Jakieś statystyki prowadzisz? Siedzę w temacie od 2006 roku i nie zauważyłem żadnego wyżu. W TV to możesz zobaczyć, co najwyżej wróżbitę Macieja albo Jackowskiego. Może Ci się tak wydaje, bo Internet zapewnia większą dostępność treści.
CYTAT(Pavveł @ 27.12.2012 - 18:51)

Coraz więcej ludzi ma większe wykształcenie i zaczyna więcej myśleć; W pewnym sensie minęły czasy, kiedy ludzi mamiono głupimi reklamami i tego typu rzeczami, teraz ludzie się do tego przyzwyczaili i to nie wystarcza, wymagają jakości;
Wyższa świadomość nie oznacza jeszcze ZNZ. Oznacza tylko wyższy poziom scholaryzacji.
CYTAT
W pewnym sensie mamy czasy, gdzie ludzie są bardzo bardzo podatni na głupie reklamy i manipulacje, a balon kiedyś musi pęc, czara się przelać, więc skoro już dziś dzieci są ogłupiane, subkultury, media, piorą ludziom mózgi, to musi niebawem sięgnąć szczytu i się przełamać, uwidaczniając destrukcyjność tego kierunku; Podobnie z wojnami, nie mogą trwać wieczność, ludzie zaczynają widzieć destrukcyjność, dwulicowość i bezsensowność wojen;
Oj, zdziwiłbyś się. Ludzie nie są tak refleksyjni. Gdyby było tak jak mówisz, to nie doszłoby do kolejnych aktów ludobójstwa w Europie (ba! na świecie). Balon o jakim mówisz pękł wraz z wybuchem II WŚ.
Czy Jezus Chrustys nie zbawił przez przypadek Marsa?Skoro już poruszyłeś temat globalizacji, to nie pomijaj negatywnych jej następstw. Niszczenie środowiska naturalnego, neokolonializm, konsumeryzm, zanik więzi lokalnych, inwigilacja, mcdonaldyzacja świata...
Żyjemy w społeczeństwie ryzyka, rośnie zagrożenie terroryzmem. Mam dalej wymieniać?
Internet jest nośnikiem głównie kultury masowej, której wartość jest dyskusyjna. Kultura wyższa zachowała swój elitarny charakter, a to ona uszlachetnia człowieka, nie Lady Gaga.
Wysuwasz zbyt daleko idące wnioski i idealizujesz naturę ludzką. Odsłaniasz tylko jedną stronę medalu, podczas gdy drugą toczy gangrena. Nie żebym był jakimś pesymistą, ale spójrz na upadek obyczajów. Niepochamony hedonizm, degradacja uczuć, znieczulica społeczna. Huxleyowska wizja to apokalipsa spełniona.
Twiedzenie, że zachodzą zmiany to truizm. Rewolucje światopoglądowe to regularność dziejowa. Skąd więc ta pewność, że to akurat o współczesnych zmianach traktuje literatura? Nie wiemy nawet, czy idą one w dobrym kierunku. Sami więc widzicie, że to krucha argumentacja. Byłbym skłonny w to wszystko uwierzyć, ale zapowiedzi są stare jak świat, a nadal nie wydarszyło się nic spektakularnego, coś co rozwiałoby wszelkie wątpliwości. Proponuję zdjąć różowe okulary.
Młody89, nastroje w Polsce się radykalizują, ale nie dojdzie do rewolucji. Struktura klasowa jest w miarę zrównoważona.
Za zdroszczę wam doświadczeń, bo ja się zaciąłem. Uchyliłem drzwi do astrala, ale nie umiem przez nie przejść.