|
Wczoraj przeżyłem ciekawe doświadczenie i postanowiłem się nim z wami podzielić :) Pierwszy raz mi się coś takiego przytrafiło więc jestem troche podniecony :) Hehe! Rozumiecie nie?:)
Wczoraj w nocy obiecałem dziewczynie, że ją naenergetyzuje. Postaram się tam załatać jej pare dziur w jej ogolnym stanie zdrowia. Umówiłem się z nią na godzine. Ona miała wtedy zacząć medytować, a ja energetyzować ją. Jej medytacja miała zwiększyć efekt i wyczuwalność przesyłanej energii. Wybiła umówiona godzina. Usiadłem na łóżku. Postanowiłem, że jeszcze się oczyszcze zanim zaczne sesje. Położyłem się, skorzystałem z medytacji Kundalini Reiki do której od niedawna mam dostęp. Oczyszczanie się zakończyło. Zaczałem energetyzacje. Trwało to chwilke, przymknąłem oczy i... Urwała mi się świadomość. Otwieram oczy. Dookoła mnie ciemność. Widze tylko czarną brame z białym wielkim wzorem na niej. Zbliżam się do bramy. Próbuje ją otworzyć, ale nie mogę. Wzór dobrze i szczelnie ją zamyka. Chwytam łapami przeszkode i zaczynam ją zrywać. Idzie mi to bardzo słabo. Nagle slysze głos "Wpuszcze Cię, ale jak ją skrzywdzisz to Cię zabije", odpowiedziałem błyskawicznie "Przecież k*** nie mam zamiaru jej krzywdzić". Wzór się ułamał i drzwi same się otworzyły, wszedłem do środka. Znalazlem się w jakimś domu. Był dobrze oświetlony lampami elektrycznymi, takimi normalnymi jak w każdym domu. Ruszyłem naprzód. Nie zwracałem uwagi na wystrój, zapamiętałem tylko, że podłoga była zrobiona z płytek podłogowych takich podłużnych. Wszedłem do jednego z pokoji. Była tam kobieta. Strasznie roztrzepana, spanikowana. Biegała po pokoju, nie wiedziała co robić. Zobaczyła mnie. Ciągle się szamotała. Nic nie mogłem zrobić. Podszedłem do niej chwyciłem za ramie i powiedziałem "Prosze Cię usiądź na chwile i pomedytuj co Cię wyciszy i uspokoji". Kobieta usiadła po turecku i zaczęła medytować. "Coś" powiedziało mi, że czas już wracać. Zamknąłem oczy, obudziłem się w ciele.
Chwyciłem telefon, spojżałem na godzine 1.21, energetyzacje zaczynałem o godzinie 23.55. Sprawdziłem poczte. Dostałem 4 SMS'y. 3 pytały mnie czy już spie i mówiły mi dobranoc 1 opisywał jej przeżycia z medytacji. Jest dość raczkująca w tych klimatach więc nic nie widziała, opisała tylko swoje uczucia. Ponoć leżała na łóżku gdy nagle poczuła mocne gorąco pośrodku kręgosłupa. Po chwili gorąco zeszło niżej gdzieś w okolice krzyża. Zaczęło ją to dosłownie parzyć. Nie mogła wytrzymać. Musiała się zerwać, poprawiała koszulke i nic to nie dawało.
Do tej pory czuje jakieś duchowe połączenie z nią. Jakąś nić. Czuje, że byłem w jej ŚRODKU.
Co o tym sądzicie?
Pozdrawiam
|