|
Każde doświadczenie a zwłaszcza negatywne w astralu czegoś nas uczy o nas samych i w efekcie, jeśli wyciągniemy prawidłowe wnioski to staje się bardzo pozytywne :) Oczywiście, że często prosiłam o pomoc, i nie tylko jeśli chodzi o podróże, ale też w bioenergoterapii , wróżeniu, walkach energetycznych itd itd To były czasy gdy byłam bardzo mocno związana z aniołami i związanymi z nimi innymi istotami, mistrzami, opiekunami , duchami itd ;), oczywiście fałszywy MTJ też był - to norma. Ufałam im bardzo i oddałam się całkowicie. One mnie zachęcały do tego, żeby ich prosić o pomoc i ja naiwna i zachwycona, o wszystko prosiłam i dzieki temu coraz mocniej się z nimi wiązałam, dodatkowo zaczęłam też innych ludzi wikłać w to wszystko (organizowałam tym egregorom tak naprawdę papu:). Zresztą opowiadałam już czym się skończyło i jak wspaniale nabrały mnie , łącznie z fałszywym bogiem , miłością, pomocą, jasnością i przyjaźnią :) Po tamtych doświadczeniach, które mnie bardzo wiele nauczyły, nie proszę w astralu o pomoc , bo nie ma wogóle takiej potrzeby odkąd nauczyłam się korzystać z wolnej woli i osobistej wolności duchowej, z ukierunkowaniem na Miłość (Boga). Jeśli już proszę o coś, to zazwyczaj w modlitwie do Boga w intencji takiej, jak napisałam Ci powyżej - uwolnienia jakiejś istoty, rozjaśnienia jej i obdarzenia miłością itp I od razu mówię, że nie jestem otoczona żadnym ochronnym i jaśniejącym kokonem ;) Normalnie spotykam na swojej drodze różne istoty, także te demoniczne itd, ale nie czynią mi krzywdy. A skoro nie czynią krzywdy, to po co mi opiekun czy stróż, w efekcie nikogo już przy mnie od długiego czasu nie ma. A co do Wyższego Ja - po 15 latach proszenia go o ujawnienie, po 15 latach spotykania fałszywych MTJ, w końcu go rozpoznałam, gdy przestałam go potrzebować ;)) Tak to czasem bywa ;))
|