CYTAT(zupełniezielony @ 19.11.2012 - 00:06)

Człowiek robi błędy, tak już po prostu ma. A że potem cierpi, to już jego sprawa.
Moge sie z tym nie zgodzic?Dzieci urodzone (dzisiaj) w obozach koncentracyjnych w Korei polnocnej nie popelnily jeszcze ani jednego bledu a musza tam gnic za winy swojego dziadka( kara trzech pokolen) ktory nota bene czesto winien nie byl...Gdzie tu jego sprawa?Czlowiek zezwierzecony-co to w ogole za slowo?Moj pies potrafi zmeczony zasnac na srodku pokoju z rozlozonymi lapkami i spi jak zabita wiedzac,ze nikt jej nie nadepnie...czuje sie kochana i bezpieczna.
Nie chce popadac w skrajnosci...gdyby moze mowa byla o jednym takim przypadku to ok...wszystko moze sie zdarzyc i ktos moze miec pecha...ale ludzie tu chodzi o setki tysiecy ludzi gnijacych w tych obozach.
Nie potrafie sie pogodzic z tym...
Z drugiej strony zastanawiam sie...jesli czlowiek inkarnuje naprawde...to czy bylby w stanie wybrac sobie wczesniej takie zycie?Czy mozna byc az tak glodnym przygod i doswiadczenia w swiecie fizycznym,zeby wybrac zycie tam?
czy ktos z Was probowal udac sie w takie mniej wiecej skrajne miejsca i zobaczyc cos na wlasne oczy?Jest to moim marzeniem...Moze udaloby sie tym ludziom przekazac jakies budujace informacje?
Moje bledy bardzo sobie cenie i wydaje mi sie,ze ciagle sie na nich ucze...ale nie chodzi mi o nas a o NICH.