Ludzie Kościoła wyrzadzili i wyrządzają do dziś bardzo wiele zła, to prawda. Ale czy to znaczy, że to co głosi Kościół jest nieprawda? To może świadczyć o hipokryzji wielu ludzi, o tym, że na ustach mają Boże przykazania, ale ich nie realizują, palcem ich ruszyć nie chcą. Tych Jezus Chrystus najwięcej potepiał i nie zdziwię się jak księża będą mieli najciężej jeśli chodzi o zbawienie. Ale powiedzmy sobie szczerze, nie tylko zło Kościół czyni. Czyni bardzo wiele dobra, tego konkretnego, materialnego (jak ktoś sobie życzy, to potem wymienię kilka konkretnych dzieł miłosierdzia, jest tego naprawdę trochę) i jeszcze więcej duchowego.
Co do dywagacji, że Kościół to instytucja która uformowała się i wykrzywiła się za cesarza Konstantyna Wielkiego, to nie jest to tylko wina cesarza, tylko po prostu chrześcijaństwo w tym czasie stało się politycznie opłacalne dla wielu ludzi. Do czasu 313 roku od 10 lat trwał holocaust chrześcijan (dosłownie, mordowanie całych rodzin za to, że sąsiad podkabłował władzom, że tu a tu mieszka chrześcijanin. Taki sąsiad dostawał połowę majątku zamordowanej osoby, państwo połowę, dużo ginęło ludzi, naprawdę). Na mniejszą skalę prześladowania były przez 250 lat. Po 313 (Edykt mediolański) i po 325 roku bodaj, kiedy chrześcijaństwo stało się religią państwową wielu ludzi przystąpiło do niego z zysków. Trzeba się było podlizać władzom. Cesarz chciał by podbite ludy były chrześcijanami. Dokonywały się masowe chrzciny ludzi, którzy nic z wiary nie rozumieli. Kościół za bardzo tego nie chciał, ale co zrobić cesarzom? Stąd dokonywała się stopniowa degrengolada moralna (nigdy jednak nie całkowita!) Dobra, za dużo do pisania, powiem prościej. PRAWDA KTÓRĄ PRZEKAZAŁ CHRYSTUS NIE ZOSTAŁA WYKRZYWIONA. Taki pan Konstanty Tischendorf poświęcił całe swoje zycie, by dowieść, że to co dziś czytamy w Piśmie Świętym nie zostało przekręcone w średniowieczu przez zdewociałych mnichów. Dam linka na wiki, prościej:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Konstanty_Tischendorf , kto chce, przeczyta.
Co do znajomości Pisma Świętego to fakt, wielu katolików go nie zna, to też wina Kościoła, ale od kilkudziesięciu lat księża namawiają ludzi do czytania Pisma. Że ludziom się nie chce? Mają wolną wolę. Piękne i bolesne zarazem. Jak ja znam Pismo? Na pewno mało, ale wiem, że dało mi ogromnie wiele w moim zyciu. Bardzo wiele :). Nie wiem gdzie pisze, że ludzie będą sądzili anioły. Wiem, że Chrystus ma w korowodzie zwycięskim poprowadzić wrogie cżłowiekowi potęgi jako jeńców - jest to obraz zwycięstwa nad owymi pierwiastkami zła znajduącymi się na wyżynach niebieskich (kto chce, niech i tu astral wrzuci). Wiem, że Apostołowie mają sądzić 12 pokoleń Nowego Izraela (Kościoła w najwiekszym skrócie, chodzi o pełnię Kościoła), ale żeby anioły? nie doczytałem nigdzie.
W sprawie kształtowania światopoglądu ciekawa uwaga, spodobała mnie się. Odpowiem na ten problem tak - ja buduję swój światopogląd na światopoglądzie, który przekazał Jezus Chrystus, Bóg-Człowiek. Albo powiem inaczej, staram się to robić. A żeby to robić muszę i chcę poznawać JEzusa Chrystusa jak najbardziej. Poznaję Go przez wszystko, a bardzo konretnie przez Pismo Święte, które naprawdę nie zostało wykrzywione. To mit i kłamstwo, a jeśli nieuświadomione to fałsz.
Co do psychologii i do jungowskich archetypów cienia i innych takich tam to polecam książkę księdza Posackiego "Psychologia a New Age". Tam rozprawia się z psychologią Junga. Sam czytałem ksiązkę uczennicy Junga o jego psychologii, dość dawno temu, zapomniałem, ale zgadzam się w skrócie z tym co ksiądz Posacki pisze o psychologii Junga (o uczennicy wspominam po to, żeby mi ktoś nie zarzucił, że czytałem tylko książkę Posackiego i na tej podstawie wyrobiłem sobie zdanie o psychologii Carla Gustava). Po prostu ją odrzucam w większości na czele z teorią Abraxasu (chyba tak się to pisało) co jest dla mnie już naprawdę satanizmem prawie że w czystej postaci.
dobra, tyle na razie, muszę znów gdzieś iść, przepraszam, że tak na szybca to wszystko :).