|
Tak sobie pomyślałem, że czas wreszcie się na ten kurs mailowy zapisać, chociaż niezbyt jestem do niego przekonany:)
Ale...
pomyślałem coś sobie, bo gdzieś tu widziałem propozycje kursów w realu za kasiorkę. Może podpadnę niektórym - trudno.
Od ogólników, do konkretów - nie wierzę w takie kursy - rozumiem 50zł za kurs, ale jak dla mnie to i tak jest nic nie warte - człowiek wydaje ciężko zarobioną kasę na kurs, na którym powiedzą mu to samo co może przez muła ściągnąć w jeden dzień i wcale nie ma gwarancji, że po kursie wyjdę z ciała :)
Jak tylko przy jakimś temacie zacznie się zbierać więcej osób - zaraz się robi kursy, szkolenia, etc - płatne oczywiście. Oczywiście - zarabiać można i w ten sposób, można też tłumaczyć to kosztami wynajmu pomieszczenia, itd. itp. A mi się bardzo podoba, fakt, że oobe daje ludziom taką super prawdziwą wolność i dlaczego tą wolność rujnować faktem, że trzeba by płacić za nią (tak, tak wiem - nikt nie zmusza do kursów, jednakowoż kurs daje złudzenie, że się więcej tam osiągnie, co wcale już zgodne z prawdą nie jest).
Znalazłem ogólnie dwa rozwiązania.
Po pierwsze, jest kurs online z wykorzystaniem przekazu wideo - wykłady online, lub offline. Jak to zorganizować - stworzyć z trzy grupy kursantów, którymi kierowała będzie jedna, góra dwie osoby, które już wychodzą bez problemów. Kurs robić na spokojnie - np. w ciągu tygodnia emaile z zadaniami, a w weekendy wykład (jak zaoczne studia:P). Wykład online może być prowadzony w jakimś programie do wideokonferencji, skype, czy coś innego. To da możliwość zadawania pytań wykładowcy i odpowiedzi online, wykładowca może również sprawdzić, jak wyglądają postępy w nauce zadając odpowiednie pytania uczestnikom.
Wydaje mi się pomysł warty uwagi i nie generujący kosztów :) Takie wykłady można ograniczyć tylko do fonii - też nieźle.
Drugą rzeczą wartą uwagi byłoby założenie stowarzyszenia lub organizacji - formalnie i prawnie. Możnaby utworzyć struktury lokalne np. w większych miastach polski, by każdy miał stosunkowo blisko. Wówczas można prowadzić kursy za free w odpowiednich miejscach - w każdym mieście mieszka ktoś, kto ma opanowane OBE, więc jak zorganizować?
Pomijając już fakt, że mnie poniosło ze stowarzyszeniem (chociaż wówczas by nas może poważniej traktowano i zrobiło by się głośniej - może pan Darek się odważy:D), przez cały okres od późnej wiosny do jesieni można kursy robić na świeżym powietrzu - w weekendy co by każdemu pasowało - nie codziennie, bo nikt się nie zjawi. Ważne jest, aby kursy prowadziły osoby które faktycznie coś potrafią i nie miały lat 15 (bez urazy młodsi obenauci) :)
Czy to nierealne? Czy trzeba zaraz mieszać w to fizyczną kasę? Dajmy ludziom wolność za free! Nie dokonamy cudu za kasę. A nikt normalny nie zgłosi się na kurs OBE za 300zł + dojazd i wyżywienie wiedząc, że może osiągnąć to samo bez kursu.
A może właśnie wszelkie kursy są tu zbyteczne - nic nowego nikt nie powie w tej kwestii - przecież już na tym forum jest wystarczająco dużo informacji i wskazówek - google daje resztę, nie wspominając o książkach.
Ale wielcy Polscy Obemaniacy niech rozważą projekt OBE-stowarzyszenia:)
I tym optymistycznym akcentem spadam przygotowywać się do kolejnej próby :D
|