CYTAT(Krisss @ 19.02.2013 - 13:48)

Aj, niestety wczoraj nie moglem obejrzec tego filmu, tak sie zlozylo. Zobaczylem tylko poczatek i wowczas zorientowalem sie ze pochodzi on z 1993 roku…Z pewnoscia bedzie sporo trafnych spostrzezen ale raczej natury filozoficznej, bo od strony naukowej to tyle rzeczy sie zmienilo od tamtego czasu. Chyba trzeba bedzie liczyc tylko na nas samych -:)
Poki co zapraszam aby postawic sobie pytanie : jak potraktowac swoje zycie? Czy tak jak zdecydowana wiekszosc swiata zywego, ktora na bazie wszechobecnego instynkty zachowawczego robi wszystko – i czasem wrecz tylko to i nic wiecej– aby przekazac ten skarb (zycie) dalej, nastepnym pokoleniom ?
Czy tez na zasadzie samochodu rajdowego – dzialac, czuc, doswiadczac, wiedzac z gory ze moze to nawet prowadzic to do zniszczenia (piekny, nie uszkodzony samochod na koniec rajdu to zly znak ! to znaczy ze cos tej ekipie nie poszlo jak powinno -:)
Czy mamy ‘prawo’ nie podejmowac zadnego ryzyka, nie dzialac, nie doswiadczac, a tylko koncentrowac sie na zachowawczosci ? Nawet jesli na koniec, ogladajac sie za siebie, stwierdzimy ze faktycznie udalo nam sie zachowac to zycie, ale martwe zycie w ktorym nic sie nie wydarzylo, taki klon zycia poprzedniego pokolenia, nihil novi.
Czy jest to zgodne czy spprzeczne z natura ?
Czy tez przeciwnie : na zasadzie samochodu rajdowego – nalezy uzyc nasze zycie do dzialania, i mniejsza o konsekwencje…?
Jak widac nie ma na razie, zbyt wielu chętnych do podzielenia sie swoimi przemysleniami, ale przeciez nie ilość a jakość się liczy :>
nie do końca tez chciałabym zmieniac temat na taki bardziej chodliwy czyli o sensie zycia czy jak powinnismy je przeżywac.
Prawdopodobnie bardzo niewiele osob zastanawia sie czym jest to coś w swojej czystej istocie.
Chciałabym ewentualnie zahaczyć, o to czy w astralu jestesmy żywi, czy po śmierci ciała pozostajemy żywi? Czy to jest już jakis inny stan? Ciekawa jestem opinii doświadczonych podrózników,
W książce DS "Reportaże.." Darek próbowal przekonac swojego ojca ze umarł, wtedy kiedy to czytałam wydało mi się to nie do wykonania, bo własnie według osoby przechodzącej wcale nie umarła, a raczej przeciwnie, prawdopodobnie czuje sie bardziej żywa niz kiedykolwiek wcześniej.
To nasze ciało, i nasze utożsamianie sie z zestawem komórek, które tutaj służy za wysoko wyspecjalizowane urzadzenie, ale nie jest przecież nami samymi.
Gdzie więc jest źródlo życia i czy kiedykolwiek można powiedziec o jego zakonczeniu?