|
Interesuję się oobe od 3 lat i nie mam w tej dziedzinie jakiś specjalnych wyników kilka razy udało mi się wyjść najczęściej mogłem się przemieszczać w obrębie swojego pokoju.Jak udało się pójść gdzieś dalej odrazu cofło do ciała i się budziłem.W każdym razie wiem o co chodzi i co z tym dalej zrobić.
W między czasie zajmowałem a przynajmniej próbowałem się zająć medytacją.Byłem i nadal jestem leniwy więc wszelkie techniki medytacji odrzucałem. Robiłem to po swojemu wyciszałem umysł , rozluźniałem ciało, skupiałem uwage na przedmiotach lub na kolorowych plamkach przed oczami(to jest chyba jakaś choroba oczu, w internecie różnie o tym piszą a okulista nie potrafił mi tego wytłumaczyć).
Po 1,5 roku tej swojej medytacji poprawił mi się nastrój na stałe, mniej się denerwowałem i potrafiłem się cieszyć z rzeczy które kiedyś uważałem za obojętne albo mnie wkurzały. Podczas medytacji dochodziłem do punktu w którym zaczynałem być zmęczony i chciało mi się spać a czasem lekko głowa bolała, wcześniej zanim to nastopiło była chwila inspiracji jakoś lepiej mi się myślało i rymowało. Co najważniejsze bez tego mógłbym mieć wizyty u psychologa a tak prawie wszystko jest w normie.
Następne 1,5 roku nie było jakieś rewelacji tylko ,że bardziej pogłebiałem faze inspiracji już mniej chciało mi się spać po medytacji.Wkońcu już wcale i w miejsce tego wszedło inne uczucie takiego jakby łaskotania na całym ciele. Po wysiłku fizycznym było też takie przyjemne łaskotanie w płucach. Czasem udało mi się wywołać niewielkie halucynacje takie jak powiększanie i zmiejszanie lub chwianie się przedmiotów albo nachodzące różno kolorowe chmury z kontur pola widzenia aż na środek.
Mniej wiecej gdzieś około 2 tygodnie temu nastąpił przełom w wyniku któtego postanowiłem napisać tego posta. Byłem wtedy lekko podenerwowany niewiadomo z jakiego powodu a że nie miałem nic do roboty postanowiłem więc posłuchać muzyki i po medytować , nagle po 10 minutach zaczeło sie uczucie łaskotania aż po jakimś zaczeło mi serce szybciej bić i pojawiło się takie uczucie lekkiej eufori . Skupiłem uwage na klatce piersiowej i momentami wydawało mi się jakby serce zaciskało sie i chwilami zwalniało.Przestraszyłem się wtedy że moge mieć zawał niebawem więc dałem sobie z tym spokój. Na drugi dzień zaczeła mie boleć część czoła nad lewym okiem. Ból był impulsowy i trwał przez 3 dni ale nie ciągle , nad ranem się zaczynał trwał do południa i tak przez 3 dni. Kilka dni temu nawet udało mi się wywołać takie uczucie dezorientacji jak po zjaraniu się :).
Wczoraj w nocy natomiast pod koniec medytacji ze środka głowy aż do stóp przelatywał przez moje ciało jakby taki prąd trwało to około pól minuty.
Pisze to bo chcę wiedzieć czy w dobrym kierunku zmierzam (oby nie do domu bez klamek :) )
P.S sory za pisownie, mam nadzieje że nie ma zadużo błędów.
|