|
Jest mnóstwo astralnych bogów i ich światów, zabrakło by papieru , zeby to wszystko spisać :))
Są bogowie planetarni, bogowie jasności, ciemności, tych obozów, o których wspomniałeś, jest bóg zarządzający rajskimi poziomami (często mówi ludziom, ze jest Stwórcę Ziemi i wyglada jak biały starzec, tak przynajmniej ja go widziałam) i piekielnymi. Każdy z tych bogów i jasny i ciemny jest "upadły", nawet jeśli o tym nie wie, żywi się energią innych, i sam jest pożywieniem dla tego, który stoi na szczycie tej piramidy i który tym wszystkim zarządza i wmawia wszystkim, ze jest prawdziwym bogiem, stwórcą wszystkiego, ja go nazywam Szefem Szefów i mi się pokazuje w kolorze złotym, jako istota buchająca światłem miłości, jako Źródło. On jest najpotężniejszy w astralach, potrafi być i jasny albo ciemny (o czym się później przekonałam), używać energi miłości (iluzja) albo pustki po to, żeby pożerać jaźnie tych, którzy mu się oddają. On doi energię i z boga jasnego (obóz jednoczenia) i z boga ciemnego (obóz odrębności). Taka astralno-duchowa Trójca, która z prawdziwym Bogiem nie ma nic wspólnego, bo prawdziwy Bóg nie potrzebuje naszej ani czyjejkolwiek energii bo jest Absolutem i paradoksem, po za jakimkolwiek wyobrażeniem. Ale Ci co rządzą astralem o tym nie wiedzą i albo uważają się za Najwyższego Boga, albo za Jego pośredników, a zdobywanie dusz i ich energii jest jedynym dla nich obecnie sposobem na przetrwanie i sensem istnienia. Tak ja to widziałam w swoich wędrówkach.
Osobiście uważam, że jak wszystkie istoty wyjdą po za swoje dualizmy i wewnętrzne rozdarcia, to zblizą sie do Boga (tego prawdziwego). Zresztą na pewnym poziomie, wszyscy jesteśmy jednością, tylko ze teraz postrzegamy to wszystko jako dysharmonię , walkę dualizmów. NA pewnym poziomie i Szatan jest zbawiony, bo jego jasny cień domaga się tego, kwestia czasu, kiedy Szatan sobie uświadomi swoją jasną stronę jaźni. Tak samo Chrystus czy Lucyfer , siły jasne, czyli obóz jedności jak go nazywasz, uświadomi sobie istnienie w swojej jaźni tego ciemnego cienia (obóz odrębności o którym mówisz), i przestanie z nim walczyć. Walka tych obu obozów wynika z niewiedzy, ze tak naprawdę są one jednością, swoimi dopełniającymi się cieniami. Przypomina to walkę różnych aspektów jednego umysłu. Ta walka występuje na poziomach zbiorowych i jednostkowych np w umyśle każdego człowieka mamy odbicie tego wszystkiego co się dzieje w astralach (poprzez archetypy).
Ale nie mogę się zgodzić, że osiągnięcie stanu jedności stwarza Boga, jak Ty piszesz. Wg Kabały, jedność jaźni naszego kosmosu to tzw Adam Kadmon (nazwa nieistotna, bo w każdej tradycji duchowej nazywa się ten stan inaczej, w gnozie to się nazywa Anthropos, w Upaniszadzie nazywa sie to PORUSZA itd) duch zbiorowy, kompletny duch, który osiągnął pełnię. Nasze jaźnie razem z jaźniami tych bogów astralnych stanowią różne aspekty Jednego Umysłu, które przestają ze sobą walczyć, tylko znajdują swoje miejsce w harmonijnej całości. Przebudzenie odbywa sie nie tylko na poziomie jednostki, ale i na poziomie zbiorowym.
Ale ponad tym najszerszym Umysłem, który osiągnął pełnię jest Jeszcze Ktoś, kto go stworzył i który należy do zupełnie innego świata niż nasz fizyczny, astralny czy duchowy kosmos, dlatego zasada energii go nie dotyczy. Ten nazwijmy Go Programista , który stwarza programy wszystkich rzeczywistości, zawsze będzie innej natury niż to co stworzył i zawsze będzie ponad wszystkimi rzeczystościami, które stworzył, mimo, że wszystko pochodzi od Niego i ma w sobie Jego budulec (Miłość).
|