|
Witam również po długiej nieobecności. Czytam co tu piszecie o Komunii Świętej, o Sakramencie Pokuty (spowiedzi) i to z jaką lekkością odrzucanie nauczanie Kościoła w tych kwestiach w których od dwóch tysięcy lat się przecież specjalizuje i z jak wielką łatwością dorabiacie własną teologię czym jest Komunia i czym jest spowiedź. Rozumiem wolność słowa, szanuję to, zatem pozwólcie, że od siebie dorzucę trzy grosze czym dla mnie jest Komunia, Spowiedź i hmmm rytułał uwalniania osób od złych duchów jak je Kościół nazywa. Komunia Święta jest to dla mnie realne zjednoczenie duchowe i fizyczne z Bogiem. Z Tym, o którym filozofia powie, że jest Najwyższym Bytem, o którym teologia powie, że jest Tą rzeczywistością ponad którą nie sposób pomyśleć większej. Dla mnie jest Ojcem, Synem i Duchem Świętym - jest Miłością najprawdziwszą, najczystszą. Miłość zaś polega na dawaniu drugiemu tego co dobre, co najlepsze. W heroicznym stopniu polega na oddaniu drugiej osobie wszystkiego, łącznie z samym soba, łącznie ze swoim zyciem (ktoś broni kogoś przed śmiercią, ale sam ponosi za to śmierć). Komunia to dar zjednoczenia z Bogiem, bo ten Bóg pragnie oddać mi całego Siebie i tego samego pragnie ode mnie, abym i ja oddał się Jemu całkowicie. To jest miłość w stopniu najwyższym z której wynika już samo dobro, bo osobę którą tak kochasz zawsze będziesz traktował z dobrocią, łagodnością, będziesz się starał być jak najlepszym dla niej.
Spowiedź zaś to oddanie zła Bogu. Zło nie jest obojętne, zło powoduje zniszczenie, śmierć, powoduje smutek taki głęboki i niepokój przenikający do szpiku duszy, że tak to ujmę. Zło jest złem. Zło popełnione świadomie jest grzechem, bo taki czyn zawsze jest sprzeciwieniem się miłości. Czyli jest przeciwko drugiemu człowiekowi i często przeciwko temu, który zło czyni. Człowiek sam sobie ze złem nie może poradzić, widzimy to aż za bardzo na świecie. Kto popełnia zło nie może żyć z tą Miłością, którą jest Bóg. To jest sprzeczne totalnie. Ale Bóg może i chce skasować to zło, chce, by Jego dzieci były z Nim zjednoczone na zawsze w tej nieskończonej miłości, już tu powoli na Ziemi i w stopniu najpiękniejszym tam "po drugiej stronie".Jak zło jest orkopne świadczy to, że tylko krew Boga mogła je zmyć, zatem to nie jest błaha sprawa. To się dzieje w prostym doświadczeniu spowiedzi, gdzie to co nazywam duszą (nazwijcie to jak chcecie) zostaje oczyszczone totalnie, staje się przeniknięte światłem, miłością. Nie musi być tego czuć, miłość to nie tylko uczucie, choć fajnie jak miłości towarzyszy uczucie. Miłość to konsekwentna decyzja mojej i twojej woli, aby zawsze oddawać osobie ukochanej to co najlepsze, niezależnie od mojego humoruy, widzimisię czy uczucia.
Rytułał uwalniania o którym piszecie, że ciemni księża wyrzucają "biedne energie, które nic nie rozumieją co się z nimi dzieje" to dla mnie sposób na uwolnienie biednego człowieka, który dał się opanować duchom (nazwijcie jak chcecie, nawet energią, choć przy tej nazwie bym polemizował mocno), które są silniejsze od człowieka, bo inaczej człowiek nie byłby przez nie zniewolony. Proste myslenie - skoro człowiek może byćprzez cośzniewolony, to to coś jest od niego silniejsze. I naprawdę dziwi mnie założenie, że te duchy/energie, nie rozumieją co się z nimi dzieje. Nie słyszą? Nie mają inteligencji? Są głupie? Wnioskuję z waszych postów, że te energie mają cechy osobowe, bo szukają Miłości Boga jak ktoś z was to napisał, są potężne, bo potrafią zniewolić sobą ludzi, ale są tak głupie, że nie wiedzą co się koło nich dzieje? Sprzeczne to jest. I naprawdę, gdy czytam tekst, że ktoś w śnie słyszy, że "metoda 4+1 nie jest dla sług Watykanu (w domyśle pewnie Kościoła Jezusa Chrystusa)", to tylko pogłębia moje przekonanie, że OOBE jest totalnie przeciwne Bogu, który jest absolutną miłością.
I taki apel na koniec, nie wiem kiedy tu jeszcze wejdę :). Zastanówcie się bracia i siostry. Zastanówcie się kochani, komu ufacie. Czy "przyjaciołom astralnym" o których tak naprawdę nic nie wiemy, oprócz tego co nam kilku ludzi w książkach o przeżyciach z nim napisze, albo co sami doświadczamy, czy też może lepiej zaufać byłoby bezpośrednio samemu Bogu, który jest naprawdę najlepszym Przyjacielem na każdej płaszczyźnie rzeczywistości, czy to ludzkiej, czy psychicznej, cyz duchoej (jak ktoś chce, niech dorzuci i astralnej, ale co do tego również bym polemizował :P).
Dobra, już za dużo, może to komuś pomoże, jak mi mogło pomóc wcześniej odkrycie tego, że są piękniejsze sposoby dochodzenia do Prawdy, Piękna i Miłości niż marnowanie czasu na nieznanych, niepewnych szlakach OOBE. Pokój z Wami i niech Bóg Wam błogosławi!
|