Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
> Ciekawy Sen
Foks
post 06.05.2013 - 12:00
Post #1

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 1043
Dołączył: 13.08.2012
Skąd: Astral full HD
Nr użytkownika: 9073




W życiu każdego następuje ten moment, nienawiść, wstręt, obrzydzenie czy złość na przypadkowo poznanego człowieka. Nie znamy go tak pozornie, nienawidzimy a mamy wrażenie że już kiedyś gdzieś go poznaliśmy...
Poznałem go tak naprawde z podróży sennych, gdzie to co nazywają jedni duszą jest tak naprawde wzniosłością prawdziwego oblicza która nie ma nazwy ze względu na jej boskie niematerialne istnienie. Jestesmy tak przystosowani by nie pamiętać snów, bo nikt z nas nie był tak zaprogramowany by je odbierać jako część swojego życia, tylko jako obrazy które są, i nie mają ważniejszego wpływu dla wspólczesnej nauki. Nie tylko ze snów go znam, ale z oddzielenia snu od innego wymiaru równoległego z naszym. Prowadzę normalne życie w jednym z blokowisk w Polsce na górnym śląsku, to miejsce gdzie rankiem wstając odpluwam brudną flegme z płuc, raz z powietrza jakimi karmią nas elektrownie, huty, oraz cały tutejszy przemysł, a dwa z pracy na kopalni gdzie zapylenie to, to czego żałują nam biurokraci ze stolycy dając nam wyższą krajową pensje, taką samą jaką dostaje ciocia w Berlinie posprzątając pare mieszkań u ludzi...
Wstaje, odpluwam, myje zęby pastą z fluorem który podobno jest szkodliwy ,zaczynam dzień od filiżanki herbaty która wraz z deszczem jak była jeszcze roślinką też napompowana jest różnymi substancjami, podobno też fluorem... Odbijam od myśli o pracy do której idę, w całkiem inną strefę mojego życia do świata w którym poznałem wiele postaci, do świata w którym nie ma rasizmu, grup społecznych, ludzi chorych upośledzonych, wszyscy są równi, a każdy przybiera kształt odpowiadajacy mu indywidualnie. Są trzy strefy, łącznie z naszą tutaj na ziemi cztery, każda musi współgrać ze sobą wzajemnie, czwarta ze stref w której żyjemy jest motorem, paliwem, tu żyją robotnice im mniej wiemy o życiu w innym wymiarze tym lepiej spisujemy się jako reproduktorzy paliwa dla innych trzech wymiarów. Paliwem jest otoczka równowagi która pokrywa nasze JA tutaj na ziemi. Nie będe przynudzał jak wykładowca z uniwersytetu na bardzo nudnych zajęciach...Przyspieszmy trochę dzień, jestem na zakładzie odbijam karte, przebieram się, jestem na podziale pracowniczym następnie zjerzdzam tysiąc metrów pod ziemie wykonuje swoje obowiązki, wyjazd, kąpiel z całego tego syfu, powrót domu zjadam cos na szybko czytam prasę i jestem już blisko kładę się spać wcześniej planując gdzie się udam, mam cel tam czas płynie o wiele, wiele krócej dlatego mimo monotonii w czwartej strefie w innych czuję się nieśmiertelny.
Jeden, dwa, trzy, cztery… odliczam czas do pełnej relaksacji, następnie by dojść do wibracji czeka mnie pełne skupienie, mam dreszcze wynurzam się niczym ryba w sieci nie mogąc się oderwać zawieszam się w punkcie na suficie. Znowu odliczam nie czuję ciała, wszystko drętwieje pochłania mnie wir barw i światła, słyszę głosy i nagle przed moimi oczami widzę strzałę która zatrzymuje się przed samym czubkiem mego nosa, odsuwam głowę w prawą stronę przed moimi oczyma ukazuje się jakiś golas ze skrzydełkami wielkości, no właśnie ni to wielkiej ni małej w zależności od dostrojenia mojego JA mam jakby dejavu. Ten golas z łukiem przemawia chichoczącym głosem:
-Witaj, jestem amen niektórzy mówią na mnie amorek, to czego doświadczyłeś to Balentinoza w twoim świecie zwie się Dejavu to uczucie jakby dwie baletnice w tym samym momencie wykonywały Komiczny Balet Królowej. Ten balet ma miejsce wtedy kiedy udaje Ci się zanurzyć w przyszłość wtedy tańcz, tańcząc uruchomisz wehikuł i będziesz wszędzie.
- Cześć jestem Tomek poprzez medytację znalazłem się w twoim świecie.
-Niby czym jest mój świat, to wszystko jest nasze wspólne nie ma twoje moje, takie proste myślenie maja robotnicy z czwartego wymiaru poprzez chęć posiadania nie dostrzegają piękna jakie może dać życie. Przepraszam ale muszę cie ustrzelić byś poznał chociaż zalążek tego co my nazywamy kochliwością.
Amen naciągnął strzałę która zabłyszczała płomiennym jasnym światłem z odrobiną zieleni, następnie popuścił cięciwę swoimi małymi grubymi paluszkami, strzałą trafiając w moją osobę zamieniła się w mała mgiełkę która wypełniła mnie wspomnieniami które jakby były moje ale ich nie pamiętam. Wtem Amen rzekł:
- Nie budzi cię strach, nie budzi cię wiatr lecz budzic cię będzie prawdy mój kwiat.
- O co biega
- O to że śliczny nasz kolega nie wie kim jest naprawdę, to co widziałeś jest twoja opowieścią a raczej jej częścią, jesteś kwiatem który stracił płatki. Umarł poprzez materializm. Porzuć więc materie i udaj się wraz ze mną.


Troche mogłem przekształcić ale i tak miłe doświadczenie...
Profile CardPM
+Quote Post



Go to the top of the page
Start new topic