|
Podciagam ten temat bo moze jednak kogos zainteresuje ?
Czy dzieki NDE mozna lepiej poznac Astral, ‘poza’, czyli takze miec lepsze wyobrazenie o OBE?
Dlaczego wlasnie NDE – poniewaz najczesciej sa inne osoby wokol, ktore moga stwierdzic i potwierdzic pewne rzeczy, nie mowiac juz o sprzecie medycznym. A OBE to ‘samotna podroz’ , wszystkie przezycia pozostana ‘tylko’ prywatnymi wrazeniami.
Te prywatne wrazenia – w OBE jak i NDE sa oczywiscie bardzo wazne. To na nich te osoby opieraja PEWNOSC ze to NAPRAWDE sie im przydazylo, ze nie byla to tylko iluzja. Chyba jeszcze w ksiazce Moody’ego pewien pacjent powiedzial ze nawet jesli ‘naukowo udowodni mu sie’, ze to byla tylko iluzja to on i tak bedzie mial pewnosc tego co przezyl.
No tak, tylko ze tego wewnetrznego przekonania nie da sie podzielic z innymi. W przypadku NDE jest to duzo bardziej mozliwe, z przyczyn podanych wyzej (obecnosc innych osob oraz sprzetu).
Sceptycy mowia ze sytuacja krytyczna – bliskosc smierci –powoduje reakcje ‘euforyczne’ mozgu : brak tlenu oraz produkcja DMT prowadza mozg to tego stanu. A w tym samym czasie, mowia oni, receptory organizmu wciaz dzialaja i przekazuja sygnaly (uszy, oczy) skoro bije serce, a cialo, mimo ze nieswiadome, wciaz jednak zyje. Tlumacza oni ze te sygnaly sa wiec jakos ‘zarejestrowane’ i nastepnie kiedy pacjent wraca do siebie – sa one po prostu ‘interpretowane’ przez mozg.
Tylko ze : podczas pewnej b. delikatnej operacji pewnej pacjentce (Pamela Reynolds) obnizono temperature ciala na…15 stopni (prawie lodowka!) oraz wypuszczono krew, calkowicie, az do ostatniej kropli. Trwalo to godzine. Byla wiec praktycznie ‘zamrozona’ i bez jakiejkolwiej dzialalnosci mozgowej. A pomimo tego opowiedziala dokladnie wszystkie szczegoly operacji ; widzialem reportaz gdzie chirurg ktory ja operowal bardzo kategorycznie stwierdzil ze to jest ‘medycznie niemozliwe’.
Inny przypadek : w szpitalu (Montpellier) pacjent umieral, zamkniete oczy, nieprzytomny (koma). Przyszla zona zeby zobaczyc go ostatni raz. Podczas tej wizyty – oczywiscie bez zadnej mozliwosci kontaktu – wszedl do pokoju lekarz, potwierdzil ze to agonia, zaczal nawet omawiac z zona administracyjne szczegoly odnosnie zwlok, pogrzebu, itd.
Tylko ze gosciu nie umarl. Kiedy odzyskal przytomnosc po kilku dniach, opowiedzial zonie wszystkie szczegoly tej wizyty, powiedzial nawet jak byla ubrana, opisal tez lekarza, a nie mogl go znac bo lekarz ten przyszedl do tego pacjenta po raz pierwszy! Najdziwniejsze jest jednak to ze pacjent jest gluchy od urodzenia.
Czy naprawde tylko mnie te rzeczy interesuja… ? -:)
|