CYTAT(J.J @ 14.05.2013 - 10:48)

Ja wierzę, że te "byty duchowe" gdyby chciały zwrócić się do Boga to od razu znalazłyby miłość nieskończoną. Dla mnie Bóg jest podstawą i skoro my, ludzie, żyjący w czterowymiarowej przestrzeni (albo 11 albo 26, jak kto woli :)) jestesmy zdolni własnym rozumem dociec istnienia Boga, więcej, skoro sam Bóg staje się człowiekiem i opowiada o sobie (lepszego źrodła informacji nie znajdziemy, po prostu :) ), to tym bardziej byty duchowe, które wprost od Boga wyszły, muszą wiedzieć, że On jest Miłością miłującą wszystko i wszystkich, także je.
Odsyłam chrześcijaninie do Pisma Świętego gdzie jest napisane: Będziesz sądził Synów Bożych. Jest również napisane, że człowiek ma szerszą perspektywę niż istoty duchowe. Jest nawet napisane, ze na Sądzie Ostatecznym, to CZŁOWIEK będzie sądził anioły. Szkoda, ze katolicy tak wybiórczo znają Pismo święte, i wybierają tylko to, co im pasuje... To człowiek ma za zadanie pomóc zbawić Szatana! Tą duchową prawdę potwierdza także psychologia , która mówi nam o pokochaniu własnego Cienia, który dzięki tej miłości transformuje się i przestaje być agresorem w naszej jednostkowej lub zbiorowej jaźni. Na szczęscie odłam prawosławny chrześcijaństwa jest tym odłamem, który to pojął i tak naucza. Katolicki odłam jest po prostu niedouczony.
A teraz zadanie z wyobraźnią:
Wyobraź sobie seryjnego mordercę, który wierzy w Boga (wbrew pozorom wielu psychopatów wierzy w Boga ;). I co? Przestaje zabijać? torturować? A teraz wyobraź sobie Papieża, który jest reprezentantem Jezusa na Ziemi. Też głęboko wierzy w Boga i jest do Niego zwrócony. A teraz spójrz na życiorysy papieży z czasów inkwizycji, palenia kobiet na stosie. A teraz... wyobraź sobie księdza, który również jest zwrócony w stronę Boga, modli się do Niego, a mimo to molestuje dziecko.
A teraz wyobraź sobie byt , powiedzmy demona, który również wierzy w Boga a mimo to, robi to co robi.
Widzisz analogię?
Samo zwrócenie się do Boga, nie gwarantuje łaski i znalezienia Go bo jeszcze ważne jest to, do kogo tak naprawdę się zwracamy. Jeśli zwrócimy się do Boga, który raz nagradza a raz karze, to cały czas obracamy się w kręgu dualizmów i ograniczeń, i z prawdziwym Bogiem nie ma to nic wspólnego, modlimy się do naszego niedoskonałego wyobrażenia, projektujemy nasze cechy na bóstwo, a to nie da nam łaski zapełnienia duchowej pustki, która rodzi przemoc, tylko wciąż utrzymuje status quo. To dlatego demon, który coś tam wie, ze istnieje coś silniejszego od niego, stosuje tą samą przemoc jak bóstwo , które go zniewala, a o którym może myśleć, że jest prawdziwym Bogiem ( a nie jest). To jest cały czas relacja władzy i poddanego, która rodzi agresję.
To przypomina dziecko katowane cały czas przez rodzica, które później przez całe życie będzie myślało, ze katowanie dzieci przez rodziców jest normą. Chyba ze spotka kogoś, kto pokaże, że tak nie jest i że nie tedy droga.
Uczeń bez nauczyciela jest uczniem diabła. Szkoda ze katolicki egzorcysta nie chce być nauczycielem także i dla istot duchowych, w których należy rozbudzić to chcenie powrotu do prawdziwego Boga. Tak jak robi to w więzieniach nawracając grzeszników i ukierunkowując na Miłość. Na szczęście w innych religiach i kulturach sa egzorcysci, którzy dają taką szansę tym istotom, pouczają ich o naturze Miłości Boga, poszerzają im perspektywę, dzięki czemu przyczyniają się do uwalniania ich z piekła, w jakim są. To oni odwalają kawał dobrej roboty w imię Miłości, nie księża katoliccy.