|
Dla mnie Bóg również ukryty jest w szeleście liści, w pięknie płynącego strumyka, w promieniach słońca, w bogactwie emocji które ja przeżywam i które inni ludzie przeżywają. Wierzę w to, że Bóg mieszka w moim sercu, a ja mieszkam w Jego sercu, które jest czystą miłością. Jestem świadom tego, że Bóg zaprasza mnie do takiego stanu, którego teraz nie umiem sobie nawet wyobrazić. Wiem, że chce dokonać mojego przebóstwienia, jak i każdego innego człowieka. To jest możliwe i to jest cel każdego chrześcijanina (na pewno katolika, ale myślę, że inni okreslający siebie mianem chrzerścijan sa podobnego zdania). Wierzę, że Bóg Trójjedyny - Ojciec, Syn i Duch Święty - jako Trzy Osoby chcą włączyć każdego z nas do swojej Boskiej wspólnoty, gdzie jest wszystko, gdzie jest nieustannie dziejący się i wydarzający wir życia. Nie znaczy to, że stanę się Bogiem, bo Bóg jest Jeden, ale że mam uczestnictwo w Jego boskiej naturze, tak jak Chrystus, który jako Bóg przyjął naszą ludzką naturę.
Ryt pojednania jest dla mnie i dla nas konieczny, abyśmy mogli naprawdę w pełni uczestniczyć w tym Bosko-ludzkim pojednaniu na wieki, w tym miłośnym złączeniu, które jest życiem wiecznym. To co boskie, nie może łączyć się z tym, co boskości zaprzecza. tu widać, że grzech który jest zaprzeczeniem tej Miłości odwiecznej jest blokadą na drodze przebóstwienia człowieka. Ale grzech został pokonany, stracił swoją śmiercionośną moc dla tego, który pragnie szczerze żyć z Prawdziwym Bogiem w przyjaźni, nie z wytworem własnego światopoglądu, nie z iluzją, która pasuje do moich założeń filozoficznych czy teologicznych, ale z Tym, który jest Prawdą, Drogą i Życiem. A nim jest Jezus Chrystus, Bóg-Człowiek, który dając nam swojego Ducha Świętego czyni z nas prawdziwe Dzieci Boże, które są przeznaczone do totalnego szczęścia na wieki. Tego szczęścia oczywiście już tu można kosztować idąc za myślą choćby dzisiejszej Ewangelii mówiącej nam o tym, że kto miłuje bliźniego swego, ten naprawdę kocha Boga.
Ja wierzę, że te "byty duchowe" gdyby chciały zwrócić się do Boga to od razu znalazłyby miłość nieskończoną. Dla mnie Bóg jest podstawą i skoro my, ludzie, żyjący w czterowymiarowej przestrzeni (albo 11 albo 26, jak kto woli :)) jestesmy zdolni własnym rozumem dociec istnienia Boga, więcej, skoro sam Bóg staje się człowiekiem i opowiada o sobie (lepszego źrodła informacji nie znajdziemy, po prostu :) ), to tym bardziej byty duchowe, które wprost od Boga wyszły, muszą wiedzieć, że On jest Miłością miłującą wszystko i wszystkich, także je. Zatem uważam, że one nie szukają miłości, tylko chcą usidlić człowieka, żeby mu przeszkodzić w dochodzeniu do tej prawdziwej Miłości którą jest Bóg. Prościej: wierzę, że to są złośliwe byty, które wybrały dzięki wolności którą mają oddalenie się od Boga. Ksiądz robi to samo co Pan Jezus, kiedy wyrzucał złe duchy, zatem naśladowanie Boga wydaje mnie się bardzo zasadne i godne. Jestem otwarty na wszelką dyskusję, a co do sprawy, żeby dyskutować o tym na klęczkach to polecam inną metodę, po prostu wpaść na kawę do księdza czy na katechezie czy gdzie indziej i jeśli ksiądz jest wierzący tak naprawdę i trochę inteligentny (dużo jest takich, wiem coś o tym : )), to chętnie o tym porozmawia. Konfesjonał nie jest raczej od takich rozmów, to sprawa do kierownictwa duchowego, a to jest coś innego niż konfesjonał, bo on służy do uwalniania człowieka od zła odrgadzającego go od drogi do zjednoczenia w pełni miłości z Bogiem.
Dobra, mama mnie woła, że mam na zakupy z nią jechać. Mam nadzieję, że w miarę zrozumiale pisze i da się to jakoś czytać. Pokój Wam :).
|