Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
> Oobe I Inne Podczas Zimnej Wojny
bachu
post 10.08.2007 - 17:02
Post #1

Członek Rodziny
Grupa: Podróżnicy
******
Postów: 81
Dołączył: 17.09.2006
Nr użytkownika: 82




(IMG:http://img251.imageshack.us/img251/47/141covos2.jpg)

W Menlo Park, na południe od San Francisco, w Dolinie Krzemowej, gdzie komputerowe i software 'owe firmy o legendarnych już nazwach urzeczywistniały marzenia amerykańskie w formie dostosowanej do czasu, znajduje się instytut badawczy, który poszukuje równego sobie: Instytut Badawczy Stanford (Stanford Research Institute), czyli SRI International. W swoich laboratoriach wyposażonych w najnowocześniejsze i najdroższe urządzenia analityczne 2700 naukowców gotowych jest do przeprowadzenia badań zleconych. Roi się tam od zdobywców Nagrody Nobla i znanych nazwisk. SRI pracuje dla rządów i przedsiębiorstw z całego świata, ma swoje przedstawicielstwa w Stanach Zjednoczonych, Europie i Azji. SRI oferuje wszystko; począwszy od podstawowych badań przyrodniczych aż do strategicznego doradztwa dla rządów i przemysłu rozwiniętego technologicznie.

Dochody tego "Think Tank" osiągnęły w 1995 roku 320 milionów dolarów. Połowa tej sumy pochodziła z kas rządowych. Tradycyjnie już do głównych źródeł wpływów zalicza się wojskowe badania zlecone: rozwój nowych rodzajów broni i skomplikowanych technologicznie urządzeń używanych do celów wojskowych. Pod taką wizytówką gospodarki amerykańskiej kryje się popyt na badania, których głównym celem jest zastosowanie w praktyce teorii. I brak tutaj miejsca dla fantastów.

Nikt nie przypuszczał, że SRI stanie się laboratorium badawczym dla dziedziny, której nie wszyscy chcą przyznać status nauki, jaką jest parapsychologia. A mimo to, przez ponad ćwierć wieku, za zamkniętymi bramami Instytutu Badawczego Stanford prowadzono badania z dziedziny parapsychologii. Nie chodziło tutaj o znalezienie odpowiedzi na pytanie, czy psi w ogóle istnieje, lecz o rozwiązanie problemu, w jaki sposób umożliwić jego zastosowanie. Dokładniej mówiąc - zastosowanie do celów militarnych. Aby za pomocą ww. spojrzeć za żelazną kurtynę.

Robert Gates, były dyrektor CIA, 28 listopada 1995 roku w amerykańskiej telewizji ABC, w programie Nightline przyznał przed milionową publicznością, że w 1972 roku jego władze powołały w SRI program badawczy psi. Chodziło rzekomo o analizę paranormalnego potencjału, jakim dysponują Sowieci, i doścignięcie ich w tej dziedzinie. Twierdzi się, że program ten nie jest kontynuowany.

Od tej pory świat obiegają sensacyjne i paranoidalne historie. Współpracownicy, biorący dawniej udział w projekcie, sprzedają się skutecznie jako obiekt reklam, a same badania nad psi podwójnie zepchnięto w mrok: po pierwsze z powodu zarzutu prowadzenia badań do celów militarnych, po drugie z powodu złośliwych uwag, że badania te nie przyniosły żadnych konkretnych rezultatów. Z jakiego bowiem innego powodu służby bezpieczeństwa zamknęłyby dostęp do akt psi?

Dlaczego więc to zrobiły?

O programie Instytutu Badawczego Stanford dotyczącym badań psi dla służb wywiadowczych i militarnych krąży wiele mitów i legend. Zalicza się go jednak do najciekawszych fragmentów historii nauki o "anomalnych zjawiskach mentalnych", które do tej pory określano nazwą parapsychologii.

Jakkolwiek jest, warto przyjrzeć się programowi owianemu legendą, chociażby dlatego że przeprowadzono go wówczas, gdy w starej nauce o parapsychologii nastąpił przełom, a ona sama zyskała nowy wizerunek. Nie można nie doceniać wkładu w tę przemianę, jaki wniosły badania prowadzone w SRI.

Od zarania dziejów wojskowi w swoim strategicznym myśleniu zostawiali miejsce dla jasnowidzenia i prekognicji. Już w czasach antycznych do rangi mitycznych pierwowzorów wynoszono proroków stojących po stronie wielkich dowódców. W Iliadzie Homera wielki prorok Kalchas prowadzi okręty achajskie do Troi. Jak Heleniusz po stronie Trojan słyszy on "głosy nieśmiertelnych bogów". W sposób bardziej zwyczajny (również w wymiarze "ziemskim") odbywało się to w następnych stuleciach. Ale dopiero kilkadziesiąt lat temu połączenie mitologii ludowej i astrologicznych fascynacji nazistów utworzyło podstawę do okultystycznego prowadzenia wojny. Na wiosnę 1942 roku Ministerstwo Wojny w wątpliwej jakości "instytucie wahadełkowym" w Berlinie na ulicy Admirała von Schroedera zgromadziło grupę fanatyków, wahadełkowców, różdżkarzy, astrologów, jasnowidzów oraz sensytywnych. Chciano dorównać Anglikom, którzy rzekomo wykorzystywali wahadełkowców do wykrywania pozycji niemieckich łodzi podwodnych. Pewien kapitan korwety w Ministerstwie Marynarki Wojennej, przekonany o istnieniu możliwości wejścia wahadełkiem w rezonans z określonymi promieniami, wbił sobie do głowy, że wynajdzie odpowiednią technikę wahadełkową, która doprowadzi do osiągnięcia celu. "Promieniowanie" kadłubów łodzi podwodnych należało radiestetycznie stwierdzić na mapach morskich. To, w jaki sposób odbywały się takie posiedzenia w nazistowskich Niemczech, należy do błazeńskich aspektów historii kultury. Na pewno istniały sztywne przepisy określające rodzaj ubioru, sposób siedzenia i trzymania wahadełka. Gdy nie uzyskano żadnych rezultatów, zaczęto układać mapy morskie na płytach miedzianych z bezsensowną nadzieją uzyskania magiczno-fizycznego wzmocnienia spodziewanego efektu.

Dwadzieścia lat później zapanowało w Stanach Zjednoczonych przekonanie, jakoby podobne działania były podejmowane za żelazną kurtyną, i zaczęto obawiać się zagrożenia bezpieczeństwa narodowego. Psi na usługach sowieckich wojsk. Jak to wszystko pogodzić?

Badania parapsychologiczne uwarunkowane ideologicznie przez dziesiątki lat szły w dawnym Związku Radzieckim zupełnie innymi drogami niż na Zachodzie. Materialistyczne spojrzenie na świat nie pozostawiało przestrzeni dla wymiaru umysłowego, który śledzi parapsychologia. Ponadto w Związku Radzieckim została ona uznana znacznie wcześniej . Już w 1922 roku Rosyjski Kongres Towarzystwa Naturalistów przedłożył pozytywną opinię ekspertów dotyczącą prac naukowych z omawianej dziedziny, autorstwa niejakiego Bernarda Każyńskiego. Nie można przecenić znaczenia tego faktu. W Stanach Zjednoczonych byłoby to równoznaczne z uznaniem badań parapsychologicznych przez Amerykański Instytut Zdrowia Psychicznego (American Institute of Mental Health), co nawet dzisiaj jest jeszcze absolutnym nieprawdopodobieństwem.

W 1919 roku Każyński doświadczył decydującego paranormalnego przeżycia w związku ze śmiercią swojego przyjaciela. Skłoniło go ono do poświęcenia się badaniom ludzkiego układu nerwowego i poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób można reagować na bodźce, które nie są percypowane przez znane do tej pory zmysły. Był to początek programu badawczego, który istotnie różnił się w swoim układzie od zachodnich tradycji parapsychologicznych. O ile w rozumieniu badaczy zachodnich psi stanowiła cechę w dużym stopniu wytłumaczalną w świetle psychologii, o tyle Każyński wierzył, że musi tutaj istnieć czynnik biologiczny, nieznany zmysł, a przynajmniej predyspozycja w strukturze organizmu.

Pogląd Każyńskiego doprowadził w dawnym Związku Radzieckim do powstania kierunku badawczego zorientowanego neurofizjologicznie i biologicznie. Najbardziej znanym przedstawicielem tego nurtu stał się Leonid Wasiljew. W swoich książkach, artykułach i wykładach zawarł ideologiczną podstawę dla sowieckich badań parapsychologicznych. Jego teza brzmiała: Eksperymentalne czynniki telepatii należy badać, opierając się na założeniu fizjologicznym, a więc materialnym. Dzięki temu nie będzie istniała możliwość wykorzystania ich przez zwolenników "zabobonów religijnych", czyli idealistycznego punktu widzenia.

W tym czasie, wykorzystując "sugestię mentalną", podjął elegancką próbę dowiedzenia, że nawet przy zastosowaniu osłony przed znanymi promieniami elektromagnetycznymi istnieje możliwość telepatycznego oddziaływania na ludzi na duże odległości. Wpływ na odległość - taki przykładowy pogląd jest dotąd najważniejszym tematem rosyjskich badań naukowych i powodem, który zmusił Amerykanów do zainicjowania długo oczekiwanej analizy potencjalnego zagrożenia.

Jednakże dopiero pod koniec lat 60. amerykańskie służby wywiadowcze przejęły się tą kwestią naprawdę. Głębokie zdumienie wywołał zakres sowieckich badań naukowych, zwłaszcza że do tej pory przypuszczano, iż w ramach oficjalnej doktryny materialistycznej nie było miejsca dla zjawisk nadprzyrodzonych. Nie domyślano się, że związane z tym badania zupełnie nie stały w sprzeczności z poglądami materialistycznymi, gdyż były prowadzone na płaszczyźnie nauk przyrodniczych, a szczególnie biologicznych.

Rywalizacja potęg światowych w dziedzinie psi
Można powiedzieć, że wcześniej służby wywiadowcze w Stanach Zjednoczonych tylko przelotnie interesowały się zastosowaniem psi. Publicznie nie uznano jednak, że trzeba było prowadzić badania w tym zakresie. W 1981 roku, dzięki Ustawie o wolności informacji (FOIA, Freedom of Information Act), każdy mógł uzyskać wgląd do tajnych akt, z których wynika, że już kilka lat po zakończeniu drugiej wojny światowej CIA przedstawiło propozycję badań postrzegania pozazmysłowego. W memorandum z 7 stycznia 1952 roku można przeczytać: "Jeżeli - a wydaje nam się to obecnie udowodnione ponad wszelką wątpliwość - niektóre osoby wykazują pewną zdolność postrzegania pozazmysłowego, to fakt ten oraz wynikający z niego konsekwentny rozwój mają duże znaczenie dla profesjonalnych służb wywiadowczych".

Nie wiadomo, czy urzeczywistniono wówczas projekt z 1952 roku. Faktem jest, że w tym właśnie roku najbardziej znaczący amerykański parapsycholog J.B. Rhine wyjechał do Europy wraz ze swoim zastępcą Johnem Gaitherem Prattem (1910-1979) na tajne zlecenie rządu Stanów Zjednoczonych. Z ramienia partii towarzyszył im Richard Lowrie, kierownik projektu laboratorium badawczo-rozwojowego w Amerykańskim Korpusie Inżynieryjnym (US Corps of Engineers) w Forcie Belvoir w Wirginii, który kierował tym właśnie projektem. Delegacja miała zbadać możliwości pozazmysłowych zdolności zwierząt oraz ich konkretnych zastosowań do celów militarnych. Także w 1952 roku lekarz Andrija Puharich (1918-1995) na tajnym spotkaniu w Pentagonie wygłosił odczyt pod tytułem Opinia o możliwości zastosowania postrzegania pozazmysłowego do psychologicznego prowadzenia wojny.

Rok później w Centrum Chemicznym Armii wygłosił on odczyty o telepatii w związku z bronią powietrzną oraz o biologicznych podłożach postrzegania pozazmysłowego. Spojrzenie na świat Puharicha było mieszaniną parapsychologii, okultyzmu i science fic-tion. Za pośrednictwem medium kontaktował się z "Dziewiątką" - rzekomo najwyższymi duchami wszechświata. W swojej książce The sacred mushroom zdradza tezę, jakoby substancje wykazujące działanie psychoaktywne, które są składnikami pewnych gatunków grzybów, stanowiły "klucz do wieczności". Rozgłos przyniosło mu w latach 70. "odkrycie" Uri Gellera.

Były pracownik CIA Victor Marchetti opowiada niewiarygodnie brzmiące historie z lat 60. Pułkownik Oleg Penkowski był najwartościowszym kontaktem CIA po drugiej stronie - na Wschodzie. W 1963 został oskarżony o zdradę stanu i stracony. Według Marchettiego CIA nie powstrzymała się od dalszych prób nawiązania kontaktu z pułkownikiem Penkowskim - tym razem naprawdę "po drugiej stronie" - przy pomocy medium, którego zadaniem było wydobycie tajnych informacji od nieżyjącego agenta. Merchetti zauważył, że szefowie służb wywiadowczych nie widzieli powodu, by nie korzystać z takiego - nawet dla parapsychologów - bezwartościowego sposobu pozyskiwania informacji.

Około roku 1967 Amerykanie dowiedzieli się, że Sowieci finansują 14 instytutów badawczych, które maj ą na celu pchnięcie do przodu badań parapsyetiologicznych. Cóż więc mogło skłonić stronę przeciwną do intensywnego wspierania tego rodzaju niepewnej dziedziny wiedzy? Zabrzmi to może jak ironia losu - powodem była bowiem... kaczka dziennikarska!

Amerykański "Nautilus" był pierwszą na świecie łodzią podwodną z napędem atomowym. Podczas jego pierwszej podróży w 1959 roku pod pokrywą lodową bieguna pomocnego przeprowadzono - jak podają źródła francuskie - skuteczne doświadczenia telepatyczne z kartami pomiędzy jednym z członków załogi oraz centrum badawczym Westinghouse Electric Corporation w Friendship, Maryland. Wiadomo było, że Westing-house zleciło przeprowadzenie prób telepatycznych oraz że Bell Telephone Laboratories myślały o takich eksperymentach, ale ponownie je odrzuciły. Komunikacja z zanurzonymi łodziami podwodnymi stanowi nierozwiązywalny problem dla współczesnej techniki przekazywania informacji. Pewien pomysłowy dziennikarz połączył więc po prostu te dwa nie mające ze sobą związku wydarzenia i na ich podstawie stworzył emocjonującą historię. Puszczona przez niego kaczka dziennikarska wy wołała jedną z najbardziej osobliwych reakcji łańcuchowych we współczesnej historii.

Wasiljew mówił biegle po francusku. Jego kontakty z Zachodem odbywały się przede wszystkim przez Międzynarodowy Instytut Metapsychiki (Institut Metapsichique International) w Paryżu.

Raphael Kherumian, znany członek instytutu, zebrał sprawozdania z prasy francuskiej opisujące rzekomy eksperyment z "Nautilusem" i posłał je swojemu przyjacielowi Wasiljewowi. Sowieci, zaszokowani olbrzymim krokiem naprzód, jaki uczynili Amerykanie, podjęli natychmiast nadzwyczajne działania mające na celu uruchomienie badań nad psi, umożliwiających wykorzystanie jej do celów militarnych.

Na konferencji w Moskwie w 1968 roku pokazano zachodnim naukowcom wyniki badań. Zaprezentowano im sensacyjne eksperymenty psychokinetyczne Niny Kułaginy i pozwolono jej nawet na "przemycenie" na Zachód filmu przedstawiającego te doświadczenia. Rosyjski parapsycholog Edward Numow poinformował uczestników kongresu, jakoby Armia Czerwona skutecznie "powtórzyła" eksperyment "Nautilusa". Te oraz inne, jeszcze trudniejsze do sprawdzenia, lecz za to spektakularne historie zostały zebrane przez Sheilę Ostrander i Lynn Schroeder w książce, która spowodowała, że temat postępów nad badaniami psi prowadzonymi przez Sowietów, stał się dla Amerykanów drażliwy. Aż do schyłku lat 60. służby wywiadowcze okresowo śledziły prace parapsychologów. Swoje oceny opierały jednak na analizach osób nie związanych z parapsychologią i nastawionych sceptycznie, stale więc odradzały zajęcie się tak niepewną dziedziną wiedzy.

Gdy w 1969 roku pewien radziecki naukowiec na podejrzanej konferencj i w kalifornijskim Big Sur wygłosił odczyt o badaniach z pogranicza nauk prowadzonych w jego kraju, rozległy się dzwony bijące na alarm. Nagle dostrzeżono potrzebę prowadzenia badań "sugestii mentalnej" i "wpływu na odległość" w powiązaniu z "telepatyczną kontrolą na odległość" i osłabieniem mózgu; do strachu przed wrogim supermocarstwem dodano nowe konkretne zagrożenie - "atak mentalny".

Nowe spostrzeżenia dotyczące dalszego rozwoju w dziedzinie stosowanych badań nad psi w Związku Radzieckim wstrząsnęły służbami informacyjnymi w Stanach Zjednoczonych. Praktycznie w ciągu jednej nocy nastąpił radykalny zwrot. Od tej pory usiłowano sprostać konkurencji Rosjan w dziedzinie ich rzekomego postępu.

Tym, co przekonało wojskowych w Stanach Zjednoczonych o konieczności prowadzenia badań parapsychologicznych, były nie tylko same pogłoski o "postępach" strony przeciwnej w tej dziedzinie. Decydujący był również fakt, że badania nad psi nie są bardzo drogie. W porównaniu z kosztami arsenału broni, psi jest prawie śmiesznie tania. A jeżeli wrogie supermocarstwa rzeczywiście są w stanie telepatycznie oddziaływać na duże odległości na personel obsługujący wyrzutnię rakiet międzykontynentalnych, jak podaje raport DIA (Defence Intelligence Agency, Tajna Służba Armii USA), to tym bardziej konieczna stała się ochrona tak drogiego sprzętu za pomocą tanich środków zapobiegawczych. DIA wiedziała bowiem, że "najważniejsza siła napędowa kryjąca się za radzieckimi działaniami dążącymi do zużytkowania możliwości komunikacji telepatycznej, telekinezy i bioniki pochodzi z armii radzieckiej i KGB". Sprawozdanie kończy się stwierdzeniem, że wiedza Rosjan na tym polu jest rzekomo mniejsza niż Amerykanów.

Raport z 1972 roku jednoznacznie przedstawia pewną wywierającą duże wrażenie osobliwość. Maluje on - zadziwiające w swej naiwności - scenariusze wyimaginowanych ataków radzieckiej armii jasnowidzów i psychokinetyków. W dalszej jego części podano:

"Wcześniej czy później wysiłki Sowietów w dziedzinie badań parapsychologicznych umożliwią im urzeczywistnienie niektórych z niżej wymienionych punktów: a) poznanie zawartości ściśle tajnych dokumentów USA o ruchach naszych drużyn i okrętów, miejsc i celów naszych instalacji militarnych; b) poznanie myśli naszych najważniejszych przywódców wojskowych i cywilnych USA; c) próba bezpośredniego zdalnego uśmiercenia wszystkich urzędników Stanów Zjednoczonych; d) zdalne wyłączenie z gry wyposażenia wojskowego USA wszelkiego rodzaju, włącznie z samolotami".

Takie stwierdzenia musiały przerazić każdego - z wyjątkiem parapsychologów. Oni wiedzieli, że taki scenariusz nadawał się jedynie do powieści science fiction. Wyniki laboratoryjne wydobywały bowiem na światło dzienne zupełnie inny obraz parapsychologii. Psi jest łatwo ulegającym zakłóceniom, bardzo słabym sygnałem, którego kontrolowane zastosowanie wydaje się możliwe tylko wówczas, jeśli uwzględni się bardzo duży błąd. Taka ocena położenia, jaką przedstawiono w raporcie DIA, mogła jedynie stanowić pomoc w przyspieszeniu podjęcia decyzji na wysokim szczeblu politycznym. Należy zadać sobie również poważne pytanie, czy parapsycholodzy amerykańscy nie podsycali umiejętnie pogłosek o radzieckich sukcesach w dziedzinie psi po to, aby zyskać dofinansowanie swoich badań.

Amerykańskie kręgi rządowe żywiły wówczas nadzieję na uzyskanie możliwości zastosowania zdolności paranormalnych do celów wojskowych. Jak dalece złudna to wiara, wiadomo już od czasów okultystycznych gier Wehrmachtu. Jednakże pragmatyczny sposób myślenia w Stanach Zjednoczonych postępował do przodu ramię w ramię z bezbronną naiwnością. Od pierwszych dni zimnej wojny przeważało życzenie, aby zawsze być o krok przed armią radziecką. Możliwość przemienienia pragnienia w czyn pojawiła się w 1972 roku. Jej wynikiem był trwający 23 lata program badawczy i użytkowy, który śledził możliwości zasięgu anomalnego przekazywania informacji w dziedzinie wojskowości. Jest to szpiegowska historia psi w epoce wysokiej technologii. Historia Remote Viewing.
Profile CardPM
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
cr4sher
post 12.08.2007 - 14:45
Post #2

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 136
Dołączył: 06.08.2007
Nr użytkownika: 1722




Albo wrzuć gdzieś cała książkę, jeżeli ją masz na dysku...
Ja ze swojej strony polecam książkę J.McMoneagle - Wędrujący Umysł o teleobserwacji ;)
Profile CardPM
+Quote Post



Go to the top of the page
Start new topic