|
Zacznę wszystko od początku:
Dziś w nocy miałem wiele snów między którymi się budziłem. Chcę wam opisać ostatni z nich i stan w którym się znajdowałem jakieś 30 min po przebudzeniu. No to jedziemy...
Zostałem wprowadzony do więzienia jako oskarżony. Powód mojego zamknięcia był mi nie znany. Wprowadzono mnie do dość obskurnej celi i zamknięto. Na taborecie siedział mój współwięzień. Przyglądając mu sie przez chwilę stwierdziłem, że zamknięto mnie z osobą chorą psychicznie (tzw. świrem). Na początku przestraszyłem sie go trochę lecz po chwili podszedłem do niego podając dłoń i przedstawiłem. On również powiedział jak ma na imię ale już nie pamiętam. Spytałem się go z jakiego powodu go zamknęli lecz nie odpowiedział i dalej już siedział w milczeniu. Po chwili wszystkie cele zostały otwarte i podeszło do mnie 2 osoby. Tak naprawdę ich nie znałem ale odczuwałem do nich pewną bliskość. Najpierw podeszła do mnie kobieta przedstawiając się, a później mężczyzna. Rozmawialiśmy jakiś czas nie pamiętam o czym. Z chwilę rozległ się dźwięk alarmu i wszyscy wrócili do swoich cel. Świr powiedział mi, że jak chce dotrwać końca, żebym się schował. Nie wiedziałem o co mu chodzi więc siedziałem dalej przy kratach. Za chwilę zobaczyłem, że zostają wyprowadzani najgorsi kryminaliści. Spuściłem głowę aby nikt nie zwracał na mnie uwagi. Spoglądałem na nich co jakiś czas i rzeczywiście nie zwracali na mnie uwagi. Zaraz zobaczyłem, że wśród ubranych jednakowo więźniów idzie jakaś zakapturzona ubrana na czarno postać. Chciałem się dowiedzieć kto to jest i sie jej przyglądałem. Gdy była bliżej mojej celi spojrzała na mnie swoimi świecącymi zielonymi oczami i wtedy sparaliżował nie strach. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. Już myślałem, że się na mnie rzuci lecz przeszła obok. Za chwilę alarm ustał i znowu cele zostały otwarte. Na małym ekraniku przed celom wyświetliło mi się, że zostaje wezwany na spotkanie z ojcem. Wyszedłem z celi i udałem się za strażnikami. Idąc po korytarzu obudził mnie głos taty wołający "WSTAWAJ".
Noi sie obudziłem. Lecz to jeszcze nie koniec.
Poleżałem jeszcze chwilę w łóżku i wstałem. Czułem się bardzo dziwnie. Jakiś taki pusty... Cały czas przed oczami widziałem sceny z tego snu. Nie wiem jak to opisać... może tak jakby jeszcze moja świadomość nie do końca wróciła z "krainy snów". Ten stan trwał tak z 30 min.
Na myśl jedynie przychodzi mi gwałtowne wybudzenie, lecz zawsze do szkoły budzik zrywa mnie z łóżka i nigdy nie czułem czegoś takiego.
|