|
Wybaczcie, ze wykopuje troche stary temat, ale mam cos do napisania ;-).
Wczoraj po polnocy zrobilem kolejna probe wyjscia, ktora po raz kolejny (czwarty raz bodajze) skonczyla sie na tym, ze: Leze na plecach z rekoma polozonymi wzdluz ciala, jednoczesnie majac wrazenie, iz cale moje cialo zesztywnialo, choc w kazdej chwili jestem w stanie poruszyc kazda jego czescia, czuje takze skurcze (jesli akurat jakis mam), swedzenie itp. (ogolnie jestem swiadomy wszystkiego). Po czasie dochodzi do tego niesamowicie szybkie bicie serca (lub pulsowanie czakry, choc jestem za pierwsza opcja) i czasem straszne "latanie" oczu ;-) (wiem, ze to komicznie brzmi) na wszystkie strony, ze az ciezko mi utrzymac je zamkniete. Wszystko to konczy sie po tym, gdy probuje sie uspokoic, zostaje mi wtedy uczucie sztywnego ciala i zazwyczaj po kilku minutach takiego lezenia nudzi mi sie to i przekrecam sie do spania...
Co mam robic podczas tego bicia serca i drzenia oczu? Czy to normalne, ze nie odczuwam czegos w rodzaju wibracji, mrowienia, unoszenia, wyginania czy tez falowania ciala?
Mam wrazenie, ze wlasciwie do niczego nie doszedlem, a cala reszta objawow, ktore mi towarzysza to jedynie wymysl mojej wyobrazni :-(.
pzdr.
|