|
|
![]() ![]() |
23.09.2013 - 10:39
Post
#22
|
|
|
Gość Rodziny ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Wow, dzięki za tak duży odzew.
Znam brutalną prawdę i od dawien dawna sam sobie mówię - to tylko w twojej głowie, możesz to pokonać, po prostu zmuś się do tego i tamtego i zmuszam się od kiedy tylko pamiętam, tylko no... jak już wspomniałem - ciągle jest jedynie gorzej. Nie szukam ogłupienia się, wolę się męczyć, ale działać niż po prostu unikać przykrości. Stwierdziłem tylko, że to jak do tej pory jedyna rzecz, która odwraca moją uwagę, a z życia staram się ją wywalić całkowicie. Chcę się poświęcić pracy, rozwijać się, swoje umiejętności jakiekolwiek by nie były, mam wiele pomysłów. Tylko po prostu to wszystko traci znaczenie, kiedy masz zrobić coś co wywołuje właśnie ten surrealny strach. Wiem, że to urojone, że czynność, którą mam wykonać jest bułką z masłem, że gdy tylko to zrobię odczuję ulgę i satysfakcję i w końcu to robię, ale jednak ciągle pojawia się ten cały popaprany etap zmuszania się, odwlekania, itp. itd. To strasznie męczy, nie uważam żebym musiał się z tym zmagać do końca życia, w końcu, czemu akurat ja? Nie miałem wpływu na to "chore" co zakorzeniło się gdzieś w podświadomości, więc nigdy nie przyznam - tak, wszystkie moje porażki to moja wina. Nie, ludzką winą jest progres w życiu, albo jego brak, ale na początku każdy z nas przyjmuje problemy i błędy swoich rodziców i to bez dwóch zdań jest ich wina. Natomiast rozumiem, że tkwią oni w tym zamkniętym kole, nie widzą już nawet wad, właśnie - uciekają od nich na samej warstwie podświadomości, dlatego nie mam żalu. Przeszłości zmienić nie mogę, a oni za swoje błędy zapłacili właśnie błędami, współczuję im tylko i próbuję nieść ten ich bagaż. Jednak widzę - i ciężko mi to przyznać, bo jestem niepoprawnym wręcz indywidualistą - że sam sobie nie poradzę. CYTAT A Ty wierzysz, że jesteś kimś w mózgu Nie jesteś swoimi myślami, to raczej oczywiste. CYTAT Twoje ograniczenia miną jak przestaniesz w je wierzyć Sam tak myślę i w ogóle bardzo popieram Cię w tym co napisałeś. Praktycznie to to samo co sam sobie serwuję, ale jak uwierzyć, że nie trzymasz w ręku pomarańczy - kiedy czujesz na skórze jej fakturę, kiedy widzisz jej intensywnie pomarańczowy odcień, kiedy czujesz ten wszystkim znany cytrusowy zapach? Może kiepskie porównanie, ale chyba wiadomo o co chodzi. CYTAT H-S wpadło Ci w ręcę jako odpowiedni na ten czas sposób na Twoje problemy. Podałem Ci bardziej skuteczny. Byłem w takim stanie emocjonalnym, więc pisałem tak i nie inaczej. Fajnie, że chcesz mi pomóc. Jednak nie pomożesz innym, nie pomagając najpierw sobie. Uraziłem Cię? A wiesz czemu, po co? Nie pisałem nic o pomaganiu Tobie. Zresztą, w czym niby miałbym Ci pomóc? Nie uraziłeś mnie, bo rozumiem intencję w jakiej pisałeś, mówię tylko, że to nieskuteczne, przerobiłem to milion razy. Ze sobą, z innymi. To po prostu tylko pogrąża. Owszem, może pomóc, ale właśnie dla kogoś kto musi się otrząsnąć z jakiegoś zagubienia. Nie jestem zagubiony, jestem trochę jak ktoś kto lubi matematykę i jest dobry w tej dziedzinie, ale trafił na zadanie, którego nie potrafi rozwiązać i wszystkie znane mu metody zawiodły. Dlatego musi znaleźć kogoś, kto rozwiązał już takie zadanie wcześniej, aby odkryć sposób na nie. @Vesanya Dzięki. :) Wiem, nie chcę leków, moja matka leczyła się psychiatrycznie przez wiele lat, nigdy jej to ani trochę nie pomogło, spała tylko całymi dniami po benzosach, nie potrafiła nigdy się na niczym skupić, a teraz prawie w ogóle już nie rozumie co się w okół niej dzieje i tak się trzęsie, że ledwo potrafi się podpisać. Jeśli już, to lekkie antydepresanty żeby uskutecznić psychoterapię. Jestem zdania, że siła leczenia psychiki pochodzi od niej samej. Dziękuję Ci za dodanie otuchy, bo sam często zastanawiam się co nowego może odkryć psychoterapia, na co sam bym nie wpadł, ale najwidoczniej może. Chcę to rozwalić u podstaw, wyleczyć przyczynę i funkcjonować jak człowiek, a nie jak chodząca porażka życiowa. Okej, więc trzymam się dalej swojego pomysłu i mam nadzieję, że zda egzamin, nie ważne ile to zajmie, ważne żeby zadziałało. |
|
|
|
23.09.2013 - 10:43
Post
#23
|
|
|
Gość Rodziny ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Btw - zeszliśmy z tematu. Czy ktoś może mi coś poradzić odnośnie samego wykonywania ćwiczenia z HS? Tak chociaż ogólnie.
Nie tylko z tym mam problem, bo nie jestem przekonany czy to jak coś sobie wyobrażam, czy wizualizuję jest poprawne. :3 |
|
|
|
23.09.2013 - 11:15
Post
#24
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
@Vesanya
Dzięki. :) Wiem, nie chcę leków, moja matka leczyła się psychiatrycznie przez wiele lat, nigdy jej to ani trochę nie pomogło, spała tylko całymi dniami po benzosach, nie potrafiła nigdy się na niczym skupić, a teraz prawie w ogóle już nie rozumie co się w okół niej dzieje i tak się trzęsie, że ledwo potrafi się podpisać. Jeśli już, to lekkie antydepresanty żeby uskutecznić psychoterapię. Jestem zdania, że siła leczenia psychiki pochodzi od niej samej. Dziękuję Ci za dodanie otuchy, bo sam często zastanawiam się co nowego może odkryć psychoterapia, na co sam bym nie wpadł, ale najwidoczniej może. Chcę to rozwalić u podstaw, wyleczyć przyczynę i funkcjonować jak człowiek, a nie jak chodząca porażka życiowa. Okej, więc trzymam się dalej swojego pomysłu i mam nadzieję, że zda egzamin, nie ważne ile to zajmie, ważne żeby zadziałało. [/quote] Lekkie antydepresanty - rozsądnie i ok. Ja miałam psychoanalizę połączoną z dezintegracją pozytywną. Pomogło. Wiele lat wzbraniałam się przed psychoterapią bo jej nie doceniałam, i uciekałam w inne metody, teraz żałuję, że tak późno sie na nią zdecydowałam. Dlatego zachęcam Cię, zebyś jak najszybciej spróbował ;) Nie trać czasu, który ja straciłam. Dużo zależy też od doswiadczenia psychoterapeuty, dlatego wybierz rozważnie, jak jeden Ci nie podpasuje, to się nie zniechęcaj ok? po prostu idź do drugiego. I koniecznie daj znać jak idzie. Jakby co, mogę polecić mojego, który mi pomógł. |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |