CYTAT(bibalo @ 09.02.2013 - 18:14)

Witajcie.
Przeczytajcie proszę mój sen, musiałam go zapisać, pokazałam narzyczonemu żeby przeczytał że niewiem co się dzieje, że męczą mnie ostatnio koszmary, że nogi mi odrąbują, albo że często go szukam i niemogę go nigdzie znalżć.On zawsze mówił że to tylko sny...Ale dokładnie tydzień po tym jak mi się to przyśniło,w niedziele obudził mnie o 5 rano syn i bardzo płakał jak nigdy, nagle patrze a mojego ukochanego niema, telefon zostawił , w kiblu go niebyło, bałam się gdzie on jest, co się dzieje,nagle coś wewnetrznego mi mówi:Idż na strych....Poszłam myślałam że może tylko siedzi na fotelach i myśli....niestety.....zobaczyłam jak wisiał....powiesił się na głupiej fierance...wziewłam fotel żeby szybko go sciągnąć, złapałam za nogi , do góry i nic, sprawdziłam czy w nadgarstku ma puls....nic tylko taki zimny był;( jejuniu niewytrzymam tego ....dlaczego ,serduszko mnie tak boli sciska.Napiszcie proszę co o tym sądzicie czy ktoś mi może pomóc żeby z nim porozmawiać.Moje serce i dusza tak strasznie do niego tęsknią....
LINK z tym snem:
http://s6.ifotos.pl/img/CCF201302_xahpwex.jpgProponowałabym jednak nie rozmawiać, bo wątpię, żebyś na niego teraz trafiła, on teraz musi iść do światła i się oczyścić. Niestety samobójcy często mają z tym problem. Jeśli naprawdę chcesz mu pomóc to módl się za niego i wysyłaj mu uwalniającą miłość a nie swój ból i tęsknotę. Wiem, ze łatwo mówić, trzymaj się