|
Witam wszystkich OOBE Maniaków. <Mam nadzieję, że nie było takiego tematu> <Proszę o dokładne przeczytanie CAŁOŚCI> Jestem Nowy na forum, jednak zjawiskiem OOBE interesuję się od dosyć dawna. Jednak od pewnego czasu dręczy mnie jedno pytanie, mianowicie czy OOBE jest zjawiskiem w 100% pozytywnym i bezpiecznym? Wiem, że może wam się to wydać dziwne ale spróbujcie prześledzić mój tok rozumowania. www.oobe.pl - super forum, na którym możemy znaleźć naprawdę multum informacji na temat OOBE, i wszędzie jest powpychane biblijne „Miłujcie się”(jednak nic więcej z biblią związanego niestety tam nie ma:)). Skąd się to wzięło? Oczywiście od pana Darka. A On skąd to wziął? Z własnego doświadczenia. Brawo. Ale on sam przyznaje w swojej książce, że właśnie tego tam szukał, jeszcze przed pierwszym (świadomym) wyjściem (mam nadzieję, że wiecie o co mi w tym momencie mi chodzi). Weźmy teraz pod lupę pana Monroe. W swojej pierwszej książce nawet nie wspomina o NP, tylko o zwykłych bytach NF. Książka opisuje 12 lat(!) jego doświadczeń z OOBE i nawet słowem nie wspomina o uczuciu wszechogarniającej miłości... Jednak jest opisana ciekawa sytuacja gdy uszczypnął swoją znajomą, a ta aż podskoczyła z bólu, co zaowocowało sporym siniakiem. Pan Monroe na końcu książki podaje swe obawy, a dokładniej przykład: a co jeśli ktoś by tak „uszczypnął” kogoś w mózg? Np. G. Buscha? Jeśli miłość bierze się tylko stąd, że przed pierwszym OOBE przeczytałeś(/aś) książkę pana Darka? Przecież każdy może wyjść.... Każdy krok w rozwoju ludzkości daje zarówno korzyści jak i problemy, im większy krok tym większe skutki. TNT, rozszczepienie atomu, itp. Wszystko ma plusy i minusy. A o tym że OOBE jest krokiem ogromnym dla ludzkości to chyba nikogo przekonywać nie muszę?. Osobiście szukałem w necie na temat miłości i OOBE i poza wyznawcami Sugiera niestety słabo... Wiem, że się za bardzo rozpisałem ale chciałem jak najbardziej przybliżyć problem (i tak to jest max skrócone!). Proszę o poważne potraktowanie problemu, i zastanowienie się chwilkę przed każdą odpowiedzią. A może nawet pan Darek Sugier się wypopwie?:>
P.S. Podobno wojownicy Ninja potrafili umysłem opuszczać ciało dzięki czemu dokładnie znali miejsce akcji (lub przebywania osoby-celu), co czyniło ich tak skutecznymi. A rzadko były to akcje pokojowe... a przed takim atakiem trudno się obronić. Mit czy nie wiele osób dziś to potrafi.
|