|
I pogrążon byłem w półśnie. Ciało me odczuwalnie nie dało się poruszyć. I byłem kobietą jak mi się zdawało, a w uszach narastała kakofonia dźwięków różnistych. Drzwi jednoskrzydłowe stały przede mną. Jąłem poruszać się w ich kierunku, a z każdym krokiem wzrastał niepokój. Dźwięki stawały się głośniejsze, a niepokój coraz to większy. Za drzwiami coś się czai - coś potwornego. Wygrał strach. Chwyciwszy za łańcuch szybkim ruchem jąłem kneblować drzwi. Ledwo łańcuch futryny dotknął szarpnęło drzwiami. Ruszyły w mą stronę. Gdyby nie łańcuch otwarłyby się na nieznane...
Ten sen/jawa uświadamia mi iż, pojawienie się odmiennych stanów może przybrać różne formy. Wierzę że była to właśnie taka dziwna forma, która nie koniecznie musi być tunelem. Zaczynam wierzyć że dziwna kakofonia dźwięków, która mi się przytrafia jest sygnałem otwarcia tunelu do nieznanego.
|