CYTAT(Freddy K @ 08.01.2013 - 17:13)

Cieszę się, że to Ci sprawia przyjemność, a nie udrękę. :)
Ale czy jesteś tego świadoma, że w pewnym sensie uzależniłaś się od OBE?
Normalne podejście katolickie, chyba że bycie katolikiem jest przejawem infantylności.
Boga postrzagamy przwaznie na kilka sposobów w zalezności np od wieku, rozwoju swiadomości, zasad danej religii,itd
Pierwszym sposobem to Pan Bóg bardzo daleki Bóg wszechmogący który karze i nagradza a my staramy sie zasłużyc na jego łaske i strzec się gniewu, oczywiście wszystko od niego zależy, i jemu jestesmy podlegli,
cała odpowiedzialność za losy świata leży po jego stronie. Jest Wielkim Srogim Panem wszechświata a my tacy malutcy :)
Inny sposób postrzegania Boga to Bóg nam nieco bliższy, troche jak przyjaciel, mozemy zaniesc mu wszystkie troski i prosic o pomoc, jest dla nas łaskawy bo nas kocha, nigdy nie karze, najwyżej naucza i prowadzi nas poprzez kręte ścieżki życia do żywota wiecznego Amen. Zyje w niebie i tam nas chce do siebie zabrac, cala odpowiedzialność wciąz leży po jego stronie.
Następny Bog mieszka w nas, zwracamy sie do niego poprzez nasze serce, juz nie mieszka tylko w niebie, jest tez czescią nas samych, stajemy sie jakby współodpowiedzialni za losy świata rozumiemy ze aby zmienić swiat musimy zmienić siebie. Ze wszystko jest współzależne, że wszystko przenika wszystko, że Bóg i my współtworzymy cały świat, ciagle jeszcze oczekujemy od niego wsparcia i pomocy w dazeniu do wyznaczonych celów, które przewaznie traktują o własnym duchowym rozwoju.
Jest wreszcie moment kiedy postrzegamy ze Bóg i ja Jedno Jestesmy, ze Bóg nigdy nie był oddzielny od nas ani tez nigdy my nie byliśmy niczym innym jak NIM. Znika wtedy tez oddzielny świat, jako ze jest tylko Bóg, jako ze jest tylko Jam Jest. Czysta Miłość.
To nie jest jeszcze koniec ale tak naprawdę początek :)))
To tak tylko z grubsza i w tym kontekscie bycie katolikiem jest w pewnym sensie przejawem infantylności :)))
Bardzo gorąco pozdrawiam