CYTAT(NianiaOgg @ 12.05.2013 - 13:36)

...Moen w swoich podróżach nie posługiwał się metodą OOBE, zwyczajnie się tego stanu obawiał, coś go wystraszyło i postanowił nigdy więcej nie próbować. Wędrował mentalnie.
Czy mogę poprosić o źródło na podstawie, którego piszesz że Bruce Moen obawiał się wyjść z ciała? We wszystkich swoich wypowiedziach Moen twierdził, iż nie posługuje się OBE, bo ma po prostu kłopoty z osiągnięciem tego stanu. Dlatego opracował własną metodę podróży mentalnych.
CYTAT(turysta49 @ 12.05.2013 - 20:24)

Moen ma coś koło 65 lat, ale jest też po wylewie.
Nie bardzo rozumiem jaki związek zachodzi pomiędzy zażyłością łączącą Moena i Monroe a wylewem?
CYTAT(turysta49 @ 12.05.2013 - 20:24)

A spadkobiercą Monroe'a to nie był i nie jest; to taka marketingowa fikcja mieszania ze sobą ludzi, którzy siedzą w jednym temacie, bo się wtedy lepiej sprzedaje. Jak ktoś do kogoś pojechał na kurs i potem pisze o tym książkę, to jeszcze nie znaczy że się kolegują, czy współtpracują. Ze słyszenia z kilku źródeł - początkowo Instytut Monroe'a w ogóle miał wielkie pretensje do Moena, że śmiał coś takiego napisać (tzn. odsłonić zakamarki kursów) i że miał czelność mieszać w to nazwisko/osobę Monroe'a. Dopiero później, jak skarbonka zaczęła się zapełniać - pretensje przycichły. Ale sielankowo w TMI toto raczej nie jest. Ostatnio - zwolnili babkę po ponad 30 latach współpracy i wielka jest wokół tego afera/skandal (też w internecie), bo zakulisy są co najmniej niesmaczne; ludzie wycofują swoje poparcie. Ogółem to wygląda to tak, że się z nich lekko sekta gospodarcza zrobiła i zaczynają ludziom w głowach mieszać.
Jeżeli starasz się udowodnić, że Monroe i Moena łączył tylko stosunek wykładowca - szeregowy kursant, to z całym szacunkiem, nie wiesz o czym piszesz. Coś tam dodajesz też ze słyszenia. I co w ogóle obecnie dziejące się problemy w TMI mają do znajomości obu panów?
Fragment z książki Bruce Moena "Podróż poza wszelkie wątpliwości":
Pewnego niedzielnego popołudnia Bob zaprosił mnie do swego domu na górze, na mecz piłki nożnej. Wypiliśmy po kilka puszek dietetycznej coli i mój pęcherz zaczął domagać się wycieczki do łazienki. Zamknąłem za sobą drzwi, uniosłem pokrywę muszli i nagle poczułem w pomieszczeniu obecność Nancy.
– Bruce, chciałabym przekazać Bobowi wiadomość, jeśli nie masz nic przeciwko temu – poczułem jak mówi.
– Oczywiście – powiedziałem w roztargnieniu, kontynuując to, po co tu przyszedłem.
– Och, przepraszam! Odwrócę się, póki nie skończysz.
– Dziękuję, ale nic nie szkodzi. Już dawno pozbyłem się wszelkich złudzeń co do zachowania prywatności – odparłem ze śmiechem.
Kiedy skończyłem, Nancy wróciła do tematu.
– Proszę, powiedz Bobowi, że wciąż tu jestem i wciąż bardzo go kocham. Powiedz mu, że będę na niego czekała, kiedy przyjdzie czas na jego przejście.
– Przekażę mu to, choć nie jestem pewien czy Bob ufa na tyle moim zdolnościom, żeby uwierzyć, że naprawdę nawiązałem z tobą kontakt.
– Nic nie szkodzi, jeśli tak zareaguje. Zrobisz to dla mnie?
– Tak, oczywiście.
Poczułem, jak Nancy dziękuje mi i już jej nie było. Kiedy wróciłem przed telewizor, powiedziałem Bobowi o tym, co się zdarzyło w łazience i przekazałem mu wiadomość od Nancy. Z jego reakcji domyśliłem się, że raczej mi nie uwierzył. Mówi o tym, że wierzy, iż nikt nie spędził aż sześciu miesięcy tam, gdzie Nancy i nie poszedł dalej. Przy tych słowach na jego twarzy pojawił się wyraz bólu, a ja zapragnąłem, żeby mi uwierzył. Mógłby pocieszyć go fakt, że żona wciąż go kocha i czeka na niego.Bardzo przepraszam, ale na niedzielne popołudnia zaprasza się przyjaciół, a nie swoich kursantów. Wszelkie opisy spotkań Moena z Monroe w niefizyku pominę i nie będę cytować, bo jest tego bardzo dużo. Na ich podstawie można powiedzieć, że łączyło ich nie tylko koleżeństwo, ale serdeczna przyjaźń i zażyłość. :)