|
Witam nad ranem po sobotnim piwkowaniu jakies 7-8 piw w przeciągu paru godzin. Grilowaniu szaszłyków karczków co spowodowało że usnąłem jak dzieciatko niespodziewanie. Wybudziłem się po 6-ciu godzinach miałem pare świadomych snów w których niestety nie potrafiłem zachować 100% kontroli chyba przez piwsko:) wybudziłem się, widziałem pomarańczowy obraz przedstawił mi sie zegar który odliczał czas następnie wyszedłem z ciała i udawałem sie w stronę okna przeniosło mnie na balkon poczym sen się urwał i zpowrotem wróciłem do ciała. Postanowiłem znowu wyjść obudziłem sie w paraliżu, kiedy wyszedłem próbowałem sie dostroić do jakiegos przedmiotu ale znowu wróciłem...Po 4-ech próbach dałem sobie spokój...Gigantyczne wibracje które żucały moim ciałem astralnym dały mi sporo frajdy, tak choćbym był napompowany energią...I co najlepsze 0 kaca, i nawet zjadłem ze smakiem omlet na kiełbaskach 4-ech jajkach i griloiwane banany ;D
Ok...Do czego zmierzam, co robicie w takich sytuacjach kiedy wyjdziecie, lekka mgiełka jest jak bronicie się przed cofką jakie są wasze metody...Może rozrzut mysli jaki jest na kacu sprawił że tak się stało...pozdrawiam!!
|