CYTAT(AdeptOOBE @ 03.12.2012 - 00:12)

Tak jak pisalem, sprobowalem wczoraj. Polozylem sie i zaczalem relaksowac. Na poczatku bylo ok zero strachu nic, wlasciwie usmiech na twarzy. I tak powoli sie relaksuje, po jakims czasie czuje ze cialo juz zrelaksowane zostaje twarz(zawsze z nia mialem problemy) Po dluzszej chwili, ciemnosc przed oczami zaczyna sie zmieniac, rozjasniac i w tym momencie, byle jaki dzwiek z otoczenia wywolywal u mnie strach (czy to jakis odglos zza okna, czy od sasiada, wszystko) i powodal spiecie i od nowa musialem chwile sie relaksowac, i gdy sie zrelaksowalem kolejny dzwiek i od nowa, po trzeciej probie odpuscilem. Staralem sie zaobserwowac ten strach, skad sie bierze, za kazdym razem bylo to w klatce piersiowej, jakby eksplozja ktora powodowala zimno-ciepla fale, ktore zmuszala mnie do pponownej relaksacji.
Pisząc "strach", masz na myśli faktycznie silne uczucie strachu czy raczej chodzi ci o lęk, niepokój, napięcie (psychiczne przekłada się na napięcie fizyczne), poczucie zagrożenia? Lęk może mieć podłoże irracjonalne, niemające rzeczywistego związku z zagrożeniem zewnętrznym, choć może się zadawać inaczej i mieć bardzo realny wymiar w odczuciach, a poprzez to w reakcjach(?). Każdy inaczej reaguje w sytuacji zagrożenia (czy to rzeczywistego, czy też tego, które przyjmowane jest za takie). Możesz spróbować poznać (przypomnieć) siebie w takich sytuacjach, dobrze jest zapoznać się definicjami stanów, których doświadczasz, z opisami, mechanizmami psychologicznymi (w tym może się mieścić wymiar twoich wewnętrznych przeżyć, doświadczeń, tkwiących także w podświadomości)(?). Możesz próbować sprawdzić czy jesteś zdolny uzmysłowić swoje stany, np. postarać się zrozumieć, dlaczego coś się dzieje, co się dzieje (np. co wiąże się z twoimi reakcjami, odczuciami itd.), obserwować czy oswajasz się z poczuciem strachu lub odczuwanych lęków, czy stopniowo możesz akceptować to, co się dzieje, tak aby zmniejszać te odczucia, które cię rozpraszają? Możesz spróbować się zastanowić, jak postrzegasz ów strach czy jako rzecz niepożądaną, negatywną, niechcianą, czy może jako coś naturalnego, spodziewanego, akceptowalnego, możliwego do świadomego tolerowania przez ciebie (włącznie ze skutkami, jakie to może nieść)? Czynniki zewnętrzne mają znaczenie, ale wiele, bardzo wiele, zależy do ciebie i twojej pracy ze sobą, co staje się przyjemnością, relaksem, przygodą, podróżą, poznaniem albo wrocławiem. :) Czy boisz się siebie?