|
|
![]() ![]() |
27.08.2015 - 20:33
Post
#1
|
|
|
Częsty Gość Rodziny ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
zamykam
|
|
|
|
28.08.2015 - 10:10
Post
#2
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Jak możesz go w ogóle szukać, jak on jest cały czas przy Tobie? ;p
Pytanie powinno być nie jak go znaleźć, ale jak się z nim skontaktować, jeśli już. Pomaga Ci niemal cały czas, ale nawet sobie pewnie nie zdajesz z tego sprawy. I jest na tyle skromny i dyskretny, że nie chełpi się tym i nie informuje o każdym swoim działaniu, pozostawiając Ci wolną przestrzeń myślową i do działania. Jak rozpoznać czy jest dobry lub zły? Zły będzie Ci się pokazywał, próbował na siłę zwrócić na siebie Twoją uwagę, żeby Cię zmanipulować. Będzie pokazywał Ci cuda niewidy, faszerował różnymi, nawet przyjemnymi doznaniami, może Ci wmawiać poczucie misji i że jesteś wybrańcem (ale żeby nie było, poczucie powołania nie jest złe, tu chodzi o skrajną skrajność), będzie Ci dawał polecenia pod przykrywką rad i wskazówek, faszerował różnymi teoriami, szczególnie słownymi, które niczego nie uczą, a jedynie zamykają Cię w ciasnych ramach światopoglądowych bezkrytycznie przyjętego i sztucznie stworzonego jakiegoś światopoglądu. Taki wilk w owczej skórze. Dobry zaś nie szuka poklasku, pozostawia Ci wolną wolę, trzyma się na uboczu ingerując głównie w ostateczności, asekuruje Cię tylko, byś nauczył się jak najwięcej samodzielności... z reguły się nie odzywa i nie pokazuje (chyba, że w ostateczności), a porozumiewa się w inny sposób - różnymi znakami lub obrazami, nagłymi przypływami "natchnienia", poczucia czegoś. |
|
|
|
28.08.2015 - 10:53
Post
#3
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Jak możesz go w ogóle szukać, jak on jest cały czas przy Tobie? ;p Pytanie powinno być nie jak go znaleźć, ale jak się z nim skontaktować, jeśli już. (...) Dokładnie tak. Opiekun/ka cały czas śledzi Twoje poczynania i to jak sobie radzisz. To, że nie możesz jeszcze nawiązać z nim/nią kontaktu takiego jak z nami o niczym nie świadczy. Nie oznacza to, że nie możesz do niego mówić. Możesz i będzię Cię słyszał. Jak rozpoznać czy jest dobry lub zły? Zły będzie Ci się pokazywał, próbował na siłę zwrócić na siebie Twoją uwagę, żeby Cię zmanipulować(...) Uważasz, że to kryterium rozróżniania jest takie proste? Że Zły/Źli nie są w stanie stosować bardziej wyrafinowanych technik? Właśnie takiego delikatnego oddziaływania, chowania się w cieniu, pozornej obojętności? |
|
|
|
28.08.2015 - 11:48
Post
#4
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
To prawda, że jest ciągle przy Tobie, a problem jest z jego dostrzeżeniem. Możesz się z nim skontaktować podczas medytacji, ld czy obe, ale to nie znaczy, że za każdym razem się pojawi na każde twoje zawołanie, tak jak chcesz. Opiekun też jak i Ty jest istotą ma swoje sprawy, wie kiedy się powinien z Tobą spotkać, a kiedy pozostawić sprawę tylko Tobie, bez odpowiedzi. Ale zawsze jego cząstka jest przy Tobie i czuwa.
To czy opiekun ma usposobienie pozytywne czy negatywne poznasz w swoim sercu. Jeśli czujesz od niego niezwykłą opiekę, prawdziwą, bezwarunkową miłość to zapewne jest dobry. Jeśli czujesz jakąś sztuczność, przebiegłość lub czujesz, że coś jest nie tak to może być zły. Jednak taki osąd musi wyciągnąć każdy osobiście jeśli chce zweryfikować jaki jest jego opiekun. |
|
|
|
28.08.2015 - 14:37
Post
#5
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Vamdou, nie twierdzę, że to proste... chociaż póki sobie nie uświadomi się pewnych rzeczy, wtedy widać to jak na dłoni.
Napisałem więcej kryteriów, niż zacytowałeś. Sagle, jeśli jest zły, to chyba z definicji nie jest opiekunem prawda? |
|
|
|
28.08.2015 - 18:15
Post
#6
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
podświadomość/ nadświadomość
|
|
|
|
28.08.2015 - 18:53
Post
#7
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
|
|
|
|
28.08.2015 - 21:41
Post
#8
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Czy ktoś z tego forum zna swojego opiekuna?
Jeśli tak to napisz...jaki jest? |
|
|
|
28.08.2015 - 23:33
Post
#9
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Opiekunowie to my :] Nasza nadświadomość, wyższe ja, totalna jaźń zwał jak zwał
|
|
|
|
29.08.2015 - 12:46
Post
#10
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Czy ktoś z tego forum zna swojego opiekuna? Jeśli tak to napisz...jaki jest? Ja znam... ale nie na tyle dobrze, żebym mógł jasno stwierdzić jaki jest. Na tyle ile razy się z nim spotkałem czy kontaktowałem lub dał się poczuć przypuszczam, że jest dobry, kochający, opiekuńczy i wciąż tajemniczy. |
|
|
|
29.08.2015 - 15:04
Post
#11
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Validating Notatnik |
a ja nie mam opiekuna, to ja muszę się opiekować tymi istotami, mówić im co i jak
|
|
|
|
31.08.2015 - 10:23
Post
#12
|
|
|
Częsty Gość Rodziny ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
To prawda, że jest ciągle przy Tobie, a problem jest z jego dostrzeżeniem. Możesz się z nim skontaktować podczas medytacji, ld czy obe, ale to nie znaczy, że za każdym razem się pojawi na każde twoje zawołanie, tak jak chcesz. Opiekun też jak i Ty jest istotą ma swoje sprawy, wie kiedy się powinien z Tobą spotkać, a kiedy pozostawić sprawę tylko Tobie, bez odpowiedzi. Ale zawsze jego cząstka jest przy Tobie i czuwa. To czy opiekun ma usposobienie pozytywne czy negatywne poznasz w swoim sercu. Jeśli czujesz od niego niezwykłą opiekę, prawdziwą, bezwarunkową miłość to zapewne jest dobry. Jeśli czujesz jakąś sztuczność, przebiegłość lub czujesz, że coś jest nie tak to może być zły. Jednak taki osąd musi wyciągnąć każdy osobiście jeśli chce zweryfikować jaki jest jego opiekun. to dlaczego na forum jednej stronie dostałem kiedyś link i taśmę do przesłuchania. i abym szukał i kolejny raz piszę post w dziwnym stanie ;p ale chodzi o tegooo no Przewodnika a to trugie to miało być Hemi Sync i tam było coś o zwierzu mocy teeraz już sb przypomniałem!!! pomyliłem termin każdemu się zdarza widzę że tu ostro :D ale ja chce tylko przewodnika i kogoś aby mi przypominał że jestem w śnie nawet 500 solidnych testów rzeczywistośći już nie pomaga co do medytacji nie mam gdzie i jak .... za dużo osób w domu jak i wszędzie.. nie mam też połowy taśm oraz straciłem gre lucid dreamscapes i nie mogę jej pobrać :( więc szukam jakiejś metody co do wyjsćia to jak pisałem w poprzednich wątkach nie mogę się wgl poruszać ... nawet ciut. raz była to kobieta i nigdy nie przypomniała mi że śni nigdy też jej nie zobaczyłem widziałem białe tygrysy itp wizualizowałem postacie i pytałem czy chcą zostać ... w świadomych snach zawsze dostałem odp tak ale nic się nie zmieniło... nawet już ich nie spotykam więc pytam jak ... dobra czasem trochę pisze chaotycznie jak widać i mylą mi się terminy ale sami rozumiecie ... nie śledzę 1 stronki o oobe a parenaście. |
|
|
|
31.08.2015 - 11:27
Post
#13
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Validating Notatnik |
Carlos Castaneda pisał o tropicielach w "Sztuce Śnienia". Wydaje mi się, że mogą oni być takimi przewodnikami.
Fragment rozdziału "ŚWIAT ISTOT NIEORGANICZNYCH": CYTAT ...Don Juan wierzył, że istnienie istot nieorganicznych jest największą groźbą dla naszej racjonalności.
Podczas ćwiczeń w śnieniu wytyczyłem sobie drogę, którą kroczyłem każdego dnia, nie zbaczając z niej. Najpierw skupiłem się na obserwowaniu każdego możliwego do wyobrażenia sobie przedmiotu w moich snach, a potem na zmienianiu snów. Szczerze mogę powiedzieć, że obserwowałem całe światy szczegółów w jednym śnie po drugim. Zwykle w pewnym momencie moja uwaga śnienia słabła i moje sesje śnienia kończyły się tak, że albo zasypiałem i miewałem zwykłe sny, w których nie posiadałem w ogóle uwagi śnienia, albo budziłem się i nie mogłem już więcej spać. Jednak od czasu do czasu, tak jak opisał mi to don Juan, do moich snów przedostawał się prąd obcej energii zwany przez niego tropicielem. Jego wcześniejsze ostrzeżenie pozwoliło mi przystosować do tego moją uwagę śnienia i być w pogotowiu. Gdy pierwszy raz uświadomiłem sobie tę obcą energię, śniłem właśnie o zakupach w domu towarowym. Chodziłem od lady do lady w poszukiwaniu antyków. W końcu coś znalazłem. Poszukiwanie antyków w domu towarowym było tak oczywistym anachronizmem, że aż zachichotałem. Kiedy jednak znalazłem jedną staroć, zapomniałem o tym anachronizmie. Znalezionym antykiem była rączka laski. Sprzedawca powiedział mi, że wykonano ją z irydu, który określił jako jeden z najtwardszych materiałów na świecie. Była to rzeźbiona rączka przedstawiająca głowę i ramiona małpy. Według mnie wyglądała ona na zrobioną z jaspisu. Gdy powiedziałem to głośno, sprzedawca poczuł się urażony i aby dowieść prawdziwości swoich słów, rzucił nią z całej siły o kamienną podłogę. Nie rozpadła się, lecz odbiła niczym piłka i poszybowała niczym bumerang. Podążyłem jej śladem. Zniknęła gdzieś za drzewami. Pobiegłem więc za nią i znalazłem ją wbitą w ziemię. Zamieniła się w przepiękną długą laskę w tonacji czerni i głębokiej zieleni. Zapragnąłem ją mieć. Chwyciłem ją mocno i usiłowałem wyciągnąć z ziemi, zanim ktoś nadejdzie. Próbowałem z całych sił, ale nie mogłem jej nawet poruszyć. Bałem się przeginać ją w przód i w tył, by jej nie złamać. Zacząłem więc wygrzebywać ziemię wokół niej gołymi rękoma. Gdy tak kopałem, laska zaczęła się topić, aż w końcu została z niej jedynie zielona kałuża. Przyglądałem się wodzie, która nagle eksplodowała, po czym zamieniła się w białą bańkę i prysła. Mój sen dalej przemieniał się w inne obrazy i szczegóły, lecz nie były już one godne uwagi, chociaż odznaczały się krystaliczną wyrazistością. – Wyodrębniłeś tropiciela – powiedział don Juan, gdy opowiedziałem mu swój sen. – Tropiciele sa liczniejsi w przeciętnych, zwyczajnych snach. Dziwne, lecz śniący nie widują zazwyczaj tropicieli w trakcie śnienia. Jednak kiedy się pojawią, można ich łatwo rozpoznać po otaczającej ich niesamowitości i anachroniczności. – Jakiego rodzaju anachroniczności, don Juanie? – Ich obecność jest zupełnie bez sensu. – Niewiele rzeczy w snach ma jakikolwiek sens. – Tylko zwykłe sny są nonsensowne. Dzieje się tak, ponieważ przemknęło do nich wielu tropicieli; ponieważ przeciętni ludzie są poddani silniejszym naciskom ze strony nieznanego. – Wiesz dlaczego tak się dzieje? – Według mnie ma tu miejsce równoważenie sił. Przeciętny człowiek posiada zdumiewająco silną barierę, która chroni go przed takimi atakami. Barierą taką jest na przykład obawa o własne ja. Im jest ona mocniejsza, tym silniejszy następuje atak. Natomiast śniący mają mniej barier i stąd w ich snach pojawia się mniej tropicieli. Wydaje się, że we śnie śniącego rzeczy bezsensowne znikają, być może po to, by śniący nie przeoczył obecności tropiciela. Don Juan polecił, bym zwrócił szczególną uwagę na sen, który miałem, i zapamiętał jego najdrobniejszy choćby szczegół. Kazał mi nawet powtórzyć to, co już mu uprzednio opowiedziałem. – Zbijasz mnie z tropu – odparłem. – Najpierw nie chcesz słyszeć niczego o moim śnieniu, a potem zmieniasz zdanie. Czy jest w tym jakiś ukryty porządek? – Jasne, że w tym wszystkim jest ukryty porządek – powiedział don Juan. – Niewykluczone, że będziesz kiedyś taki sam dla innego śniącego. Niektóre przedmioty ze snu mają kluczowe znaczenie, gdyż związane są z duchem. Inne zaś są całkowicie nieistotne, a to dlatego, że są związane z naszą folgującą sobie osobowością. Pierwszy tropiciel, którego wyodrębniasz, będzie zawsze obecny w twoich snach, w jakiejkolwiek formie, nawet irydu. A przy okazji, co to jest iryd? – Tak naprawdę, to nie mam pojęcia – odpowiedziałem najzupełniej szczerze. – No proszę! I co powiesz, jeśli okaże się, że iryd jest jednym z najtwardszych materiałów na ziemi? Oczy don Juana zapłonęły radością, a ja roześmiałem się nerwowo z powodu absurdalności tego stwierdzenia, które, jak dowiedziałem się później, było prawdziwe. Od tej pory zacząłem zauważać w moich snach różne anachronizmy. Kiedy już przyjąłem klasyfikację don Juana dotyczącą obcej energii w snach, całkowicie się z nim zgadzałem w tym, że przedmioty anachroniczne były w moich snach obcymi najeźdźcami. Po ich oddzieleniu moja uwaga śnienia skupiała się na nich z taką intensywnością, jaka nie występowała w żadnych innych okolicznościach. Dostrzegłem również, że za każdym razem, gdy moje sny nawiedza obca energia, moja uwaga śnienia musi się solidnie nawysilać, aby przekształcić tę energię w jakiś znany przedmiot. Ułomnością mojej uwagi śnienia była niezdolność do pełnego wykonania takiego przekształcenia; jej efektem był bowiem jakiś zafałszowany, prawie zupełnie mi nie znany przedmiot. Potem obca energia rozpraszała się dość łatwo; zafałszowany przedmiot znikał, zamieniając się w plamę światła, którą z kolei szybko pochłaniały inne znaczące szczegóły mojego snu. Poprosiłem don Juana, by skomentował to, co mi się przytrafia. – Na tym etapie twojego śnienia tropiciele są czujkami wysianymi z królestwa istot nieorganicznych. Są bardzo szybcy, co oznacza, że nie zatrzymują się na dłużej w jednym miejscu. – Don Juanie, dlaczego powiedziałeś, że są czujkami? – Ponieważ poszukują potencjalnej świadomości. Sami posiadają świadomość i wolę – choć jest to niepojęte dla naszego umysłu – porównywalne, być może, ze świadomością i wolą drzew. Trudno nam wyobrazić sobie wewnętrzną szybkość drzew i istot organicznych, gdyż jest ona nieskończenie wolniejsza od naszej. – Skąd taki wniosek, don Juanie? – Zarówno drzewa, jak i istoty nieorganiczne żyją dłużej niż my. Stworzono je, by stały w miejscu. Są nieruchome, chociaż wprawiają w ruch wszystko, co je otacza. – Chcesz przez to powiedzieć, że istoty nieorganiczne są nieruchome, tak jak drzewa? – Właśnie. Jasne lub ciemne słupy, które postrzegasz w trakcie śnienia, to ich odzwierciedlenia. To, co słyszysz jako głos wysłannika, jest również takim odzwierciedleniem. Podobnie jak tropiciele. Z jakiejś niepojętej przyczyny poczułem się przytłoczony jego słowami. Nagle ogarnął mnie niepokój. Zapytałem don Juana, czy drzewa również mają swoje odzwierciedlenia. – Tak – odparł. – Jednakże ich odzwierciedlenia są dla nas jeszcze mniej przyjazne, niż te wysyłane przez istoty nieorganiczne. Śniący nigdy ich nie poszukują, chyba że mają szczególnie dobre układy z drzewami, lecz taki stan bardzo trudno jest osiągnąć. Widzisz, nie mamy przyjaciół na tej ziemi. – Don Juan zachichotał i dodał: – Nietrudno odgadnąć dlaczego. – Może nietrudno dla ciebie, don Juanie, lecz dla mnie na pewno. – Jesteśmy niszczycielami. Zwróciliśmy się przeciwko każdej żywej istocie na tej ziemi. Oto dlaczego nie mamy przyjaciół. Poczułem się tak nieswojo, że chciałem przerwać dyskusję. Coś jednak zmuszało mnie, by powrócić do tematu istot nieorganicznych. – Jak sądzisz, co powinienem zrobić, by pójść za tropicielami? – zapytałem. – Po kiego diabła miałbyś to robić? – Przeprowadzam obiektywne dochodzenie w sprawie istot nieorganicznych. – Żartujesz sobie ze mnie, co? Myślałem, że nic nie jest w stanie zmienić twojego stanowiska, iż istoty nieorganiczne nie istnieją. Szyderczy ton i rechotliwy śmiech dały mi do zrozumienia, co myśli na temat mojego dochodzenia. – Zmieniłem zdanie, don Juanie. Teraz chcę sprawdzić wszystkie możliwości. – Pamiętaj, że świat istot nieorganicznych był polem działania dawnych czarowników. Aby się tam dostać, musieli z ogromną wytrwałością skupiać swą uwagę śnienia na przedmiotach ze swych snów. W ten sposób udawało im się wyodrębnić tropicieli. A kiedy już się na nich skoncentrowali, krzykiem wyrażali swój zamiar udania się za nimi. W momencie wyrażenia takiej intencji – pach! Ulatywali pociągnięci przez tę obcą energię. – Czy to naprawdę aż tak proste, don Juanie? Nie odpowiedział. Zaśmiał się tylko, jakby rzucając mi wyzwanie. W domu próbowałem doszukać się prawdziwego znaczenia słów don Juana. Jakoś nie mogłem wziąć poważnie możliwości, że rzeczywiście opisał mi całą procedurę. W końcu zaczęło mi już brakować pomysłów i cierpliwości, więc pewnego dnia przestałem się mieć na baczności. Wówczas podczas śnienia wprawiła mnie w zdumienie jakaś ryba. Wyskoczyła ze stawu, nad którym się właśnie przechadzałem, i szarpnęła mnie za stopę. Potem wzleciała niczym barwny ptak i przysiadła na gałęzi. Nadal była jednak rybą. Scena była tak dziwaczna, że zaalarmowała moją uwagę śnienia. Od razu się zorientowałem, że mam do czynienia z tropicielem. Chwilę później, gdy ryba –ptak przeistoczyła się w plamę światła, krzyknąłem, że chcę się udać za nią i oto – dokładnie tak, jak powiedział don Juan – pach! Uleciałem do innego świata. Wydawało mi się, że lecę przez ciemny tunel niczym owad. Nagle wrażenie tunelu się skończyło. Zostałem jakby wypluty z jakiejś tuby i siła rozpędu wepchnęła mnie nieomal na wielką, istniejącą fizycznie masę; prawie jej dotykałem. Nie widziałem jej końca ani początku. To wszystko tak bardzo przypominało mi film fantastyczny, iż byłem pewien, że to ja sam stworzyłem obraz tej masy, tak jak tworzy się sen. Dlaczego nie? Pomyślałem, że w końcu to tylko sen. Zacząłem obserwować szczegóły mojego snu. Masa, na którą patrzyłem, wyglądała jak gigantyczna gąbka. Była porowata i przepastna. Nie mogłem wyczuć jej faktury, lecz sprawiała wrażenie szorstkiej i włóknistej. Była ciemnobrązowa. Wtem szarpnęła mną wątpliwość, czy ta milcząca masa jest tylko snem. Nie zmieniała kształtu i nie ruszała się. Gdy zatrzymałem na niej spojrzenie, odniosłem przemożne wrażenie, że jest czymś rzeczywistym, lecz nieruchomym. Skądś wyrastała i tak silnie mnie przyciągała, że nie byłem w stanie przenieść uwagi śnienia na jakikolwiek inny przedmiot, nie wyłączając siebie. Jakaś dziwna siła, której nigdy przedtem nie napotkałem w moim śnieniu, zupełnie mnie unieruchomiła. Potem wyraźnie poczułem, że masa uwalnia moją uwagę śnienia. Wtedy skupiłem całą swoją świadomość na tropicielu, który mnie tam przywiódł. Wyglądał niczym migoczący w ciemności świetlik. Unosił się nade mną, tuż obok, i był kroplą czystej energii. Widziałem bzyczenie jego energii. Wydawał się świadomy mojej obecności. Nagle skoczył na mnie i szarpnął mnie albo szturchnął. Nie poczułem jego dotknięcia, ale wiedziałem, że mnie dotyka. Uczucie to było nowe i zaskakujące; jakby część mnie, której nie było, została naelektryzowana pod jego dotknięciem. Przeszły przez nią fale energii, jedna po drugiej. Od tego czasu wszystko w moim śnieniu stało się o wiele bardziej rzeczywiste. Z trudnością zachowywałem świadomość, że śnię. Na dodatek byłem pewien, że tropiciel poprzez swoje dotknięcie połączył nas energetycznie. W momencie gdy zdawało mi się, że mnie szturchał czy szarpał, rozumiałem, co mam robić. Na samym początku przepchnął mnie przez wielką jamę albo otwór do wnętrza fizycznej masy, przed którą wcześniej stałem. Gdy znalazłem się w środku, zdałem sobie sprawę, że jej wnętrze jest tak samo jednorodnie porowate, jak zewnętrze, choć sprawiało wrażenie dużo bardziej miękkiego. To, na co patrzyłem, wyglądało jak powiększony obraz ula. Było tam mnóstwo tuneli o geometrycznych kształtach, prowadzących we wszystkich kierunkach. Niektóre wiodły w górę, inne w dół, a jeszcze inne w prawo albo w lewo. Tunele przecinały się pod kątem prostym lub wznosiły albo opadały łagodnie lub stromo. Światło było tu bardzo przyćmione, lecz ani trochę nie ograniczało widoczności. Tunele zdawały się żywe i świadome; słyszałem ich pobzykiwanie. Wpatrywałem się w nie i nagle uderzyła mnie świadomość, że widzę. To były tunele energii. W tej samej chwili rozległ się w moich uszach tak głośny wrzask wysłannika, iż nie mogłem zrozumieć słów. – Ciszej! – krzyknąłem nadzwyczaj niecierpliwie. Zorientowałem się, że gdy mówię, znika obraz tuneli, a ja znajduję się w pustce, w której mogę jedynie słuchać. Wysłannik ściszył głos. – Jesteś wewnątrz istoty nieorganicznej – powiedział. – Wybierz jakiś tunel, a będziesz mógł w nim żyć. – Głos zamilkł na chwilę, a potem dodał: – Oczywiście, jeśli chcesz. Nie chciałem nic mówić. Bałem się, że cokolwiek powiem, może zostać opacznie zrozumiane. – Odniesiesz tu nieskończone korzyści – ciągnął wysłannik. – Możesz żyć w tylu tunelach, w ilu tylko zechcesz. Każdy z nich nauczy cię czegoś innego. Tak właśnie żyli czarownicy starożytności i nauczyli się wspaniałych rzeczy. Uzmysłowiłem sobie, nie czując tego, że tropiciel popycha mnie od tyłu. Zdawało się, iż chce, abym ruszył do przodu. Wybrałem tunel pierwszy z prawej. Gdy tylko się w nim znalazłem, coś mi uświadomiło, że nie idę, lecz unoszę się i lecę. Byłem kroplą energii, zupełnie jak tropiciel. – Tak, jesteś po prostu kroplą energii – usłyszałem w uszach głos wysłannika. Jego obecność przyniosła mi wielką ulgę. – I poruszasz się właśnie wewnątrz istoty nieorganicznej – ciągnął. – Tropiciel chce, abyś tak właśnie poruszał się w tym świecie. Jego dotknięcie zmieniło cię na zawsze. Teraz jesteś praktycznie jednym z nas. Jeśli pragniesz tu zostać, pozwól przemówić swojej intencji. Wysłannik przestał mówić, a wtedy powrócił obraz tunelu. Gdy jednak odezwał się ponownie, coś uległo zmianie. Nie straciłem widoku tamtego świata i nadal słyszałem głos wysłannika. – Czarownicy starożytności dowiedzieli się wszystkiego o śnieniu dzięki temu, że przebywali tutaj, pośród nas – powiedział. Miałem zamiar zapytać, czy posiedli tę wiedzę, po prostu żyjąc w tych tunelach, lecz zanim zdołałem wydobyć głos, wysłannik już mi to wyjaśnił. – Tak, posiedli tę wiedzę, po prostu żyjąc wewnątrz istot nieorganicznych. Gdy dawni czarownicy chcieli w nich żyć, po prostu mówili, że tego chcą; ty też nie musiałeś robić niczego więcej, by się tutaj dostać – po prostu wyraziłeś swój zamiar, głośno i wyraźnie. Tropiciel trącił mnie, dając znak, bym poruszał się dalej. Zawahałem się, a wtedy popchnął mnie z taką siłą, że przemknąłem przez niezliczone tunele niczym rakieta. W końcu się zatrzymałem, ponieważ zatrzymał się tropiciel. Przez chwilę unosiliśmy się nieruchomo, a potem pomknęliśmy w dół jednego z pionowych tuneli. Nie odczułem tej drastycznej zmiany kierunku; według moich zmysłów nadal poruszałem się równolegle do ziemi.... |
|
|
|
31.08.2015 - 15:36
Post
#14
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
to dlaczego na forum jednej stronie dostałem kiedyś link i taśmę do przesłuchania. i abym szukał i kolejny raz piszę post w dziwnym stanie ;p ale chodzi o tegooo no Przewodnika a to trugie to miało być Hemi Sync i tam było coś o zwierzu mocy teeraz już sb przypomniałem!!! pomyliłem termin każdemu się zdarza widzę że tu ostro :D ale ja chce tylko przewodnika i kogoś aby mi przypominał że jestem w śnie nawet 500 solidnych testów rzeczywistośći już nie pomaga co do medytacji nie mam gdzie i jak .... za dużo osób w domu jak i wszędzie.. nie mam też połowy taśm oraz straciłem gre lucid dreamscapes i nie mogę jej pobrać :( więc szukam jakiejś metody co do wyjsćia to jak pisałem w poprzednich wątkach nie mogę się wgl poruszać ... nawet ciut. raz była to kobieta i nigdy nie przypomniała mi że śni nigdy też jej nie zobaczyłem widziałem białe tygrysy itp wizualizowałem postacie i pytałem czy chcą zostać ... w świadomych snach zawsze dostałem odp tak ale nic się nie zmieniło... nawet już ich nie spotykam więc pytam jak ... dobra czasem trochę pisze chaotycznie jak widać i mylą mi się terminy ale sami rozumiecie ... nie śledzę 1 stronki o oobe a parenaście. Faktycznie, piszesz chaotycznie i z tego wyżej tylko trochę rozumiałem :D. Opiekun/ przewodnik, co to za różnica nawet jeśli w pewnym przypadku są osobnymi bytami to za pewne są tą samą Najwyższą Jaźnią, częścią której jesteś i Ty, więc określenie czy to opiekun czy przewodnik czy anioł stróż traci na znaczeniu. Każdy nazywa jak komu pasuje, a w istocie jest to jedno. Hohoho kto by nie chciał, żeby mu opiekun czy tam przewodnik za każdym razem przypominał, że właśnie śpi ;D. Skoro robisz tyle testów rzeczywistości i nic to albo serio nie robisz je tak solidnie jakbyś mógł i przez to nie jesteś w stanie pobudzić świadomości, albo... nie wiem, bo nie jestem Tobą :). Co do medytacji to nie zmuszaj się jeśli nie chcesz. Jeśli byś jej pragnął to z pewnością znalazłbyś odpowiednie miejsce. HAhAha... Nie rozumiem jak można nie mieć gdzie i jak medytować(?) Nie musisz zaraz robić całego rytuału jak zwykło się wyobrażać sposób medytacji. Może ci brakować chęci, co tu prędzej dostrzegam. Oj tak w ogóle to po tej twojej wypowiedzi, widzę że się przejmujesz pierdołami... Po prostu poczekaj ;). |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |