|
Witam. Nigdy nie przezyłem pełnego wyjscia z ciała ze wzgledu na to ze wibracje znikały po jakies chwili. Zawsze mnie cos rozproszylo, jakas mysl czy cos, konczyłem na hustawce tzn np tylko nogi wyszły z ciała po tym jak starałem sie rozchustac itp.
Wczoraj w nocy na śląsku była burza, nie grzmiało na początku wiec postanowiłem wejsc w trans. Doszedłem do etapu lekkich wibracji. Nagle na zewnatrz zaczeło padac, wsłuchałem sie w deszcz.. wibracje ucichały. Nagle zabłysło cos, widziałem to prze powieki, jasne swiatło, pojawiły sie wibracje. Na zewnątrz piorun uderzył tak mocno ze prawie sie przestraszyłem a wibracje wzmocniły sie 2 - 3 krotnie i juz prawie wychodziłem z ciała ale jednak czegosc brakowało , burza ucichła, a ja wciaz lezalem na swojej pozycji z tym ze wydawało mi sie jakby moje dłonie były powykręcane na boki. Jak myslicie? Czy pioruny dodają jakies energi ? , podczas uderzen widziałem wiecej energi w obrazie pod powiekami. Hym jak dla mnie cos o czym warto podyskutowac. Pozdrawiam :)
|