CYTAT(Conchita @ 05.08.2007 - 11:13)

Jeśli weźmiesz pod uwagę, że jakiś tam malutki ułamek procenta w dawniejszych czasach mógł bezpośrednio rozwijać się duchowo i ci właśnie się nim zajmowali, a obecnie potencjalnie wszyscy mogą, ale tylko kilka procent zaczyna poważnie traktować temat, to tylko przy takim założeniu mogę się z Tobą zgodzić. W realnych ilościach, dawniej w Europie były to pojedyncze grupy skupione wokół mistrza, albo jakiś zakon, w Tybecie tylko masowo wstępowali do klasztorów... Obecnie każdy ma potencjalny dostęp, ale dzięki temu wielu ludzi właśnie się tym poważnie zajmuje.
Wiedziałem, że jak ujmę to matematycznie, to od razu wszyscy załapią :D
CYTAT(Conchita @ 05.08.2007 - 11:13)

To co piszesz o Indygo, to ma przecież każda osoba zajmująca się rozwojem duchowym...:):):)
A żeby nazywać się dzieckiem to już chyba trochę za późno??:):):) Chyba że nie masz jeszcze 18 lat:)
To ma każdy z nas w sobie, trzeba trochę pokopać w sobie, ale to ma każdy z nas, nie ma wyjątków:)
No cóż... dzieci Indygo ponoć zaczeły masowo przychodzic na swiat w roku 1950, czyli najstarsze z nich będzie miało... 57 lat :D "Dziecko Indygo" to tylko nazwa umowna.
CYTAT
* Mają trudności z dyscypliną i autorytetami.
* Często zamyślają się, jak by miały własny świat.
* Uważają, że sposób nauczania w szkole oraz w domu należy zmienić na lepszy.
Te punkty także dotyczą każdej rozwijającej sie osoby? Jeżeli tak, to być może Dzieci Indygo to są zwykłe osoby, które już po urodzeniu są trochę rozwinięte? Bo ja wiem, że jestem "inny" od ogółu społeczeństwa właściwe odkąd pamięcią sięgam.