Pewnie każdy z Was widział ten film i powiem szczerze, przynajmniej dla mnie jest to filmowa szmira, chociaż zapewne muzyka Hansa Zimmera jest jak genialna! Jednak z drugiej strony film zalicza się do bardzo nietypowych, gdyż o śnieniu za wiele w rzeczywistości filmów nie ma.
Z OOBE zetknąłem się już ładne dwadzieścia parę lat temu i od tamtego czasu bardzo się interesowałem tym zagadnieniem. Przeczytałem już o tym już praktycznie wszystko co było dostępne po Polsku. Próbowałem wielu metod na wyjście i miałem parę sukcesów ale nie były one jakieś spektakularne. Reasumując przez dwadzieścia parę lat udało mi się wyjść może z kilkanaście razy i ze względu na brak zadowalających sukcesów wielokrotnie zarzucałem próby na dłuższe okresy czasu.
Jednak od 3 miesięcy praktycznie każda noc obfituje u mnie w mniej lub bardziej fantastyczną podróż nocną. W krótkim okresie czasu przeżyłem wiele niesamowitych wrażeń "po tamtej stronie lustra" i zweryfikowałem już kilka swoich poglądów. Bez wątpienia trafiłem na coś czym będę już się zajmował po kres moich dni na tym ziemskim padole. Podjąłem podróż do wnętrza samego siebie, przeżywania niezwykłych duchowych przygód i uniesień.
Zachęcam Was wszystkich do szerszego spojrzenia na inne metody odkrywanie POZA oraz do przeżycia równie niezwykłych snów jakie stały się moim udziałem, udziałem mojej żony oraz Jarka Bzomy z którym miałem niezwykłą możliwość współśnienia.
Zapraszam do lektury:
CYTAT
Sztuka śnienia. Zespołowa interwencja w świecie dusz
Cała historia rozpoczyna się dość prozaicznie. Pan D. zwraca się do mnie na forum Taraki z prośbą o poradę. Proszę go o przysłanie pełniejszej relacji w liście na mój adres domowy. Przedstawiam dokumentację przebiegu działań, jakie podjąłem wraz z grupą śniących równolegle w tej sprawie, za zgodą wszystkich uczestniczących w śnieniu osób.
List od pana D.
Dzień dobry panie Jarku, z góry dziękuje, że poświęca mi pan uwagę. Otóż od lat interesuje mnie temat podróży pozacielesnych i doszedłem do tego, że dochodzę do stanu, w którym ciało fizyczne śpi, a moja świadomość nie. Pojawia się wtedy jakaś postać, która jakby tylko czekała, aż będę w tym stanie i zaczyna mnie dotykać, mocno ściskać, czasem ściska mi klatkę piersiową obejmując ramionami jakby chciała pozbawić mnie życia, wtedy próbuję poruszyć fizycznymi nogami i wracam na plan fizyczny, po prostu jej uciekam. Wszystko to wydaje się na granicy szaleństwa i jest niezrozumiałe. Mam wyraźne wrażenie, że to coś wkłada mi język przez górę i tył głowy i coś stamtąd liże. Jak nie ucieknę, to robi to aż nie wytrzymam, bo jest to nieprzyjemne. Mówi też do mnie, czasem demonicznie, czasem niezrozumiale, a czasem głosem któregoś członka rodziny. Potrafi mówić też miłe rzeczy, ale najczęściej to są chaotyczne wykrzykiwania. Próbowałem modlitw do najwyższego lub do nadświadomości, ale nie skutkują, albo to coś mnie wyśmieje. Walka nie skutkuje, a jak poddam się biernie, to to coś wciąga mnie w jakieś dziwne obszary, są mało kolorowe i ciemne, pełne dziwnych przedmiotów, najgorzej mnie denerwuje, że nie ja wybieram kierunek, tylko jestem niesiony, a przestrzeń jest coraz bardziej obca. Budzę się albo wtedy albo dopiero rano. Kiedyś pisałem do pani Anny Atras i zamówiłem egzorcyzm, ale odpisała, że to jestem ja sam, moja część i muszę to zrozumieć. Usunęła mi trzy duchy, a to zostało. Przechodziłem schizofrenię 10 lat temu, o czym jej napisałem, ale dzięki bogu żyję bez omamów i lekarstw i wiem, że to był tylko incydent mojego ego. Panie Jarku co by mi pan poradził, jak postąpić przy następnej okazji? Bo w sumie to tyle razy już mnie nawiedziło.
Pozdrawiam D...
kogo zainteresowałem zapraszam do dalszej lektury oraz ewentualnych komentarzy.
Pozdrawiam