|
Kilka razy zdarzyło mi się mieć sny, bardzo podobne do siebie. Sny, których po przebudzeniu nie pamiętam i nie działa to tak, że gdy się postaram to potrafię je sobie dokładnie przypomnieć, jak to ma miejsce z innymi „normalnymi” snami. Dopiero po jakimś czasie przypominają mi się one, ale w ograniczonym stopniu, w ogólnym zarysie, jakieś przebłyski. Coś tam z nich wyłapuję, ale ciężko to poskładać.
W tych snach nie ma NICZEGO, co bym znał ze świata fizycznego - ludzi, budynków, krajobrazów, przedmiotów, zwykłych zdarzeń, sytuacji i nie mówię tu o konkretnych, znanych mi indywidualnie rzeczach, ale o tym, że w ogóle niczego takiego tam nie ma. W czasie tych snów mam BARDZO słabą świadomość i pamięć. Wiem wtedy, że ja jestem, że istnieję, ale nie wiem gdzie jestem. Nie pamiętam swojej tożsamości, kim jestem w świecie fizycznym, że w ogóle jest taki świat.
Jakiś przykład takiego snu: Widzę czy też czuję jakby jakąś strukturę. Może sam jestem jej częścią. Gdy teraz sobie przypominam jeden z tych snów, gdy widzę go w wyobraźni to widzę jakieś rozgałęzienia, połączenia, bardzo rozległe, po których (albo, w których) można się poruszać. Ja sam obserwuję to wszystko i przemieszczam się. Nie pamiętam na pewno czy są tam jakieś inne osoby, byty, ale nie wykluczam tego. Nie pamiętam, żebym czuł się tam samotny. Wydaje mi się, że byli tam inni, ale wszyscy zachowywaliśmy się neutralnie wobec siebie, niezainteresowani nawzajem.
Dlaczego o tym piszę? Ano, sugerujecie, że sny i świadome sny to też oobe, świat astralny. No, więc pytam: Czy może mi się śni świat astralny? A jeśli nie, to co takiego? Następnie: Czy ktoś z Was miał/ma podobne sny?
|