Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
> Postać W Kapturze...
LucidDreamer
post 16.10.2014 - 21:27
Post #1

Przechodzień
Grupa: Podróżnicy

Postów: 2
Dołączył: 16.10.2014
Nr użytkownika: 9667




Witajcie,

Jako nowy na forum, zamiast mówić "Hej, cześć" - opowiem jedną historię, która na długie lata powstrzymywała mnie przed eksploracją nieznanego.

Mając lat 16/17, naczytawszy się różnych książek o eksterioryzacji, książek Monroe, Castanedy itp zacząłem nieudolne próby ... bez ziół, bez niczego... o tak, na sucho ;) (nawet nie piłem chyba jeszcze specjalnie wówczas) ;).

Nie miałem jakiś spektakularych sukcesów... aż pewnego poranka....

Obudził mnie nad ranem ciężar, leżący na nogach (tak między kolanami a stopami). Myślałem, że to może pies uwalił mi się na nogach... bardzo podobne uczucie. Na wpół senny otworzyłem oczy... był blady świt - i tak szybko jak je otworzyłem, tak je zamknąłem z przerażeniem... - na moich nogach, siedział jakiś jegomość, w szarym płaszczu, jakby mnich jakiś czy inny kapłan, profilem, tak że nie widziałem nawet zarysu twarzy (może i lepiej). Wrażenie było tak rzeczywiste, że na początku byłem przekonany, że to jakiś złodziej włamał się do mieszkania i siedzi mi teraz na nogach... byłem przerażony, spanikowany, serce waliło z ogromną prędkością... w pewnej chwili usłyszałem w głowie głos (dziwne uczucie, głosu nie odbierały uszy, tylko bezpośredni przekaz do świadomości) - czystym męskim stanowczym tonem (po polsku) "Już nigdy nie będziesz się bawił w ten sposób" ... ja oczywiście w panice i przerażeniu przytakiwalem w myślach "tak... tak ... tak" - w pewnym momencie wszystko straciło na chwilę ostrość (tak jak np. kończy się LD) i usiadłem na łóżku ... rozglądając się zaniepokojony - serce wciąż szybko biło ale już nikogo prócz mnie nie było w pokoju.

Mimo, że było to wiele lat temu, wspomnienie jest wciąż żywe i aktualne. W między czasie miałem wiele spontanicznych LD, jedno 100% OOBE (przez dłuższą chwilę myślałem, że naprawdę umarłem) też spontaniczne, niewywoływane - bo ten jegomość ostudził moje dążenia w kierunku pozania innych światów / rzeczywistości. Teraz, mimo upływu lat, wciąż siedzi we mnie ta odrobinka tamtego strachu, jaki wówczas, jako dzieciak przeżyłem. A z drugiej strony, czuje wzrastający bunt, jakim prawem ktoś (byt / istota jak zwał tak zwał) mówił mi co i jak mam robić - narzuca mi swoją wolę...

Co o tym sądzicie ? Kto to mógł być ? Miał ktoś podobne przeżycia ?

Pozdrawiam podróżników,
LucidDreamer.

Profile CardPM
+Quote Post



Go to the top of the page
Start new topic