|
Jeśli z własnego doświadczenia miałbym powiedzieć kto to jest, to określiłbym to tak, jakby ten niefizyczny przyjaciel czy opiekun był naszym jakby nadzbiorem (dla geeków hostem z wirtualną maszyną), a my jego podzbiorem, częścią świadomości (biosem uruchamianym z wirtualnej maszyny), podobnie jak Bóg jest z kolei nadzbiorem jego i mu podobnych. Może jeszcze jest kilka stanów pośrednich nie wiem (ale to wcale nie oddala nas od Boga, bo ta "matrioszka" to i tak jeden byt). Kilka razy opiekun zamanifestował swój udział mniej subtelnie, tzn. kilka razy uratował mnie przed przejechaniem przez samochód lub motor, dając natychmiastowy podświadomy bodziec do uskoku :) Miałem też parę nieprzyjemnych sytuacji, które mnie wzmocniły, ale wątpię aby robił to sam opiekun, raczej po prostu doświadcza się też ciemniejszych stron, które spotyka się w życiu, a opiekun na to zezwala, wiedząc, że nie zrobi nam to krzywdy, a jak zrobi, to dopiero wtedy interweniuje... Jeśli chodzi o bardziej subtelne manifestacje, to odczuwam czasem, jakby ktoś podsuwał mi pewne pomysły, obrazy, rozwiązania, odpowiedzi :) Czasem wskazuje drogę, jak kompas, intuicyjnie. Czasem nawet jakby ustawia zdarzenia, doświadczenia, pod lekcje. Czasem mam wrażenie, że prowadzi w jakiś mocno subtelny/ukryty sposób, że koniec końców okazuje się, że właśnie tak miało być, tak jest dobrze, wspaniale, że nic nie dzieje się bez przypadku, a niektóre drobne doświadczenia w życiu jakby jeszcze to przekonanie wzmacniają (wtedy, kiedy coś się dzieje w ten sposób, że trudno mówić o przypadku :3). Czuję z tym "opiekunem?" więź, tak jakby to była część mnie, a raczej ja częścią jego, jakbyśmy byli tą samą osobą po prostu, ale mój mózg nie tą dominującą w tym duecie. Może to właśnie dusza? W końcu jesteśmy czymś więcej, niż tylko ciałem fizycznym :) Musimy się odzwyczaić utożsamiać z mózgiem i myślami i egoistycznie (i przy okazji ograniczając się, swoje możliwości) przypisywać im główną rolę. Jak sam Einstein kiedyś powiedział coś w stylu: "Logika zabierze Cię z punktu A do punktu B, wyobraźnia zabierze Cię wszędzie", albo mniej więcej tak: "Ludzkość otrzymała w darze umysł intuicyjny / fantazję oraz umysł logiczny / pragmatyzm jako jego sługa. Ludzie zaś zbudowali cywilizację wywyższając sługę, a zapominając o darze." I na koniec krótki cytat z "Rozmów z Bogiem" Neala Donalda Walscha, gdzie Bóg powiedział, o ile dobrze pamiętam, tak: "Umysł jest reaktywny, dusza jest kreatywna." Pozdrawiam :)
|