CYTAT(Foks @ 05.01.2013 - 12:59)

Nie zawsze to co stworzyła natura jest w 100% zdrowe dla ciała [...]
Więc jeżeli chcesz eksperymentowac z ziółkami innymi niż autor tego tematu grubo się zastanów. [...]
Dawniej byłem chłonny wiedzy, dziś do tej wiedzy podchodzę ostrożnie. [...]
Moja pani od chemii z gimnazjum powtarzała, że
każda substancja w nadmiarze jest dla organizmu trucizną.
Zastanowiłem się i
tymianek chyba mnie nie zabije. Oczywiście rozumiem, że chodziło Ci o oobe-wspomagacze.
Chłonnym wiedzy trzeba być zawsze, tak jak i zawsze trzeba do niej podchodzić z ostrożnością i pewnym dystansem.
CYTAT(Pavveł @ 05.01.2013 - 17:49)

[...]Bo np. muchomor sromotnikowy jest takim darem natury, co gratisowo śmierć dodaje. [...]
Ja się trochę obawiam takich rzeczy, bo słyszałem różne wersje, że np. taka popularna trawka nie szkodzi bardziej niż papierosy (czyli szkodzi, bo papierosy szkodzą), a z drugiej strony słyszałem, że blokuje kanały nerwowe w którymś miejscu... [...]
I po to nam
mądrość, byśmy nie wyciągali rąk po owoce, których jeść nie powinniśmy.
Z papierosami jest tak, że dym, który powstaje w czasie ich spalania zawiera
ponad 5000 substancji wpływających na nasz organizm i w większości nie są to substancje o zbyt korzystnym działaniu. Marihuana zaś, wydaje się nie wytwarzać aż tylu trucizn. Ale czy chodzi o
ilość, czy o
jakość? Poza tym nigdy nie mamy pewności, czego ktoś do tego dosypał przed nami i
ile grama w gramie. Nie wydaje mi się, żeby tlenki ołowiu działały na ciało oczyszczająco.
Jakkolwiek by nie było, nawet gdybym zdecydował się kiedyś wyhodować sobie krzaczek, to i tak wątpię, żebym próbował go spalić.
CYTAT(Zielarz Gajowy @ 05.01.2013 - 17:57)

[...]Ja bronię zdrowego podejścia do tematu. [...]
[...]Alkohol.[...]
[...]Bieluń to święta roślina Indian. Pewnie nie dlatego, że ma takie ładne trąby[...]
Bo to o zdrowie właśnie przecież chodzi!
Alkohol, ścina białka, niszczy układ nerwowy. Nawet w najmniejszych dawkach szkodzi. Tu moje pytanie. Taki alkohol w nalewce też ma właściwości denaturacyjne i tak dalej i tak dalej, prawda? Więc pijąc nalewkę musimy rozważyć jakby bilans zysków i strat, tak? 'Rozwali mi troszkę białka, kilka neuronów spali, ale przejdą mi ostre migreny'?
Jak byłem mały bieluń mi się bardzo podobał, ciągnęło mnie do niego. Szczęściem mamę mam całkiem odpowiedzialną i mądrą i nigdy mi nie pozwoliła nawet go dotykać chociaż 'ma takie ładnie kwiatki i mamo! mamo! widzę nasionka, chcę to posiać u dziadków!'. Co ciekawe, ostatnio bieluń na wolności widziałem ze cztery lata temu. Co się stało?
Podsumowując.
Mój pierwszy po tak długim czasie post miał być ładnym wejściem, w którym chciałem podkreślić jaki jestem
odpowiedzialny, cierpliwy, dojrzały, uprzejmy, a przy tym wszystkim wciąż
szczery i
świadomy swoich wad. Jak bardzo się
zmieniłem. Może nie do końca mi się udało, szkoda. Ale jak mogło się udać, skoro wciąż jestem
nieodpowiedzialny, niecierpliwy, nieuprzejmy i często
nieszczery? Do swoich wad podchodzę krytycznie. Żeby było sprawiedliwie, do cudzych też.
Te pytania, które wypisałem, miały charakter praktycznie
czysto retoryczny. Jestem bardzo ostrożny. W sumie do czasu, bo jak przekroczę taką delikatną
granicę, to tracę jakikolwiek umiar. Dlatego staram się ją
rzadko przekraczać.
I wracając do właściwości spornych substancji. O szkodliwości marihuany
będziemy wiedzieć tylko tyle, ile nam powiedzą. Tak zawsze było i będzie.
Ze wszystkim.Postawmy sobie tym razem tylko
jedno pytanie, tak do marihuany i jakiegokolwiek innego produktu, jakiejkolwiek innej używki (chyba, że mowa o słodkościach, tego sobie sam nigdy nie potrafię odmówić):
Czy faktycznie nie możemy się bez tego obyć?
Jeśli
nie, to jest to pierwszy znak, żeśmy się
już uzależnili.
Abstrahując od tematu. Nie chcę uogólniać, bo mam wśród znajomych także dobrych uczniów z
dobrych rodzin, jednak paradoksalnie najczęściej zdarza się, że po marihuanę sięgają osoby, które są - nazywajmy rzeczy po imieniu -
tępe. Po jaką więc cholerę jeszcze im się przytępiać skoro i tak ledwo pamiętają adres zamieszkania?