|
|
19.11.2012 - 00:50
Post
#1
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Wklejam czyjś list by zobrazować temat.
Nazywam się Jan Kowalski i muszę opowiedzieć swoją historię, bo może się to komuś przyda. Medytowałem wiele dni, lat, teraz to już nie ma znaczenia. I pewnego dnia medytując, trwając w Ciszy poczułem, że mój umysł się rozpada, tak dosłownie się rozpada. Rozłamał się na pół, a ja zrozumiałem, że już nie ma "ja". Pojąłem wówczas, co się stało: stałem się Jednością. Mój umysł do tej pory przełamujący mnie na dwie części, rozgraniczający mnie, rozłamał się!!! Ale może opowiem po kolei. Tak, doświadczałem OBE, i wracałem do ciała. Ahahaha! Do ciała? Jakiego ciała? OBE? Jakiego OBE! Teraz to już nie miało znaczenia! I wtedy tam w tym pokoju, chociaż wstałem i spojrzałem do lustra, a tam patrzył na mnie jakiś facet z długą, czarną brodą i świetlistymi, płonącymi dziwnym blaskiem oczami - wiedziałem, że to ja - moje ciało, ale wiedziałem też, co zaszło. Uzmysłowiłem to sobie wtedy. Tak, cała Moc została mi przywrócona! Pojąłem nagle w jednym wielkim błysku, że oto Ten Ja ze Snów, czy też stanów OBE, którym byłem przez tyle lat, doświadczałem podróży astralnych, ha!, "podróży astralnych", gdzie w tych wszystkich stanach OBE doznawałem tylu przygód, gdzie zmieniałem scenerię do woli, walczyłem z "demonami" i smokami, ale kiedy wracałem do fizycznego ciała, wszystko to pryskało jak sen, kiedy budzimy się do świata jawy - tak teraz Ten Ja z Tych Snów złączył się z Tym Ja ze stanu Jawy, z fizycznego świata - oto co się stało! Rozumiałem teraz, że byłem dotąd jak dwie szklanki wody stojące obok siebie i każda wypełniona innym płynem. Tam w OBE mogłem latać, materializować, dematerializować, leczyć się, zmieniać postacie, a nawet wskrzeszać umarłych, ale gdy "wracałem" do fizycznego świata, nie potrafiłem już tego wszystkiego, byłem jedynie pracującym w telekomunikacji zwykłym Janem Kowalskim. Coś mnie oddzielało zarazem od tej całej mocy. Nie wspominam oczywiście czasów, kiedy nawet w ogóle jeszcze nie wychodziłem z ciała, a jedynie chrapałem w nocy śpiąc zwykłym nieświadomym snem, to już pomijam. Dodam tu tylko, że jakieś "ponadnaturalne" zdolności nie były priorytetem w moim "rozwoju", a WOLNOŚĆ DOŚWIADCZANIA TEGO, CO MNIE JAKO CZŁOWIEKOWI BYŁO D O S T Ę P N E! I medytując coraz dłużej czułem, że jednak ta Wolność się zbliża! Ale medytowałem dalej, czy też wyciszałem się, to wszystko jedno, nie ma znaczenia. Nie ma co czepiać się już słów... I wiedziałem, że te dwie szklanki wypełnione różnymi energiami we mnie, oddziela je w zasadzie mój umysł! Szlifowałem przez to kontrolę jego, poprzez panowanie nad myślami, zacząłem coraz lepiej go kontrolować i nastał okres, że medytując tak i medytując, chwile ciszy stawały się coraz dłuższe, aż w końcu mój umysł rozpadł się, rozproszył... Byłem WOLNY!!! Zrozumiałem, że te dwie energie we mnie czyli Ja ze Snów (OBE) i Ja ze świata fizycznego stopiły się w JEDNO, kiedy znikł ten klin, umysł rozgraniczający je, te dwa "ciała". Teraz stała już tylko "jedna szklanka" wypełniona dwoma płynami, jeśli mogę się tak wyrazić. - Aaaaaaaaaaaaa! - wrzasnąłem z radości. Poczułem, że nie mam już myśli. Że nie myślę, że żyje we mnie Cisza!!! - Aaaaaaaaaaaaa! - wrzasnąłem znowu. Poczułem, że nie myślę, bo chciałem pomyśleć żeby znaleźć się na ulicy, i widziałem jak to się stało JAK WYRAZIŁEM TERAZ PRAGNIENIE TEGO, A MOŻE WOLĘ, jeśli mam to lepiej ująć. Gdy tylko to sformułowałem, patrzę, że stoję na ulicy. Ot tak, przemieściłem się ze swego pokoju na 9 piętrze w bloku, oto stoję na ziemi, tam gdzie "zapragnąłem być". - Aaaaaaaaaa! - wrzasnąłem znowu z radości! Usłyszałem z tyłu: - Stul mordę wariacie! - nie przejmowałem się tym. Zacząłem iść przed siebie. I chociaż świat wydawał się taki sam, jednak był inny. Widziałem teraz ludzi fizycznie, i pod postacią energii. Tak samo drzewa, wszystko to było energią, mogłem zmieniać ten obraz dowoli. Wiedziałem też że wszystko to wyglądało przedtem jedynie fizycznie, bo moje myśli tak mi mówiły. Zmieniałem obraz: drzewo fizyczne, liście, gałęzie, drzewo energia - owal jego potężnej aury. Nagle przyszedł impuls: "Zapragnąłem"- wyraziłem jedynie "życzenie" wznieść się w górę ja, ten ja połączony ze snów w fizycznym ciele, i ten fizycznym ciałem w ciele ze snów, zapragnąłem polecieć w górę jak kiedyś w OBE. I uniosłem się w górę. Ludzie akurat szli ulicą, niektórzy pobledli, inni patrzyli i się żegnali. Zapragnąłem się zniżyć. Stałem na Ziemi. Jakaś starsza kobieta szła, zapragnąłem zmienić ją jak kiedyś w OBE, ale teraz tutaj, w fizycznym świecie, fizyczną materię, wyraziłem życzenie, aby odmłodniała - zmieniła się w 19-latkę. Padła przede mną na kolana i zaczęła łkać niedowierzając. Wiedziałem, że Moc Snu połączyła się z Mocą Fizyczną w Jedność! Nie byłem już ciałem fizycznym, ani jedynie ciałem z OBE, byłem czymś więcej: "mieszanką tych dwóch". Wiedziałem teraz, że przede mną rozpościerają się nieograniczone możliwości. Mogę wszystko. Rozumiałem też, że jeśli wcześniej nie przeszedłbym tego treningu w opanowaniu siebie, swoich myśli itd., teraz ta potężna Moc zabiłaby mnie, albo raczej sam bym się nią zabił, taką niekontrolowaną potęgą. Wszystko miało swoje miejsce i swój czas. A czas...właśnie czas... widziałem przyszłość, przeszłość , wystarczyło bym "wyraził życzenie", a one niczym w zoomie-ie, jedna lub druga- "wizje przybywały do mnie". Pamiętałem fragment o Buddzie, jakimś, kiedy obudził się ze snu, w którym śnił, że jest motylem i zadał wówczas pytanie czy śnił, że jest motylem, czy też może ten motyl śni, że jest człowiekiem. -Aaaaaaaa! - wrzasnąłem znowu z radości. Teraz stałem przed rozwiązaniem tej zagadki: Podskoczyłem i wyraziłem życzenie. Widziałem zaraz, że mam po bokach skrzydła, tak byłem/stałem się motylem! Moja intuicja przekazała mi zaraz też komunikat bym jednak przybrał postać ludzką, gdyż znajduje się w fizycznym świecie, a tutaj mogę paść zaraz ofiarą jakiegoś ptaka- smakosza motyli. Cóż, znów zatem zmieniłem się w człowieka. Tak Buddo, jesteś i człowiekiem i motylem!!!! Ahahahaha!!!! Nie posiadałem się z radości. I co najważniejsze ciągle trwałem w Ciszy, nie zakłócały mi już mej percepcji żadne niepotrzebne ani dokuczliwe myśli... Szedłem po ulicy zatem dalej. Zobaczyłem dwóch dzieciaków grających na boisku - widziałem, że grają podartą, starą piłką, podszedłem do nich i wyraziłem życzenie zmiany piłki na najnowszą z "adidasa", wyraziłem jeszcze życzenie żeby byli ubrani w strój z FC Barcelony, każdy z nich. Po chwili tak się stało, gdyż to życzenie musiałem "przytrzymać" chwilę czasu, aby moja "wola się wypełniła". Jeden z nich patrzył jak wryty i ogłupiały, a drugi to na mnie to na swój strój i rzekł tylko: "Kurdę, zupełnie jak Dynamo!!!" - Dynamo? - zapytałem go. - No tak, Steven Frayne...ten z Anglii... - Wyraziłem życzenie, aby być natychmiast w Anglii, musiałem to sprawdzić. I byłem w Anglii. Na ruchliwej ulicy Londynu. - Steven Frayne - wyraziłem wolę. Przemieściłem się nieznacznie. Tak, widziałem go. Stał obok grupki ludzi, chyba młodych raperów i coś im pokazywał, podszedłem do nich. Widziałem go. Czarny, z lekkim zarostem chłopak... Właśnie "wyrażał" także swą wolę, aby telefon zmniejszył się o kilka rozmiarów. Nagle przerwał i odwrócił głowę, spojrzał na mnie, zobaczyłem, że wie, że ja wiem, ale i on ujrzał, że i ja byłem już taki jak on, ja z kolei zobaczyłem jeszcze, że cierpi na chorobę jelit, którą mógłby uleczyć, ale nie chce. Specjalnie ją zostawił dla kamuflażu. Ale może ją wolą wyłączać. Zobaczyłem, że Steven również "połączył się w jedno". "Mag" Dynamo uśmiechnął się do mnie tylko, a ja do niego. Przekazał telepatycznie pozdrowienia, ja je również "oddałem". Nie miałem myśli, które by mi zasłaniały takie przekazy jak kiedyś... Po czym odszedłem stamtąd. Wyraziłem wolę powrotu do Polski. Na ulicę gdzie mieszkam. Tak się stało. Wzbiłem się wysoko, ale już tak by nie przerażać przechodniów, leciałem rozkoszując się wiatrem, który owiewał mi twarz, nagle zobaczyłem w dole jakieś światła, policyjne koguty. Zniżyłem lot w krzaki. Podszedłem, widziałem, że to wypadek. Ciężarówka zmiażdżyła, prawie doszczętnie białą Toyotę. Podszedłem, widziałem w rowie dwoje ludzi nakrytych czarnym brezentem... Musiałem to zrobić: Wyraziłem wolę, że mają wyglądać tak jak za życia. Brezenty uniosły się. Para młodych ludzi zaczęła rozglądać się w szoku... Musiałem stamtąd iść, zaczęło się robić zbiegowisko, policjant z drogówki wypuścił notes z rąk, w którym coś pisał, jakieś oględziny... Nieważne. Byłem Wolny. O jakże cudowny jest Bóg w swoich dziełach! W swych darach, którymi nas obdarzył!!! A czyż Inny, który stał się Jednym, nie powiedział: "Zaprawdę powiadam Wam, uwierzcie choć we mnie, te rzeczy i jeszcze więcej i wy czynić będziecie!" Tak, teraz rozumiałem wszystko. A to ego, umysł, tak mnie rozgraniczał, swymi iluzyjnymi myślami, swymi pragnieniami. Myślałem tylko o potrzebach, aby ciągle coś nabywać, coś mieć, abym czuł się ważny, doceniany... Ach mój Boże, jak dobrze, że musiało umrzeć ego, żebym mógł się stać Tym Czym Jestem Teraz! Zrozumiałem też, co by było gdybym posiadł taką moc stwórczą, kiedy miałem ego i potrzeby! Przecież ta moc by mnie zgubiła w końcu, bo wiedziałem, że potrzeb ego nigdy bym nie zaspokoił. A teraz stałem się niczym, bo już nie mam ja, ale wiem, że jestem Wszystkim, Mogę Być - ZMIENIĆ SIĘ WE WSZYSTKO! Mieć wszystko, co tylko wyrażę swą wolą. Ale to już nie jest takie ważne teraz. Boże, rozumiałem słowa Jego, zacytuję z "Dalekich Podróży" R. Monroe: "Nie mam granic i nie mieszczę się w fizycznych wymiarach. Nie stosują się do mnie prawa logiki i przekraczam twoje pojęciowe wyobrażenia. Istnieję, żyję i poruszam się we wszystkim, co stworzył mój Ojciec. Czyż nie wiesz, że jestem wiecznym życiem? Nie ma więc dla mnie przeszłości i przyszłości. Tylko TERAZ istnieje. Żyj w TERAZ. Żyj w TERAZ razem ze mną. We mnie jest światłość, tak jak i w tobie jest światłość. Lecz ty nie znasz swojej światłości. Jestem tu po to, by ci pokazać, że moja światłość i twoja światłość są tym samym, są jednym. Gdy już poznasz to boskie światło będące częścią wszystkiego, co istnieje, dopiero wówczas zaczniesz rozumieć swój stosunek do życia, do twego stwórcy, a tym samym pojmiesz, że jesteś jego synem, po wsze czasy. Nie zasypiam i nie zapadam w drzemkę. Wiedz i ty, że twoja dusza również nigdy nie zasypia. Gdy to zrozumiesz, staniesz się świadomy swej duchowej żywotności i stałego kontaktu ze swą wyższą świadomością. Wiedząc to zrozumiesz, że naprawdę bliżej jestem ciebie niż twe ręce i nogi. W tym zrozumieniu, w tej wiedzy jesteśmy jednym. Żyj w prawdzie. Bądź prawdą. Żyj w pięknie. Stań się artystą swego życia. Żyj we mnie, a mnie pozwól, bym przejawiał się w tobie. Jestem wszędzie - w każdej przestrzeni i poza przestrzenią. Jestem obecny w każdym czasie i poza czasem. Gdy zwrócicie się ku mnie i staniecie się częścią mej rzeczywistości, cała moc zostanie wam przywrócona. Jest to moc, która zjednoczy was ze wszystkim, co istnieje. Jest to moc, która was wyzwoli." Tak, rozumiałem wszystko, co powiedział, bo byłem sam teraz częścią tej Prawdy. A On nie mógł się lepiej wyrazić. Widziałem, że obracałem się wokół Stworzenia, nie potrzebowałem snu, ale jak potrzebowałem zasnąć mogłem odpocząć, ale to był już inny stan niż przedtem. Nie spałem, a jedynie odpoczywałem już, trwając jedynie w tej Ciszy... Inni widzieli, nie poznawali już mnie, dziwili się tylko, że prawie wcale nie śpię. I to w zasadzie wszystko. Ha! Dzisiaj oglądałem program z tym Dynamo. Sam się później bawiłem zmieniając wolą swoją koszulkę na zieloną, to niebieską. Wkładałem w butelkę telefon. Ot, takie tam sztuczki teraz. Ale najważniejsze, że byłem Szczęśliwy i Wolny! Radość przepełniała mnie sama, nie musiałem jej już szukać, w zakupach, kolekcjonowaniu czegoś, czy w czym jeszcze innym. Tak, to był początek końca, kiedy pierwszy raz usiadłem do wyciszania się-medytacji. A teraz to koniec pewnego początku, i dopiero teraz zaczyna się nowe życie. Wyszedłem normalnie z domu... Tak dla równowagi. Wyszedłem na ulicę. Poczułem znowu tchnienie Boga wokół, tak w tym stanie je czuć cały czas. Tchnienie, które daje ci ciągłe Szczęście. Szedłem i śmiałem się sam do siebie po ulicy. Szczęśliwy. Mijałem ludzi. Zmieniałem swoją wolą obraz z fizycznych na duchowe postacie, widziałem w nich rozgraniczający klin, przedzielających ich niby na dwie połowy, ale cieszyłem się, bo wiedziałem, że każdego z nich czas nadejdzie. Czas połączenia ze sobą samym. Wiedziałem teraz, co to znaczy, że jesteśmy braćmi i siostrami, bo wszyscy jesteśmy tacy sami, identycznie wyposażeni przez Stwórcę. Dlatego Kocham Ich Wszystkich. I cóż, szedłem dalej. Ku nowemu tworzeniu... Jan Kowalski |
|
|
|
Warrior-Traveler Początek Końca Czy Koniec Początku? ;) 19.11.2012 - 00:50
Noble Historia rzeczywiście ciekawa, zwłaszcza począt... 19.11.2012 - 12:09
Warrior-Traveler CYTAT(Noble @ 19.11.2012 - 12:09) Hi... 19.11.2012 - 12:33
Leelaja CYTAT(Warrior-Traveler @ 19.11.2012 ... 19.11.2012 - 15:44
bielik110 CYTAT(Leelaja @ 19.11.2012 - 16:44) ... 19.11.2012 - 16:41
Warrior-Traveler CYTAT(Leelaja @ 19.11.2012 - 15:44) ... 19.11.2012 - 16:41
bielik110 Ciekawe:) Gdzieś o takim czymś:) słyszałem,a j... 19.11.2012 - 14:57
Zielarz Gajowy To Ty Wariorze Travelerze nie bądź taki skromny.... 19.11.2012 - 20:37
Warrior-Traveler CYTAT(Zielarz Gajowy @ 19.11.2012 - 20... 19.11.2012 - 21:21
bielik110 Podróżniku:) coś mi się wydaje że ten list to... 19.11.2012 - 21:18
Warrior-Traveler CYTAT(bielik110 @ 19.11.2012 - 21:18... 19.11.2012 - 21:28
Tenshin Mógłbyś podać źródło listu?
Inaczej będę... 24.11.2012 - 13:38
Warrior-Traveler CYTAT(Tenshin @ 24.11.2012 - 13:38) ... 24.11.2012 - 15:30
Tenshin CYTAT(Warrior-Traveler @ 24.11.2012 ... 02.12.2012 - 14:53
Warrior-Traveler CYTAT(Tenshin @ 02.12.2012 - 14:53) ... 02.12.2012 - 16:18
Tenshin CYTAT(Warrior-Traveler @ 02.12.2012 ... 04.12.2012 - 09:41
Warrior-Traveler CYTAT(Tenshin @ 04.12.2012 - 09:41) ... 04.12.2012 - 10:12
twistoid Nie ma optzji matko, rzeczywistość jest drapież... 25.11.2012 - 06:15
bielik110 Zmieniam zdanie:) Warrior,potrzebne nam są dwie m... 04.12.2012 - 10:15
Warrior-Traveler CYTAT(bielik110 @ 04.12.2012 - 10:15... 04.12.2012 - 10:24![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |