|
|
![]() ![]() |
28.07.2015 - 12:48
Post
#1
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Czał bambino,
Zetknąłem sie ostatnio z teorią Levashova (николай левашов) wg której dusza jest niczym innym jak zbiorem kolejnych ciał astralnych przyklejonych do fizycznego i owszem wraz ze wrostem duchowym/energetycznym zwieksza sie liczba i jakość ciał subtelnych. Reinkarnują one po śmierci ciala fizycznego, ale mimo to jest możliwe "rozmontowanie" owych (zbudowanych m.in. konstruktywną karmą) cialek albo zla karma albo atakiem jakiegoś maga czy innego wpierdalacza astralnych przekąsek. Wg. Jego teorii świadomość jest konsekwencją przeplywu energii przez kolejne ciala, im istota jest bardziej zaawansowana tym wieksza ma swiadomosc. Sorry że jak filip z konopi z takim ciezkim tematem bo jeszcze ktos sie nabawi nerwicy duchowej, niebo mu po smierci obiecywali a tu zaproszenie na obiad jako danie glowne. Buziaki |
|
|
|
28.07.2015 - 14:41
Post
#2
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Moim zdaniem, ale żeby nie było - piszę zupełnie serio - nawet chipsy mogą rozkleić duszę, jak człowiek się nawpycha fastfudów i innych trucizn w formie stałej, zapije trucizną w formie ciekłej, to ciało nie odbiera dobrze sygnałów/bodźców od duszy...
Ale wydaje mi się, że nie jest możliwe rozmontowanie duszy, co najwyżej tymczasowe (czasem całkiem długie, bywa że i np. całe jedno życie) zakłócenia w odbiorze. Wówczas dla naszej "głównej" części świadomości (głównej umieściłem w cudzysłowie, bo współczesnemu człowiekowi wydaje się, iż jest ona główna, bo reszta części zwykle śpi), pozostałe jakby właśnie śpią. Ale nie giną... Czasem ma się wrażenie, że po długim czasie prowadzenia zupełnie innego życia, niż w jakimś okresie w przeszłości, nagle jak grom z jasnego nieba spada na nas cała masa odczuć, wrażeń, wspomnień, myśli, wiedzy jakby z przeszłości, co wydawać by się mogło odeszło w zapomnienie... a tu jednak nie - to żyje... i bywa, że daje o sobie spowrotem znać, czasem w najmniej spodziewanym momencie... tylko czy to najbardziej odpowiedni moment? Nieraz ma się takie wrażenie, szczególnie po dłuższym czasie. Zupełnie, jakbyśmy byli zbiorem świadomości/aspektów, które w zależności od czegoś (np. może lekcji, jaką mamy w danym momencie przejść?), trochę zależnie od nas, ale w dużej mierze poza naszą świadomą kontrolą, uaktywniają się lub usypiają na moment, jedne dominują nad drugimi i później na odwrót, jakby w zależności od miejsca, czasu, sytuacji... Często utożsamiamy się z jednym, najbardziej aktywnym w danym momencie naszym aspektem, zwykle tym najdłużej ostatnio aktywnym... Jakie zdziwienie w nas zachodzi, gdy sobie naprawdę dobrze, zwykle pod wpływem jakiejś sytuacji raczej i przeżyć, niż świadomego wyboru i kontrolowanego procesu, przypomnimy nasze stare aspekty... albo też gdy zaistnieją jakby "nowe", jeszcze przez nas wcześniej nie odkryte, a jednak jakby dobrze znane, bo przecież nasze, uśpione przez długi czas, lecz w końcu zbudzone ze snu. Jeśli przyjąć, że człowiek jest tym, co wyszło na wierzch jego myśli w dniu dzisiejszym, to jutro już ten człowiek będzie martwy, ale szersza świadomość ciągle będzie żyła, wcielając się co i rusz, każdego dnia w mniej lub bardziej zróżnicowane aspekty siebie. Podobnie można chyba przyjąć, że nasz dany aspekt, z którego obecnie odbieramy bodźce, nie jest całym naszym jestestwem, oraz że inne nasze aspekty żyją cały czas, czekając na swoją kolej do zamanifestowania się, jak gdyby w myśl tego, co powiedział kiedyś Einstein, że powodem, dla którego istnieje czas, jest to, żeby wszystko nie działo się jednocześnie... PS: Ach, tak się rozpisałem, że poczułem powrót mojego rozpisanego obeowego aspektu ;P :) |
|
|
|
28.07.2015 - 19:04
Post
#3
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Czał bambino, Zetknąłem sie ostatnio z teorią Levashova (николай левашов) wg której dusza jest niczym innym jak zbiorem kolejnych ciał astralnych przyklejonych do fizycznego i owszem wraz ze wrostem duchowym/energetycznym zwieksza sie liczba i jakość ciał subtelnych. Reinkarnują one po śmierci ciala fizycznego, ale mimo to jest możliwe "rozmontowanie" owych (zbudowanych m.in. konstruktywną karmą) cialek albo zla karma albo atakiem jakiegoś maga czy innego wpierdalacza astralnych przekąsek. Wg. Jego teorii świadomość jest konsekwencją przeplywu energii przez kolejne ciala, im istota jest bardziej zaawansowana tym wieksza ma swiadomosc. Sorry że jak filip z konopi z takim ciezkim tematem bo jeszcze ktos sie nabawi nerwicy duchowej, niebo mu po smierci obiecywali a tu zaproszenie na obiad jako danie glowne. Buziaki Ciekawy pomysł, szczególnie żeby sie czegos przestraszyc ;p :] |
|
|
|
28.07.2015 - 20:32
Post
#4
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Mi się zaś zdaje że samej duszy nic nie może rozkleić, ale może być ograniczana. Czipsy i wszystko inne nawet miłość może ograniczać, ale to już chyba jakieś ekstrema są.
Może dusza nie jest zbiorem ciałek, tylko jest jakby oblepiona tym zbiorem. Po zrzuceniu ciałek zostaje sam czysty duch, który raczej nigdy nie ginie. Dusza jest jak punkt zaczepienia , coś jak jaźń "oś wokół której organizuje się struktura psychiczna człowieka. Celem Jaźni jest własne urzeczywistnienie w procesie celowościowym, ale w trakcie rozwoju elementem pośredniczącym na tej drodze jest wytworzenie ego" i pewnie też wszystkich wyższych ciałek. Według Roberta Bruce, duch po śmierci zrzuca z siebie po kolei wszystkie ciałka. "W ten sposób wyobrażam sobie chwilę opuszczenia ciała po raz ostatni, w chwili śmierci. Przez kilka dni będziesz doświadczał projekcji w czasie rzeczywistym blisko świata fizycznego, aż skończy się twój zapas materii eterycznej. Wtedy przejdziesz przez drugą śmierć i wejdziesz w wymiar astralny. Tam oczyścisz się z wszelkich pragnień. Będziesz w stanie robić wszystko, co zawsze chciałeś, bez ograniczeń, wykorzystując potężne zdolności twórcze twojego podświadomego umysłu. Możesz tutaj zaspokoić każdą potrzebę i pragnienie, aż będziesz brać te pragnienia za iluzję, jaką naprawdę są. Wtedy zrzucisz swoje ciało astralne (ciało pragnień) i wejdziesz do wymiary mentalnego. Tutaj zobaczysz swoje przeszłe życie, zbadasz i wyrazisz każdą myśl, jaką kiedykolwiek miałeś i każde działanie, które kiedykolwiek podjąłeś. Tutaj twoje myśli, wspomnienia i doświadczenia zostaną dodane do zapisów Akashy. Jest to zapisane doświadczenie całej ludzkiej egzystencji w wymiarze fizycznym. Zrzucając ciało mentalne wejdziesz w wymiar buddyczny. Tutaj pozostaniesz na bezkresne leczenie, odpoczynek, pokutę, przebaczenie i zrozumienie samego siebie. W tym świecie twoje wewnętrzne rany zagoją się i twoją dusze będzie przepełniać boska miłość. Twój duch stanie się odnowiony i doskonały raz jeszcze. Wtedy zrzucisz ciało buddyczne i wejdziesz w wymiar atmiczny. Tutaj poczekasz w boskiej obecności na tych, których kochasz. Potem, pewnego dnia, wkroczysz na nowy wymiar egzystencji, gdzie ostatnia wielka tajemnica życia zostanie ci objawiona..." |
|
|
|
28.07.2015 - 21:06
Post
#5
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Validating Notatnik |
http://thecasswiki.net/index.php?title=Soul
CYTAT Soul
Usually, soul means whatever part of a person is permanent and survives physical death. Allegorically, this can also mean the core essence of something. In religious, spiritual and esoteric discourse, this word is used in a bewildering confusion of meanings. In FOTCM discourse, soul usually means that part of an individual which is permanent in the sense of surviving physical death and specifically belongs together with that individual and no other. Whether such a thing even exists may depend on the individual itself. For example, an "organic portal" or "preadamic man" would not have a soul in this sense, although there would be some sort of non-individuated animating energy in the "individual soul's" place. If a soul in this sense exists, it may be more or less evolved. Even if one exists, it may have very little to do with the run of one's life. It may be and usually is for the most part asleep and dissociated from the body's and mind's experience. Using the metaphor of the coach, we could say that the passenger is asleep and the driver/horse take the coach (body) where they please, having quite forgotten about the passenger. The soul in this sense is linked to the concept of acquiring a real I and gaining access to one's higher centers. These higher centers will exist at least in potential if there is a soul, as we use the word here. At the end of Fourth Way evolution, this soul may be substantially identical with the "real I". This is however vanishingly rare and various intermediate stages of development are needed before this soul is truly anchored into the body as the conscious master of thought, feeling and physicality. Much of New Age culture looks for ways for whatever passes for consciousness to deliberately leave the body, experience astral travel, produce psychic effects etc. Quite unlike these, the Fourth Way seeks first to bring the soul, if there be any, into the body. The soul needs to first claim its own incarnation from all the forces of personality, biology etc which normally run the show. Soul is however not completely disconnected and may appear as impulses of conscience, deeper emotions, sense of purpose etc. Man is, even if not run by the "soul", still answerable for what transpires through him. In the usual state of matters, the soul gets to karmically pay for the personality's mistakes and predilections even though it is not really in control. Maybe with reference to this, George Gurdjieff says, "Blessed is he that hath a soul; blessed also is he that hath none; but grief and sorrow are to him that hath in himself its conception." Even within Fourth Way writings the concept of soul does not quite have a fixed meaning. The soul is there sometimes also called astral body and is something that man must build by producing suitable "higher hydrogens" for its raw material. This may then survive physical death. However, if the soul is half-built, it will be stuck in limbo and will neither dissolve nor will it be able to take a new human incarnation. A soul can grow or shrink over an incarnation. It is not stationary or immutable. Engaging in ritual magic for commanding higher spiritual forces for one's earthly gain can for example damage one's soul. The soul has no necessary relation to intellectual capacity, psychic senses or physical prowess, but it would seem that for a soul to be incarnate the physical body's DNA needs to be somehow compatible with this. Also, based on the Cassiopaea material, the soul-DNA interaction can be a two-way street with DNA being on one hand a prerequisite and on the other hand being affected by the soul's presence. In FOTCM discourse, the word "spirit" has no distinct meaning from soul. Numerous other usages of the word soul exist. We cannot enumerate them all. Sometimes the word soul carries a connotation of emotion while the word spirit is more general. It is said that one cries from the bottom of one's soul but not "from the bottom of one's spirit." |
|
|
|
30.07.2015 - 13:19
Post
#6
|
|
|
haereticus ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Robert Bruce ciekawe opisał w tym traktacie proces astralnych inkarnacji, ale na ogół ludzie czytający to przyjmują to a priori. No własnie, filtr umysłu przyjmuje z góry wierzenie w dane zdarzenie które "ma być", no tak monoteistyczni katolicy wierzą w Raj, czyściec i inne nazewnictwa. Bruce opisał pewne zdarzenia inną terminologią, bardziej "naukową" chcąc wyjaśnić pewien ciąg przyczynowo skutkowy. Nie trzeba na nic czekać "ostatnia wielka tajemnica życia ostatnie ci objawiona" to z góry nakazuje na coś czekać. Czas przecież nie istnieje, to tylko fale w przestrzeni jak ukazał Einstein, sama natura rzeczywistości z punkty fizycznego umysłu jest dość "ułomna" jeśli stara się rozprawiać o prawdach wiecznych.
Ciała kolejna sprawa, ezoteryczne terminologie też już wszystko ponazywały, jest to pewnym wyznacznikiem, bo żeby na czymś się oprzeć trzeba bazować na pewnych czynnikach. Jednak dla mnie to całe nazewnictwo mogło by się ograniczyć do ciała fizycznego,emocjonalnego i mentalnego. Bo właśnie tym dysponujemy na codzień, te trzy "ciała" wpływaja bezpośrednio na naszą percepcji współpracując. Każdy dzwiga bagaż swoich doświadczeń, a na pewnym poziomie zlewają się one z całością. Pra-Poczatkiem, Logosem, Chaosem, Jednią, Bogiem, Pustką. Tak to stara się określić umysł. Ale to włąsnie ten impuls wysłał swoje sondy w celu badania samego siebie. I zameka się to w kolejny paradoks. Rozmawiając o sprawach wiecznych skacze się od paradoksu w paradoks, bo inaczej umysł fizyczny nie umie, musi konceptualizowania. Ludzie w tej epoce jaka teraz mamy już chyba zapomnieli o radości doświadczania, i wydaje mi się że na tej planecie jeszcze troche minie z perspektywy 3D zanim się "wyzwolimy" z pod protekcji energii planetarnych i wpływów kosmicznych bezpośrednio rodząc w danych ciałach. |
|
|
|
30.07.2015 - 13:47
Post
#7
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Żeby tak się stało (żebyśmy się wyzwolili) potrzebna jest nie tylko przemiana każdego indywidualnie z osobna wewnątrz siebie, ale też przemiana tego co na zewnątrz, ustroju który dyktuje nam znaczną część naszego życia, energii, czasu..
Co za różnica co się jak nazywa, póki i tak nie wyjaśnia to niemal niczego... pomijając już nawet fakt, że mapa to nie to samo co teren. Co więcej teren jest przepastny i można pójść różnymi drogami i w dodatku w różne miejsca. Co więcej ktoś mógł jeszcze błędnie nakreślić mapę. Skąd taka pewność o danej teorii? Że się dziwacznym sposobem uplasowała do miana oficjalnej w pewnych kręgach, to ma przysparzać jej wiarygodności? Bo sam Bruce Moen to napisał, to znaczy że już mam mu wierzyć na słowo? A gdzie jakieś uzasadnienie, opis doświadczeń, ciąg myślowy? Gdzie jakieś objaśnienie, argumentacja? Widać tylko czcze rzucone na wiatr gotowe tezy... |
|
|
|
30.07.2015 - 19:21
Post
#8
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Czał bambino, Zetknąłem sie ostatnio z teorią Levashova (николай левашов) wg której dusza jest niczym innym jak zbiorem kolejnych ciał astralnych przyklejonych do fizycznego i owszem wraz ze wrostem duchowym/energetycznym zwieksza sie liczba i jakość ciał subtelnych. Reinkarnują one po śmierci ciala fizycznego, ale mimo to jest możliwe "rozmontowanie" owych (zbudowanych m.in. konstruktywną karmą) cialek albo zla karma albo atakiem jakiegoś maga czy innego wpierdalacza astralnych przekąsek. Wg. Jego teorii świadomość jest konsekwencją przeplywu energii przez kolejne ciala, im istota jest bardziej zaawansowana tym wieksza ma swiadomosc. Sorry że jak filip z konopi z takim ciezkim tematem bo jeszcze ktos sie nabawi nerwicy duchowej, niebo mu po smierci obiecywali a tu zaproszenie na obiad jako danie glowne. Buziaki Według mnie dusza nie jest jakimkolwiek ciałem, tylko czymś (energią), która łączy, zespala ze sobą wszystkie ciała (fizyczne i wszystkie energetyczne) w jedno. Czy ta osobliwość jest śmiertelna? Myślę, że w pewnym tego słowa znaczeniu tak, ale nie zupełnie :). Uważam, że duszę można zdestabilizować, niszczyć, co może prowadzić do jej degradacji. Ale nie uważam, że do takiego stanu mogą doprowadzić chipsy (chyba, że to była metafora, to sory), ale prędzej narkotyki, od których uzależnienie może powodować jej niszczenie. Samobójstwo to kolejny czynnik który może prowadzić do jej zniszczenia. Czy też gwałt spowodowany przez kogoś może mieć niebagatelnie negatywny wpływ na duszę. Pamiętajmy o tym, że nie mamy duszy. Mamy ciała. Duszą się jest ;). |
|
|
|
30.07.2015 - 20:48
Post
#9
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Allan Kardec - Księga duchów i wszystko jasne;)
|
|
|
|
31.07.2015 - 00:01
Post
#10
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Nom czasu nie ma jest jak iluzja, ale ta iluzja nie kończy się na 3wymiarze, sięga jeszcze pare wymiarów wyżej. Tam też jest czas tyle że nielinearny.
https://www.youtube.com/watch?v=6580BRPL6KA Nie, nie musisz mu wierzyć na słowo, a co on takiego strasznego napisał? :P To co pisał Bruce i inni przewija się wszędzie - ciałka, struktura energetyczna człowieka czy wymiary, focusy, dymensje, plany astralne i inne loty orła :) Nie traktuje go i nikogo innego jak jakiejś wyroczni, mi tam wystarcza, że takie rzeczy w dużym stopniu pokrywają się z współczesną nauką, fajnu jak nauku przecina się z duchowością :] Ciekawe czy można zamienic dusze :/ |
|
|
|
31.07.2015 - 08:24
Post
#11
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Z nauką? w którym miejscu?
To, że inni skopiowali tą samą terminologię i się powtarza wkoło i w ten sposób wiele osób używa tej nomenklatury, to nie znaczy już, że to jest zbadane i pewne. |
|
|
|
31.07.2015 - 09:24
Post
#12
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Tak to prawda:) Dusza jest wieczna(nawet to słowo nie oddaje wielkości i rangi,tego o czym mówimy)
Wchodząc na ścieszkę oświeccenia,należałoby na wstepie:):) pożucić wszelkie próby nazywania i szufladkowania :) tego co niepoznane zostało przez nas samych:) Poznawanie siebie,to frajda najwspanialsza.To poznawanie wszechświata,ludzkiej natury,i sztuki wyboru:) Nie wiem jak to jest z tymi ciałami astralnymi:) ale wiem że na pewnym poziomie:) poznajemy energię i jej moc,jak przepływa,co powoduje jej zatrzymanie i jak to się objawia w ciele :) i jak udrożnić "rure z prondem" |
|
|
|
31.07.2015 - 20:19
Post
#13
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Ej ale nie macie takiego lęczku, że po prostu światło zgaśnie pewnego razu i hasta la vista bejbe? Nie pytam teraz o moenów i innych świrów których można poczytać lub posłuchać i odetchnąć klepiąc się po pleckach "tak, tak jestem nieśmiertelnym bytem". Chodzi o to co sami czujecie. Kiedyś mialem obawy typu "umre i utkwie w nieskonczonosci" taki swoisty lęk przed tu i tera, ale ja nigdy nie bylem normalny :D
|
|
|
|
31.07.2015 - 22:32
Post
#14
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
;p
|
|
|
|
31.07.2015 - 23:33
Post
#15
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Z nauką? w którym miejscu? To, że inni skopiowali tą samą terminologię i się powtarza wkoło i w ten sposób wiele osób używa tej nomenklatury, to nie znaczy już, że to jest zbadane i pewne. Np. teorie zakładające istnienie dodatkowych wymiarów. Są też inne nazwy, a chodzi o to samo - o wymiary i ciałka. Focusy, dymensje, światy duchowe itd. to jedno i to samo, przynajmniej mi się tak wydaje. Tak samo jedni mówią o ciałkach inni o warstwach czy strukturze energetycznej człowieka. Egipcjanie też wierzyli, że człowiek składa się z paru elementów z ciała fizycznego, z Ba - duszy, i z Ka - cuś jak ciało astralne. |
|
|
|
01.08.2015 - 08:01
Post
#16
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Ej ale nie macie takiego lęczku, że po prostu światło zgaśnie pewnego razu i hasta la vista bejbe? Nie pytam teraz o moenów i innych świrów których można poczytać lub posłuchać i odetchnąć klepiąc się po pleckach "tak, tak jestem nieśmiertelnym bytem". Chodzi o to co sami czujecie. Kiedyś mialem obawy typu "umre i utkwie w nieskonczonosci" taki swoisty lęk przed tu i tera, ale ja nigdy nie bylem normalny :D Jedyny "lęczek" jaki miałem:):) to że "wjebałem"się w ten ziemski padół:) i tu utkwię :):) światło możesz tylko sam zgasić:) ale tylko swoje.Wiedz bracie :) że życie tu na ziemi jest niczym jeden z twoich porannych oddechów:) jest jak chwila grozy i smutku,która przeminie wtedy kiedy uzmysłowisz sobie ze to wszystko to tylko UCZUCIE :)a Ty nadajesz mu wagę,jakiego "kalibru" Konopixie:):):):) zamień lęk na radość,a w dupie będziesz miał "lęczki o nieskonczoności" |
|
|
|
02.08.2015 - 09:18
Post
#17
|
|
|
cialka.net Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Czał bambino, Zetknąłem sie ostatnio z teorią Levashova (николай левашов) wg której dusza jest niczym innym jak zbiorem kolejnych ciał astralnych To nie teoria to obiektywne spostrzezenie , tyle ze nie cial astralnych a wszystkich cial subtelnych. Ale na mnie geby wydzierakli jak 10 lat temu opisywalem wypieranke cial neif. Ich rozpad, (darkowy rozsyp jazni), czyli zaburzenie ich funkcionowania, czyli schizo. Duch bez cial to samoswiadomosc bez ruchu, az sie rozswietli duchowym swiatlem i zamieni energie cial( ich strefa wplywow) na energie swiatla, wtedy traci zastepcza dusze, ale w zamian za ta dostaje ostateczna niby tez dusze, tyle ze z innej polki. Wniebowstapienie, zmartwychwstanie, ano swiatlo z serca Jezusa :))) - czy jakos takie Wlasnie przed chwila oberwalem jabloko z drzewa rozsypujaca sie dusza:)) Wczoraj rozmawialem z dumnym pragmatykiem i w czasie rozmowy kopnalem go w tylek eteryczna noga, bo cierpliwosci zabraklo, on oczami zaskrzypial , ale dalej swoje pragmatyzmy opowiadal. Juz chcialem go szarpnac nief. mocniej ale mu popuscilem. bo to nic dobrego. Pozdro dzialacze, |
|
|
|
04.08.2015 - 15:56
Post
#18
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Zbyszku podpowiesz jeszcze najogólniej jak "pompować" dalsze ciala mentalne?
|
|
|
|
04.08.2015 - 20:50
Post
#19
|
|
|
cialka.net Grupa: OOBE VIP Notatnik |
trzeba wiecej czasu spedzac na rozmyslaniu, te dolne ciala oklapna ale mentalne sie rozruszaja, byle nie wyjsc na tym jak filozof, co dupa juz fizycznie nie ruszy, bo mu siadla na amen.. Z tym rozswietlaniem jazni ciezka sprawka, gdy sie ona rozjasni , to czlek czerpie z gory energie, olewajac system ladeania czakr i takie tam. Trzeba sie doszarpac do swiatla Lucyfera :))))) , noooooo zartuje do swiatal atmicznego, boskiego, jezusowego. Ono jest jak radosc i to ona umozliwia smiaganie po kosmosie z teleportacja fizycznego ciala. . Trzeba sie cwiczyc w radosci, to prawie jak to samo :))
|
|
|
|
04.08.2015 - 21:59
Post
#20
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
A propos powyższego, wpadłem na pewien pomysł... Mianowicie co jeśli by ileś razy dziennie przywoływać w myślach wizję bezbrzeżnej radości, zajebistości, a także przywoływać obecność absolutu, Boga, czy jak kto sobie wyobraża ostateczność, trwanie i praprzyczynę wszystkiego... i nie musi to być jakaś konkretna wizja, ani nawet dokładna nie może być, bo te kwestie są niezamykalne w słowach i kształtnych wizjach raczej - to by było raczej jak rzucenie hasła oczekiwania na to i czekanie aż to przyjdzie... lecz bez czekania... ot takie zadowolenie się cząstkowym potencjałem tego absolutu, tylko na chwilę (bo nieraz trudno o jego pełnię i to od razu, czego brak rodził by jedynie frustrację)...
celem tego zabiegu jest dopuszczanie do naszych codziennych bodźców tychże jakże nieziemskich i niecodziennych... przy dużym ich natężeniu powinny zacząć wywierać niebagatelny wpływ na percepcję i świadomość, jako że często pojawiający się sygnał przestaje być ignorowany przez podświadomość, a jest wdrukowywany jako norma... taki zabieg może być podstawą do wyrwania się z oków błędnych ziemskich schematów i zaczerpnięcie nowej, świeżej, wyższej energii... już niby robiło się tak nie raz, ale automatycznie, podświadomie, albo przy okazji innych aspektów... teraz zaczynam nad tym eksperymentować z rozmysłem i zobaczymy jak to się rozwinie... jak Wam się wydaje, dobry pomysł? ^^. |
|
|
|
05.08.2015 - 08:41
Post
#21
|
|
|
cialka.net Grupa: OOBE VIP Notatnik |
Czesto jak intensywnie pracuje i sie rozkrece, ze ciala nie czuje, to zatrzymuje sie znienacka, jakos przysypiam, by cos przemyslec. Wtedy robia mi sie obe. Tak jakbym zatrzymal ruch fizyczny choc furkocze mi wszystko od ruchu. Wtedy ta dynamika z roboty przeskakuje w swiat wirtualny i mnie wywala z ciala na chwilke. Ach takie dziwne bajery mi sie narobily, ze malo kto uwierzy. NAwet juz nie opisuje. Dobra metosda na obe. Rozdmuchac cialo, zatrzymac, skoncentrowac sie na niefizycznym ciele i moze nas wywali wtedy na chwilke , albo zmieni percepcje na niefiz.
Z ta radoscia, miloscia , zadowoleniem tez ciekawy trik. Pare razy wyladowalem w swietle i tam byla radocha az w kosci wchodzi. Rozjarala sie na maxa i gdy wchodzilem ponownie w cialo to utrzymywalem ja dluzej. Porownalem ja do tej radosci fizycznej i wiecie co mi wyszlo? A to samo, to ta sama radocha, tyle ze przydymiona cialem fiz..!!!! Wtedy skapowalem iz ciagle tkwimy we wszystkich warstwach wieloswiata jednoczesnie a radosc to wlasnie dostrojenie sie do tej najwyzszej wartwy umyslu swiata. Nie ze sie radujemy tak sami z siebie, ale ze dostrajamy sie juz w ciele fizycznym do najwyzszego poziomu jazni boskiej, kosmicznej. To ona wywoluje ta radosc, no ona umozliwia przezycie w ogole jakiejkolwiek radosci. A wiec radocha to polczenie wewnetrzne z sama gora. ( Bruce Moen- milosc bezwarunkowa) Cierpienie psychiczne i wszelakie utrapienia sa jakby na drugim koncu swiatowego kija, To brak polaczenia ze swiatlem, czyli odstrojenie wywoluje bol i mordege.. Rachunek prosty, cynizm, zlosliwosc, niezadowolenie to zwykla ciemnota, zaciemnienie jazni. ze swiatlem czlowiek jest jak baranek:))) Pozdro dzialacze. |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |