zakodowanego rozwiązania, program zaś potrafi rozwiązać tylko wcześniej przewidziane funkcje. Nie jesteśmy programem i wszelkie programowanie poza tym naturalnym, pierwotnym nam szkodzi, przeszkadza się uczyć i rozwijać. Tak więc oto są drzwi. Żeby wiedzieć, jak sobie poradzić, każdy musi sam zagłębić się w te drzwi swoją jaźnią i pobyć tam chwilę. Na początku niektórym, szczególnie tym którzy tego wcześniej nie robili, to może się wydawać nudne, ale z praktyką to jest chyba najprzyjemniejsza rzecz, jaką można robić ;) :))) Polecam to robić nie tylko w momencie ataku. Cały czas mniej lub bardziej jesteśmy atakowani, świadomie bądź nie (i chodzi mi tu nie tylko o świadomość/nieświadomość atakowanego, ale także atakującego), czy to przez istoty z innych wymiarów, czy przez fizycznych ludzi, czy przez utarte schematy myślowe, czy przez cywilizację i jej wymogi. Przy tym rodzi się pytanie, jaki jest sens zawierania czegokolwiek w słowa, podczas gdy kończą się możliwości tego medium, a trzeba przez drzwi przechodzić sercem, czuciem, intuicją, itp. Z czasem wszyscy tutaj na forum osiągną taki stan świadomości, że słowa będą ich tylko ograniczały, a informacje będą zbierać i wykorzystywać już w zupełnie inny sposób. Sądzę, że dziś już jest ten czas, a tutaj trzyma nas tylko przyzwyczajenie do używania słów. Zachęcam, aby w dniu codziennym, kiedy nie musimy ich stosować, zwłaszcza do siebie, porzucić je. Jednak wtedy pojawia się inne pytanie, na co nam forum. Myślę, że jeszcze mimo wszystko przyjdzie nam użyć słów, mniej lub bardziej poradnie, ale z dobrymi zamiarami, by innym wskazywać drzwi :) Nie wydzielajcie z siebie mocy. Niech raczej moc wydzieli Was!!!!!!!!!!!!! ;) :D |
|
|
|
![]() |
03.12.2012 - 16:53
Post
#2
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Bardzo fajnie się czytało Twoją opowieść :) szczególnie mi się spodobał motyw z gołębiami :)
... Tylko kurczę, jak teraz sobie myślę, to zastosowałeś sposób "być szybszym od kul przeciwnika": tylko to nie zawsze działa, czasem kule przeciwnika są szybsze... i tu Neo kilka uniknął, ale na końcu oberwał :/ Dałeś się wplątać w umysłową grę. Na Twoje szczęście przeciwnik był mało doświadczony. Inny mógłby skontrować Twoje stado gołębi stadem kruków, które zaczęłyby je dziobać. Ty byś sprawił, że Twoje gołębie zamieniłyby się w potężne anioły, które by Cię broniły, zaś wtedy tamte kruki mogłyby się zamienić w potężne demony itd. Zamiast tego, próbuję przedstawić inną taktykę, bardziej uniwersalną i jeśli dobrze opanowaną, sądzę, że zawsze skuteczną (być ponad zasadami przeciwnika, nie wplątywać się w jego grę; tutaj Neo jest już ponad zasadami kul i ich unikania): Chyba że stwierdzisz właśnie, że Twoje gołębie są ponad zasadami i już nic ich nie ruszy ;) Jednak myślę, że lepiej nie upatrywać mocy na zewnątrz, a w sobie - w sumie jest to tylko ograniczenie słowne, gdyż przy odpowiednim rozumieniu, rozumie się, że moc wewnętrzna i zewnętrzna to ta sama, "co wewnątrz to na zewnątrz". Chodzi mi tu też o to, że to nie znaczy, żeby np. nie mieć ufności w Bogu, tylko pełnym pychy polegać na sobie, nie, to nie to. Chodzi mi o to, że jeśli ktoś jest świadomy Boga, to wie, że On jest także w nim i nie musi szukać tej obecności na zewnątrz. Tak jak kiedyś dawno temu na tym forum napisałem coś takiego: Dwóch ludzi staje przeciwko sobie. Jeden z nich to potężny mag, potrafiący władać żywiołami i dużymi energiami, do czego doszedł studiując wiele wiele lat i ucząc się wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Drugi z nich to świadomy człowiek (załóżmy oświecony mnich, tak dla skrajności). Jak wyglądałaby "walka" między nimi? Mianowicie tak: mag tworzy przeogromną kulę ognia i wysyła ją w stronę mnicha sądząc, że mnich nie da rady ujść ogniowi z życiem. Mnich na to: "ogień, jaki znowu ogień?:D" i z uśmiechem na twarzy, nawet nie musi mrugnąć okiem, aby cała ta kula ognia zniknęła. Wymyśliłem tą bajkę (która de facto wcale nie musi być nierealna) , ale na potrzebę morału, który sądzę, że jest tutaj widoczny. A propos obrony, podzielę się jeszcze pewnym spostrzeżeniem/doświadczeniem. Mianowicie, kiedy próbując wszelkich wizualizacji, wyobrażeń itd. itp. nie wychodziły mi one i nadal czułem piętno atakującej mnie negatywnej energii, jakby to rzec, w pewnym momencie starając się pomyśleć o pozytywnych stronach mnie, pomyślałem o osobach, na których mi zależy. To był natychmiastowy punkt zwrotny. Tak jak wcześniej np. nie radziłem sobie, to gdy o nich pomyślałem, przestraszyłem się, że ta atakująca istota, może wykryć moje myśli i teraz lub później pójść zaatakować tych bliskich. W tym momencie dostałem taki przyrost mocy i siły, w celu stworzenia ochrony energetycznej dla nich, że już nie miałem problemu z obronieniem i siebie :) W jedności i miłości siła! ;) A propos, może to dziwnie brzmi, ale tym "ciemnym" stworom należą się dzięki, gdyż one pokazały mi większy mrok, niż można zaznać normalnie w naszej cywilizacji, dzięki czemu odkryłem przeciwwagę, potęgę bezwarunkowej miłości, jaką niestety też trudno zaznać w naszej cywilizacji. Każda napotkana przez nas istota, nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy, jest dla nas także nauczycielem :3 I nawet jeśli czyni "zło", to w ostatecznym rozrachunku czyni dobro :) Pozdro:) |
|
|
|
04.12.2012 - 20:00
Post
#3
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Zamiast tego, próbuję przedstawić inną taktykę, bardziej uniwersalną i jeśli dobrze opanowaną, sądzę, że zawsze skuteczną (być ponad zasadami przeciwnika, nie wplątywać się w jego grę; tutaj Neo jest już ponad zasadami kul i ich unikania) Wydaje mi się, że to o czym mówisz to technika szamanów, którą w skrócie nazwano "określaniem granic". Szaman sam decyduje, gdzie zaczyna się jego "ja", a gdzie kończy. To on stara się ustalić reguły gry. Może duchowo stać się jednością z otoczeniem lub nie. Rozszerzyć swoje granice lub je skurczyć. Coś w tym stylu. Więc jeśli jest się w astralu, może trzeba mieć na tyle świadomości siebie i swoich możliwości, aby otoczenie stało się naszym wnętrzem (zespolić się z otoczeniem, stać się otoczeniem, rozszerzyć swoje granice). W tym momencie przeciwnik jest w "naszej grze" rządzonej naszymi regułami. Tak mi się skojarzyło. Ciekawe książki do poczytania o tym: Martine Ashe: Szaman Naszych Czasów (podróż szamańska bardzo kojarzy mi się z obe lub mentalkami) Serge Kahili King: Szaman miejski Arnold Mindell: Psychologia i szamanizm |
|
|
|
Pavveł Ataki, A świadomość Siebie 03.12.2012 - 12:51
bielik110 No i co tu ja mam dodać:) w rzeczy samej tak jest... 03.12.2012 - 13:14
Hashal Ostatniej nocy miałem wspaniałą wizualizację. ... 03.12.2012 - 14:38
Arhe Pod tym wzglÄ™dem każdy jest nauczycielem...widzÄ... 03.12.2012 - 20:27
Hashal Dziękuję Pavveł za Twój wpis :) jest wspaniał... 04.12.2012 - 12:54
Zyga Jako tata jestem nieraz zmuszony do oglÄ…dania baj... 04.12.2012 - 13:44
PavveÅ‚ Hashal, i ja Tobie dziÄ™kujÄ™ :) To, co napisaÅ‚eÅ... 04.12.2012 - 13:51
Pavveł Dzięki Tenshin :)
A tak mi się jeszcze pomyśla... 04.12.2012 - 20:18
RychuBaca CYTAT(Pavveł @ 04.12.2012 - 20:18) ... 04.12.2012 - 22:48
Pavveł Racja RychuBaco :)
Skądinąd sądzę, że dopow... 05.12.2012 - 10:46
RychuBaca CYTAT(Pavveł @ 05.12.2012 - 10:46) ... 05.12.2012 - 13:12
Pavveł Nie no, spoko. Jest OK ;) 05.12.2012 - 20:13
solitude zen CYTAT(Pavveł @ 04.12.2012 - 20:18) ... 06.12.2012 - 19:58
Pavveł Czemu sądzisz, że to nieprzydatne informacje, to... 06.12.2012 - 21:18
solitude zen Dziękuję Ci serdecznie za Twoją pomoc ! Tak... 06.12.2012 - 22:13
Hashal Znalazłem ciekawy urywek :)
Spróbujcie to sobie... 07.12.2012 - 11:56
Pavveł Aż mi ciary przeszły ;D 07.12.2012 - 13:12![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |