|
O, to raz się wypowiem, bo mi dał niefizyczny przyjaciel mocno popalić.
Dla mnie On nigdy nie był miły. Był okres kiedy się mocno bałem, kiedy doznawałem wibracji był obok mnie, dusił mnie i dawał sporo negatywnych emocji. W ten sposób pokazał mi że nie jestem taki słaby żeby się bać. Wkrótce później doznawałem świadomych snów w których byłem w sercu strachu, objawiało się to różnymi obrazami, np. larwa wielkości planety do której wpadłem i pokonywałem strach, albo ogromny dom w którym zwabiałem najstraszniejsze monstra żeby mnie goniły. Później go nie doznawałem, ale teraz wiem że byłem na tyle silny żeby sam się sprzeciwstawić złu jakie we mnie siedziało, a teraz kiedy zasypiam widze obrazy w którym pomagam innym istotom, najpierw poznaje ich charakter, idee czy obawy, a później staram się im pomóc co przeważnie mi sie udaje, ponieważ nie czuje już strachu, mogę być pewny w swoich czynach. Więc idąc tropem moich doświaczeń, niefizyczny przyjaciel ma za zadanie pokazac nam potęge jaka w nas drzemie, nie prowadzi nas za rękę na wyżyny, tylko daje mocno po dupie i pokazuję nam drogę którą możemy wybrać dążąc do samorozwoju, co jest niewątpliwie sensem życia.
To takie moje skromne zdanie. To miłość do samego siebie i innych istot jest w stanie uwolnić moc. Po co więcej zmyślać, niefizycznemu przyjacielowi zależy żebyśmy się udoskonalali, razem z nim doświadczać przeskoku ponad poprzeczke, właśnie naszymi własnymi siłami.
Pozdrawiam : )
|