|
|
![]() ![]() |
05.09.2015 - 22:16
Post
#1
|
|
|
Świadomie Śniący ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Nie wiem czy napisałem w dobrym dziale na forum, jesli nie to proszę admina o przeniesienie tematu ;) Hmm.. Czy jakiś zły byt się do mnie przyczepił ? Ostatnio zadaje sobie to pytanie.. Od poczatku roku nic sie nie układa, kilka wypadków, operacji, strata wielu przyjaciół, caly czas jakies dziwne myśli, kiepskie wysypianie, czuje jakbym zatracił w większości uczucia takie jak współczucie drugiej osobie czy tez odróżnianie złego od dobrego, dla mnie zaczyna być normalne cos co dla większości byloby nie do przyjęcia, zle, negatywne w dużym stopniu. Czasem az bym sie cieszył jakby drugiej osobie, której niezbyt lubię wydarzyła sie krzywda a jeszcze nie dawno taki nie bylem. To mnie niepokoi. Bylem kilka dni temu do spowiedzi i jakos nie czuje się lepiej.. Nawet przyjąłem komunie. Mam wrażenie, ze 'coś' się do mnie przyczepiło i cały czas mam negatywne myśli i chęć robienia raczej rzeczy uważanych powszechnie za złe, malo tego... To mnie zaczyna cieszyć ... Ale przejawiają się również nie określone lęki powiązane ze złością. Czasami strach mnie ogarnia bez powodu, dziwny ucisk jakby w klatce piersiowej ale to nie ma nic wspólnego z fizycznym ciałem. Dzieje się tak od prawie roku ale w ostatnich miesiącach bardzo się to nasiliło. Oczywiście praktykowałem oobe, ld czy tam ładowanie czakr od dawna bo bodajże od 2007 r i wszystko bylo fantastycznie.. Ale czy podczas którychś wyjść z ciała lub podróży mentalnych w jakiś sposób mogłem zaprosić cos co jest SZKODLIWE i mnie po prostu wyniszcza ? Czasami prosiłem "kogokolwiek o wyciągnięcie z ciała gdy oobe mi nie wychodzilo, bylem aż tak zdesperowany... A nie tak dawno mialem niesamowite oobe, które opisywałem na forum.. Może ktos udzielić jakichś pomocnych odpowiedzi na moje pytania, może porady... Sam nie wiem co robic. Mam również ostatnio koszmary. Sny w których umieram. Albo czesto mam jakies dziwne przeczucie, ze zaraz się cos wydarzy i faktycznie cos się dzieje. W tym 2015 roku doswiadczylem tylu rzeczy na raz jak w żadnym innym i co ciekawe ani jedno nie bylo pozytywne. Przykładowo prosiłem często w myślach o pewną rzecz, aby się spełniła ( nie będę tutaj pisal o co dokladnie chodzi bo to prywatne ) i faktycznie po kilku miesiącach.. Tak nagle dostałem "tą rzecz" i to w takim stopniu w jakim mi się nawet nie śniło. Tak sie cieszylem ale jednak to mialo drugie dno i teraz wyglada to tak, ze ta "rzecz" jest dla mnie toksyczna, wyniszcza mnie psychicznie i zaluje, ze w ogole to moje życzenie sie spelnilo, że dostalem to co bardzo chcialem a to okazalo sie zgubne.. Teraz ciężko sie tego pozbyć, bardzo sie pomieszało w moim zyciu. Dobra nie bede sie więcej rozpisywal. Prosilbym o odp.
|
|
|
|
06.09.2015 - 01:32
Post
#2
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
No ciekawa historia...
Nie można jednak wykluczyć, że to po prostu taki rok... Przyjaciele okazali się nie być wcale przyjaciółmi, więc to też coś dobrego poniekąd, bo nas czegoś uczy, jak wygląda prawdziwa przyjaźń i że należy o nia dbać, doceniać i szanować... Co do wypadków się zdarzają... Życzenia także się spełniają, tak nieraz bywa, ale jeśli pochodzą z myśli, które nie współgrają z duszą, wówczas okazuje się, że były wynikiem schematycznego myślenia przyjętego z zewnątrz, co przynosi rozczarowanie i także pewną lekcję (coś jak np czasem zakup drogiego niepotrzebnego telewizora)... Co do snów i narastającej złości i znieczulicy, jest to niestety dość powszechne zjawisko w dzisiejszym świecie, jako że jest wiele powodów by dostać kurwicy w tej chorej cywilizacji i nieraz nie widzimy innego ratunku, jak tylko się na to wszystko zamknąć... taka choroba cywilizacyjna... Nie można też wykluczyć, że coś więcej jest na rzeczy, tak jak piszesz. Mam kolegę, który idzie właśnie do zakonu Jezuitów i mi opowiadał, jak raz pewien chłopak, który coś niecoś interesował się różnymi rzeczami, poprosił go o pomoc. I tak razem bodajże w parku zaczęli się modlić i jak ten mój kolega zaczął modlitwę Ojcze Nasz, to tamten chłopak, nagle zmienił mu się wyraz twarzy na taki zlowieszczy i zlowrogi i wkurzony, i krzyknal do kolegi "zamknij sie!" o.O' ... Może spróbuj zmawiać Ojcze Nasz, jeśli coś się przyczepiło to tego nie zniesie ;) Indianie wierzą, że dym i pewne zapachy odstraszaja złe duchy, możesz zapalić kadzidełka czy świeczki zapachowe :) przynajmniej będzie mile pachniało, a to juz samo w sobie moze pomóc w walce z demonami ;P Co jeszcze może pomóc? Wyrażenie woli, intencji że nie zyczysz sobie takich interakcji... co więcej możesz wizualizować pozytywna energie, wspominać i budować i poszerzać w sobie pozytywne , dobre doznania... Nie walcz z tym, bo to wówczas tak, jakbyś sam nadawał temu mocy i przyzwolil na dzialanie, co więcej sam zaatakowalbys, co wymaga gniewu i zlosci, wiec uczynilbys zlo i tylko wzmocnil tego ktosia... Po prostu mowisz mu stanowczo, nie ma takiego tegowania i tyle :3 Nie czuj do niego gniewu, złości czy obrzydzenia, staraj sie za to zrozumieć, wspolczuc i wybaczyc, a nastepnie jeszcze bardziej wspolczuc az do podziwu i poczucia bliskosci i braterskosci jaka laczy WSZYSTKIE istoty. Nie szukaj roznic, znajdz wspolne cechy, nie szukaj powodow do nienawiści, znajdz powody do milosci. Wowczas nie tylko pozbedziesz sie ataku jak reka odjal, ale jest też szansa, ze uleczysz ktosia ^^ :) Bo jesli jest "zly" to jest wieksze prawdopodobieństwo, że po prostu jest schorowany i zagubiony... Jak chcesz więcej na podobny tenat, to polecam blog ciemnanoc.pl, tam autorka ma troche podobne podejscie do mojego i momentami calkiem interesujące. Kiedy olewasz zaniedbane, odrzucone czy niesprawiedliwie osadzone dziecko, ono bedzie krzyczec i krzyczec coraz glosniej, az sie wkurzy i bedzie zbijac dzbanki, szklanki i talerze, tupac nogami i trzaskac drzwiami... Podobnie z aspektami naszej lub tez zbiorowej świadomości. One domagaja sie sprawiedliwej uwagi, a to my nieraz zachowujemy sie glupio i jak swinie, a osadzamy ich. Warto przerobic sobie taka autoanalize. Tez jesli miales jakiea szczegolne doswiadczenia, jak jakies "zabawy" w wywolywanie duchow, itp. to warto by bylo bys nie ukrywal tego, latwiej bedzie wtedy stwierdzic co sie dzieje. Jak coś, to pisz. Trzymaj sie cieplo i pozdrawiam! ^^ :) |
|
|
|
06.09.2015 - 10:23
Post
#3
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Validating Notatnik |
człowiek składa podanie do pracy. zostaje przyjęty i wie ze w tym momencie odleciało 10 innych osób. czy on się cieszy ze to on został wybrany czy z tego powodu ze inni odlecieli?
ksiądz się cieszy z twojej spowiedzi czy z tego ze będzie dostawał na tacę jeżeli już czegoś chciałeś dla siebie to już w tym momencie, wyraziłeś pewnie chęć żeby ktoś inny tego nie otrzymał tak już musi być jak opisałeś i nic z tym nie zrobisz |
|
|
|
06.09.2015 - 17:16
Post
#4
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
que?
|
|
|
|
06.09.2015 - 18:52
Post
#5
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Validating Notatnik |
no nikomu to nie przeszkadza jaki on będzie, czy będzie komuś źle życzył czy nie. nie musi nikomu współczuć nikt od niego tego nie wymaga itd. a jeżeli ktoś czegoś od niego chce to tylko dla swego zysku
|
|
|
|
06.09.2015 - 18:54
Post
#6
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
acha
|
|
|
|
06.09.2015 - 19:47
Post
#7
|
|
|
Coprobo ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
No takie życie raz cos ci daja raz zabierają. Jesli cos dostajesz i tracisz to jest to normalne niemalże harmonia. Jesli nic nie dostajesz a tracisz jest wtedy źle i trza coś zmienić
I jak miałeś tak że o coś poprosiłeś to to dostałeś to kurwa w huj zajebiście bo jak tak np nie mam o jedna rzecz proszę kilka lat i jeszcze jej nie dostałem.Ale na szczęscie ulożylo się tk ze moge jeszcze to dostać albo jakas czesc z tego. Więc ten rok hujowy jest tylko rokiem hujowym i głebszego w tym mistycznego wydarzenia bym się nie doszukiwał. Może natepny rok bedzie zajebisty by ci to wszystko wynagrodzić Demony są tylko w twojej głowie Bo w życiu są istotne tylko chwile , te chwile krótkie w życiu są warte życia , przez całe życie pracujesz na takie chwile , większość życia jest taka. Ja jeszcze chcę pare chwil taki naprawde zajebistych takich jak ja chce przeżyć potem już naprawde mogę spać na dworcu i jeść ze śmietnika ,chociaż teraz te smietniki zamykaja na klucz to umre z głodu :D |
|
|
|
06.09.2015 - 19:50
Post
#8
|
|
|
Świadomie Śniący ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Dzięki za tak długą wypowiedź POŻERACZ CHMUR.
Masz rację, co do przyjaciół to okazali się fałszywi i chcieli raczej mnie wykorzystywać niż sami coś od siebie dać. Co do modlitwy, spowiedzi itp to od jakiegoś czasu mam wątpliwości w kwestii wiary także sam nie wiem czy pomoże mi coś w co nie do końca wierze. Byłem do spowiedzi i nie poczułem praktycznie żadnej zmiany (a szczerze mówiąc jakieś 5 lat temu gdy poszedłem do spowiedzi a chodziłem co kilka miesięcy to od razu było mi tak "lżej" na sercu, miałem takie uczucie a na dzień dzisiejszy taki stan już nie istnieje dla mnie po spowiedzi). To życzenie... W sumie jakby na to nie patrzeć było to z tych "złych", sprawiających w pewien sposób przyjemność ale teraz przerodziło się to raczej w złość, zazdrość i lęki. Dlatego tak żałuje, że dostałem coś czego tak bardzo pragnąłem a jak się okazało MEDAL MA DWIE STRONY. Mam nadzieję, że jest faktycznie tak jak piszesz i to jedynie wielki zbieg okoliczności, że w tym roku aż tak było pechowo. Obłuda i fałsz na każdym kroku w ludziach, z którymi mam styczność. Teraz zerwałem kontakt, w sumie to zmieniłem nr TEL i usunąłem konto na FB bo najwięcej kontaktów miałem właśnie na tym portalu społecznościowym. Aktualnie utrzymuję kontakt z jedną osobą ale teraz dopiero widać jaki kto jest i że tak naprawdę byłem praktycznie sam przez cały czas a "przyjaciele" to przykrywka, ściema, chore kłamstwo. Cóż, życie nie jest łatwe. Najgorsze jest to, że z dnia na dzien coraz bardziej się zamykam przed innymi, przestałem chodzić na większe "zgrupowania" ludzi, tylko praca i dom, nic więcej. Zastanawia mnie jak pokonać te bezpodstawne lęki i strach przed ... niczym (?) tak naprawdę. |
|
|
|
06.09.2015 - 21:09
Post
#9
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Jest wiele metod mniej lub bardziej skutecznych i też zależy dla kogo, bo każdy jest w ciut innej sytuacji...
Przede wszystkim utrzymuj w sobie wolę, chęć, życzenie tego dobrego stanu, którego pragniesz. To będzie jak kompas i iak magnes, który wyznaczy kierunek dla Twojej podświadomości i nie tylko.... W życiu tworzymy wokół siebie wiele barier, zwlaszcza gdy jestesmy krzywdzeni. Potem te bariery sprawiaja ze nic nie czujemy, a przynajmniej nic dobrego. Bo jesli np kogos bardzo kochalismy, oddalismy mu swoja duszę i powiazalismy wszystko co w nas dobre, a potem ten ktoś nas skrzywdzi, to nie tylko wyrzucamy z pamieci to co zle, ale tez wszystko to co dobre z tym zwiazane, a wiec i pokazny kawałek naszej duszy. Warto zrobic sobie retrospekcje, szczegolowa autoanalize, wczuc sie spowrotem w stare wydarzenia i uzdrowic to, co nadal jest tam chore. Powybaczac ludziom, zrozumiec ich, wybaczyc sobie wyciagajac wnioski i obiecujac sobie szczera poprawe, itp, itd. Wowczas wracasz do terazniejszosci i odkrywasz ze jest jakos inaczej :) Czesto probujemy znalezc rozwiazanie naszych problemow w logicznym rozwiazaniu, ale czesto nasze problemy nie maja logicznego zrodla... Mielac je umyslem tylko nabawimy sie frustracji i nic nie zalatwimy. Jesli czujesz strach, on moze miec zrodlo w czymś wytlumaczalnym logicznie, jak owe bariery. Jesli jednak przerobiwszy to wszystko nadal czujesz strach... Nawet najbardziej zdrowa osoba moze czuc strach. Jesli wtedy go czujesz i nie chcesz czuc... poczuj odwage ^^. Znajdz ja w sobie. Nawet jesli nie wiesz skad.... tak jak strach jest znikad nieraz, tak niech i odwaga nawet bedzie znikad ^^. Niech bedzie z Ciebie :) |
|
|
|
25.09.2015 - 20:54
Post
#10
|
|
|
Świadomie Śniący ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Masz rację, musza nastapić zmiany w moim życiu ponieważ ta rutyna mnie już przytłacza. Wszystko jest takie przytłaczające, cały czas mam takie poczucie, że jednak jeszcze można coś zmienić i nie wszystko stracone bo zamiast się pogłębiać w negatywnych uczuciach i myślach to chyba pora za wszelką cenę w jakiś sposób to zwalczyć.. Tylko nie mam za bardzo pojęcia od czego zacząć, to jest trudne, porównałbym to do walki z nałogiem, przykładowo alkoholik kocha pić i mimo iż ma świadomośc, że to co robi jest złe i powinien z tym skonczyć to nie potrafi, nie wie jak..
|
|
|
|
25.09.2015 - 21:13
Post
#11
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
http://www.tadzimir.pl/product_info.php?products_id=799
Wybór należy do nas, twierdzi Pema Cziedryn: życiowe okoliczności mogą nas usztywniać i przepełniać uczuciami coraz silniejszego lęku i goryczy - albo uwrażliwiać i czynić życzliwszymi dla innych. Podobnie jak w poprzednich, również w tej książce autorka uczy mądrego podejścia do problemów i trudności, które napotykamy w życiu. Ta mądrość, jak mówi Pema, jest dla nas w każdej chwili dostępna, ale na ogół blokujemy ją nawykowymi reakcjami, które mają swoje źródło w lęku. Przezwyciężywszy ów lęk, doznajemy uczucia otwartości i łagodności. Książka Pemy Cziedryn uczy, jak: zaakceptować siebie i innych ze wszystkimi słabościami i niedoskonałościami, trwać bez lęku w chwili obecnej, demaskując strategie ego, które każą nam odrzucać życie takie, jakie jest, stosować na co dzień praktyki wyzwalające w nas ukryte pokłady humoru, elastyczności, mądrości i odwagi, obudzić w sobie podstawową, wrodzoną dobroć i odnowić więź z innymi, rozwinąć miłujcą życzliwość, współczucie, radość i równowagę umysłu. Pema Cziedryn - mniszka buddyjska i nauczycielka medytacji - należy do najwybitniejszych uczniów Trungpy Rinpocze, mistrza buddyzmu tybetańskiego. Autorka wielu książek. Mieszka w Gampo Abbey w Cape Breton (Nowa Szkocja), gdzie mieści się pierwszy założony w Ameryce Północnej klasztor buddyzmu tybetańskiego dla ludzi z Zachodu. (IMG:http://www.lionsroar.com/wp-content/uploads/2012/09/Pema-and-Obama-Shambhala-SunSpace-lg-vert.jpg) |
|
|
|
25.09.2015 - 23:14
Post
#12
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Troche czcze gadanie mnichow, ktorzy sa utrzymywani przez ludzi, ktorzy pracuja w systemie. A sami mnisi nie bardzo maja praktyczny kontakt z tym systemem i ich gadanie jest troche puste. W praktyce bedac przytloczonym negatywna energia z zewnatrz i majac mocno ograniczone lub odebrane mozliwosci wolnego pobierania i wyrazania pozytywnej energii, pozytywne podejscie wydaje sie nieraz czyms zaklamanym, wymuszonym i sztucznym, wcale nie dajacym spelnienia ani szczescia.
Nie jestem za tym, by akceptowac słabości i by wypierac sie leku. To tylko prowadzi do wewnętrznych spiec i zaklamania, co dalej prowadzi do negatywnych rzeczy. Slabosci trzeba starac sie niwelowac na rzecz sily, mocy, zas jesli cos napawa nas lekiem, zamiast wypierac sie leku, nalezy go pokonac, zawladnac nim, a inaczej mowiac znalezc w sobie sile i odwage. Dragon, wspolczesna cywilizacja jest prawie martwa duchowo, nie dziwie Ci sie bo mam/mialem podobnie, ale na szczęście wrocilem na duchowa sciezke :) to jest jak bumerang ;9 Twoja dusza pragnie duchowej strawy... Musisz sam sobie odpowiedzieć, co to dla Ciebie jest. Czy chcesz cos zmienic tylko we wlasnym życiu, czy tez bardziej globalnie... Czy to jakis motyw, czy tez prawie cale zycie... Czy jakis szczegół, czy wielka waga. |
|
|
|
04.10.2015 - 03:44
Post
#13
|
|
|
Świadomie Śniący ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Chciałbym wiele zmienić lecz nie potrafię. Blokada, ktora ostatnio we mnie narasta jakos mi nie pozwala.. Z czego mam sie cieszyć w życiu skoro pod każdym względem mnie niszczy psychicznie.. Chciałbym znowu rok 2009. Bylo tak cudownie. Spokój wewnątrz a teraz ścisk i lęk.
|
|
|
|
04.10.2015 - 14:20
Post
#14
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Troche czcze gadanie mnichow,
Oni jak np. Pema dzielą się swoimi doświadczeniami. Udzielają rad i wskazują ciekawe praktyczne ćwiczenia dzięki, którym można otworzyć się na życie. To nie jest czcze gadanie tylko cenne wskazówki. Chciałbym wiele zmienić lecz nie potrafię. Czy w ogóle wiesz co chcesz w życiu robić? Trzeba się jakoś zakotwiczyć np. w jakiejś pasji bo inaczej rzeczywiście można się pogubić. |
|
|
|
04.10.2015 - 19:10
Post
#15
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Super. Ale ich doświadczenia nie sa uniwersalne, a juz raczej na pewno nie ich interpretacje. Udzielaja wskazowek, na podstawie ich wlasnych interpretacji, ograniczonej do wlasnego polozenia percepcji, i czastkowych doswiadczen, a raczej ich obciosanej wersji zapisanej w pamieci, skazonej owa interpretacja z jednego, lub kilku, punktów widzenia.
Czasem mozna cos skorzystac z ichniejszych wskazowek, o ile jest sie w podobnym polozeniu. W przeciwnym razie, choc nie zawsze, to jednak niejednokrotnie ich rady sa o kant dupy potluc. Trzeba myslec samodzielnie i filtrować. Ze cos mowi mnich, nie znaczy juz ze jest madre, choc moze takie byc. Podobnie, gdy cos mowi np zebrak, nie znaczy ze jest glupie, choc moze takie byc, ale nieraz moze byc tez i madre. Dragon, moze potraktuj to jako wyzwanie. Jako zajebiscie kurewsko mocny test męskości. Jako ciezka droga na skróty do wielkiej sily i mocy i madrosci psychicznej. Potraktuj to jako walke dobra ze zlem. Moze to Cie ma przygotowac do jeszcze trudniejszego zadania, jakie sobie obrales, Smoku... Obejrzyj jakieś drastyczne zdjęcia czy filmy na faktach autentycznych. O raku, o wojnie... Jak wlaczysz empatie, to Ci sie podejscie samo zmieni... Polecam z polskich filmów: Chemia, Bogowie, Karbala. Zagraniczne to np: Pianista, Lista Schindlera. |
|
|
|
05.10.2015 - 19:57
Post
#16
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Chciałbym wiele zmienić lecz nie potrafię. Blokada, ktora ostatnio we mnie narasta jakos mi nie pozwala.. Z czego mam sie cieszyć w życiu skoro pod każdym względem mnie niszczy psychicznie.. Chciałbym znowu rok 2009. Bylo tak cudownie. Spokój wewnątrz a teraz ścisk i lęk. Nie znam sprawy, pewnie jest poważna. Każda sprawa jest poważna, inaczej zmiana była by łatwa. Inaczej próba nie była by próbą. Kiedy Ty byłeś na górce on był wtedy w dolinie i to kurwa ciemnej dolinie. Czerp motywację, jest z kogo, jest po co... Janusz Świtaj Człowiek bez barier 2014 Inspiruje i wspiera Janusz Świtaj jest najbardziej znaną osobą z niepełnosprawnością w Polsce, oddychającą za pomocą respiratora. Jego historia poruszyła Polaków, kiedy w 2007 roku domagał się zgody na zaprzestanie uporczywej terapii utrzymującej go przy życiu. Dwa tygodnie przed 18. urodzinami uległ wypadkowi komunikacyjnemu, w wyniku którego doszło do zmiażdżenia rdzenia kręgowego i złamania kręgów szyjnych na wysokości C2 i C3. Został podłączony do respiratora, dzięki któremu mógł oddychać. Załamał się. Już dwa tygodnie po wypadku poprosił lekarza o podanie środka nasennego i odłączenie od respiratora. Wyraził także wolę oddania swoich narządów dla osób potrzebujących. Cierpienie i załamanie psychiczne pogłębiło się jeszcze w domu, wraz utratą nadziei na to, że będzie mógł samodzielnie oddychać, ruszać rękami i jeździć na wózku, oraz na widok poświęcenia rodziców, którzy zrezygnowali z prywatnego życia, aby być przy nim i nim opiekować. Kielich goryczy dopełniły kilkuletnie bezowocne starania o dodatkową opiekę pielęgniarską i rehabilitację oraz zmniejszenie przez NFZ opieki pielęgniarki do dwóch spotkań w tygodniu na 1,5 godziny. Zaczął domagać się prawa do godnej śmierci. Akt rozpaczy to punkt zwrotny w życiu Janusza. Stał się on bohaterem mediów, zyskał przyjaciół, wiele osób postanowiło mu pomóc. Za ok. 200 tys. zł zakupiono mu wózek z przenośnym respiratorem. Po 15 latach Janusz Świtaj opuścił dom i poszedł z rodzicami na spacer. Chciał się odwdzięczyć i pomagać innym. Anna Dymna z Fundacji "Mimo wszystko" zaproponowała mu w swojej organizacji pracę analityka internetowego rynku osób niepełnosprawnych - obsługuje komputer ustami. Zaczął dla Fundacji wyszukiwać ludzi znajdujących się w podobnie trudnym stanie, jak on. Chce jak najwięcej dla nich zrobić, wyjaśnia, jak się najlepiej opiekować, jak zapewnić rehabilitację, od czego zacząć, jak stworzyć najlepsze warunki w domu. I trochę domorosłej medytacji w tej sprawie. Rzeczywiście jest z Tobą byt od około roku. Sam go zaprosiłeś, swoim pragnieniem. Jest z Tobą, bo coś mu obiecałeś. Ale nie odejdzie, nawet jak mu to dasz. Ale nie jest silniejszy od Ciebie, jednak z Twojej słabości czerpie siłę, dlatego tak wielki się wydaje. Jeśli chcesz sprawdzić czy mówię prawdę, skup się i odetnij się od negatywnych emocji na jeden dzień. Emocje go karmią. Tylko Miłość w Twoim sercu może Ci pomóc. Masz ją tam głęboko, więc po nią sięgnij. Wybacz sobie i innym, czasu nie cofniesz. Buduj przyczułek do walki o samego siebie. Ty wiesz, że warto. Chciałem pomóc, ale jak by to rzec, wygląda na to, że to Twoja osobista walka/próba. |
|
|
|
05.10.2015 - 20:50
Post
#17
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Dragon, może po prostu uporządkuj swoje życie, postaw przed sobą jakieś cele. Jeśli tak, to polecałbym Ci pozycję: Brian Tracy - Psychologia Osiągnięć [AudioBook PL].
|
|
|
|
05.10.2015 - 21:37
Post
#18
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Dragon może chciałbyś się zamienić z tym gościem?
Nick Vujicic - Życie Bez Kończyn, Życie Bez Problemów https://www.youtube.com/watch?v=Xu_WTkLZHlI |
|
|
|
06.10.2015 - 08:29
Post
#19
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Te powyższe rady myślę są bardzo cenne i przypatrz się im Drag0n. Jednak jeśli to nie pomoże, może przyczyna leży głębiej...
Jeśli podążanie w innym kierunku, niż ten strach i marazm, nie działa, wówczas spróbuj zmierzać właśnie ku strachowi. Niby paradoks, ale to ma sens. Nie chodzi tu o to, byś się wykończył, o nie. Chodzi o to, byś nie uciekał przed tym, co Cię goni i chodzi za Tobą krok w krok - Twoim własnym cieniem. Musisz stawić mu czoła. Nie neguj tego, co pod jego postacią czujesz, nie zapieraj się, a wczuj się w to i doświadcz raz a dobrze, żebyś nie musiał już tego robić w przyszłości, by się to za Tobą tyle nie ciągnęło. Temu, co Cię bodzie, trzeba spojrzeć prosto w oczy. Taka mądra metafora była zawarta w pewnej książce fantasy autorstwa Ursuli K. Le Guin, pt.: "Czarnoksiężnik z Archipelagu". Ów mag, imieniem Ged, będąc młodym i głupim, z powodu wybujałego ego przywołał niechcący złą istotę - cień. Ten cień był bardzo silny i o mało go przy tym nie zabił, lecz z pomocą arcymaga udało się ów cień na jakiś czas odpędzić, lecz nadal podążał za Gedem, by go dopaść, zabić i przejąć jego ciało i moc, a wówczas stałby się przepotężny i stanowił przeogromne zagrożenie dla całej ludzkości. Przez to Ged uciekał przed cieniem, a ten kilka razy go dopadał i za każdym razem Ged ledwo uchodził z życiem. W którymś momencie Ged dostał radę od swojego potężnego, acz bardzo skromnego mistrza Ogiona (co znaczyło Szyszka [bodajże jodłowa]), która brzmiała, by przestał uciekać przed cieniem, ale by zaczął go gonić ;> Z początku wydawałoby się absurdalny pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Gdy Ged zaczął ścigać cień, cień zaczął uciekać przed Gedem i osłabł, za to Ged nie tracąc energii na ucieczkę i strach, wzrósł w siłę. W tym świecie przestawionym w książce ludzie i rzeczy miały swoje tzw. prawdziwe imiona, gdzie gdy ktoś je poznał i wypowiedział, mógł zawładnąć nad tą rzeczą. I tak, mimo że magowie znali bardzo wiele prawdziwych imion, nikt nie znał prawdziwego imienia cienia, lecz cień znał prawdziwe imię Geda. Gdy przy pewnym spotkaniu wypowiedział je, Ged został sparaliżowany i niemocny i znów ledwo uszedł z życiem. Jednak tym razem, gdy Ged ścigał cień i w końcu spotkali się, tym razem było inaczej. Gdy cień rzucił się na Geda, a Ged na cień, cień zaczął wymawiać prawdziwe imię Geda. Jednak w tym samym momencie Ged wypowiedział TO SAMO IMIĘ. Okazało się, że cień był cieniem Geda i dlatego nosił to samo prawdziwe imię i Ged uświadomiwszy to sobie nie tylko nie miał już przed czym uciekać, ale przejął kontrolę nad swym własnym cieniem i mając nad nim władzę, mógł świadomie przerobić swoje luki i błędy. I choć to "tylko" książka fantasy, to niesie bardzo mądrą lekcję. Może i Tobie się przyda ^^. Proszę spróbuj w tej kolejności, jak Ci napisałem - najpierw analiza zewnętrzna, porównanie do innych ludzi i ich cierpień, próba zabrania pupy w troki i wzięcia się do działania, itp. Jeśli to nie działa, wówczas być może trzeba sięgnąć głębiej, wtedy staw czoła swoim cieniom i przypatrz się im. Jeśli z kolei to też nie będzie do końca skuteczne, wówczas może rzeczywiście potrzebujesz obrony przed jakimiś bytami, tak jak zostało napisane w tytule tego tematu... Wtedy rób dookoła siebie bariery energetyczne ze świetlistej energii, która nie przepuszcza nieczystych, niemiłych intencji i energii. Możesz zrobić jej kilka warstw, np. jedna ściśle przylegająca do Ciebie, a druga wstępna, jako kula/bańka dookoła Ciebie. Możesz tą przestrzeń w środku wypełnić też rozproszoną świetlistą energią czy "pyłem" z niej, żeby ten cały twór energetyczny nie tylko blokował negatywy, nie tylko przeciwdziałał, ale też by działał pozytywnie, co samo w sobie przeciwdziała negatywom, nawet skuteczniej, niż odgradzanie się od nich. Także rób te dwie rzeczy, nie dopuszczaj do siebie tych złych energii / bytów, i wypełniaj przestrzeń w sobie i wokół siebie wizją jak najzajebistszej dobrej energii. Możesz też grzecznie! wyrazić wolę, że nie chcesz i nie życzysz sobie, żeby na Tobie żerowały. Grzecznie, bo gdy użyjesz agresji, to nadasz im tylko mocy i dasz im pożywkę i punkt zaczepienia dla nich. A Ty chcesz ich stamtąd wypędzić, a nie zachęcać, urządzać gniazdko i zaopatrywać w energię, a siebie osłabiać. Jeśli wypełnisz się błogą, dobrą, świetlistą, miłosną, itp. energią, wówczas same, jeśli nadal będą chcieli prowadzić taki tryb życia jak dotąd, odejdą... Możesz ich poczęstować nawet wiązką pozytywnej energii na odchodne :) Nie bój się, że będziesz miał jej mało, bo gdy przestaną z Ciebie ssać, zobaczysz jak jej nagle przybędzie i zmieni się Twoje samopoczucie i wszystko dookoła :) Pozdrawiam ^^. |
|
|
|
30.11.2015 - 02:35
Post
#20
|
|
|
Świadomie Śniący ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Dragon może chciałbyś się zamienić z tym gościem? Nick Vujicic - Życie Bez Kończyn, Życie Bez Problemów https://www.youtube.com/watch? v=Xu_WTkLZHlI Nie popadjmy w skrajności, nie chciałbym się zamienić chociaż naprawdę podziwiam tego człowieka, mimo takich ograniczeń nie daje się światu i jest pozytywny. staw czoła swoim cieniom i przypatrz się im. Moje "cienie" to tak naprawdę wiele uzależnień z których (mimo wielu prób ) nie potrafie ich pokonać... Trzy a maksymalnie pięć dni i znów wszystko wraca.. potrzebujesz obrony przed jakimiś bytami, tak jak zostało napisane w tytule tego tematu... Wtedy rób dookoła siebie bariery energetyczne ze świetlistej energii, która nie przepuszcza nieczystych, niemiłych intencji i energii. Możesz zrobić jej kilka warstw, np. jedna ściśle przylegająca do Ciebie, a druga wstępna, jako kula/bańka dookoła Ciebie. Możesz tą przestrzeń w środku wypełnić też rozproszoną świetlistą energią czy "pyłem" z niej, żeby ten cały twór energetyczny nie tylko blokował negatywy, nie tylko przeciwdziałał, ale też by działał pozytywnie, co samo w sobie przeciwdziała negatywom, nawet skuteczniej, niż odgradzanie się od nich. Także rób te dwie rzeczy, nie dopuszczaj do siebie tych złych energii / bytów, i wypełniaj przestrzeń w sobie i wokół siebie wizją jak najzajebistszej dobrej energii. Możesz też grzecznie! wyrazić wolę, że nie chcesz i nie życzysz sobie, żeby na Tobie żerowały. Grzecznie, bo gdy użyjesz agresji, to nadasz im tylko mocy i dasz im pożywkę i punkt zaczepienia dla nich. A Ty chcesz ich stamtąd wypędzić, a nie zachęcać, urządzać gniazdko i zaopatrywać w energię, a siebie osłabiać. Jeśli wypełnisz się błogą, dobrą, świetlistą, miłosną, itp. energią, wówczas same, jeśli nadal będą chcieli prowadzić taki tryb życia jak dotąd, odejdą... Możesz ich poczęstować nawet wiązką pozytywnej energii na odchodne :) Nie bój się, że będziesz miał jej mało, bo gdy przestaną z Ciebie ssać, zobaczysz jak jej nagle przybędzie i zmieni się Twoje samopoczucie i wszystko dookoła :) Pozdrawiam ^^. Ale jak to zrobić ? No jak ? Od prawie roku mam problemy nie tylko z LD ale również z OOBE, jakoś te stany we mnie, że tak o ujmę "umarły" .. Wiecznie jestem zmęczony, mam praktycznie zero energii... Nie mam ochoty na nic, nic mnie nie cieszy, cały czas uciekam od rzeczywistości i przykładowo swój lęk i strach topie w alkoholu bądź też tabletkach nasennych, wiem... doskonale wiem, że to tylko chwilowe zaspokojenie i daje ulgę na określony czas ale po prostu brak mi sił abym mógł przeciwstawić się temu wszystkiemu na "trzeźwo"... W ogóle ostatnio czasami zachowuje się jakbym tak naprawdę nie był sobą, zwłaszcza jak wypiję za dużo alko... Mam wrażenie jakbym JA znikał a przejmowała kontrole jakaś inna istota/byt.. No nie wiem jak to nazwać... Ale naprawdę to jest cholernie dziwne, już kilka razy miałem taką sytację, że tak naprawdę to nie ja miałem kontrolę nad swoim ciałem a ktoś *inny* ? Zwłaszcza po alko... Tak jakby mój mózg.. Moje JA znikało a jakieś zło kontrolowało to co mówię i robie.. Wpadam w jakąś depresję, rzeczy, które ostatnio robiłem wprawiają mnie w zakłopotanie i żal, takie cholerne uczucie, że zrobiłem coś źle ale jednak podświadomie czuje, że to jednak nie do konca byłem ja.. Np słowa, które wypowiadałem po alko do osób bliskich, czułem taką chęć wyrządzenia im krzywdy, nie tylko werbalnej (którą czyniłem, słowa, które wypadały z moich ust były po prostu straszne a wcześniej tak sie nie zachowywałem) ale również ciało, moje ciało ,,, Dosłownnie cienka linia blokowała mnie przed zrobieniem czegoś strasznego.. To takie pieprzone koło, jestem, że tak powiem "trzeźwy" i czuje strach a jak sie czymś odurzę to strach znika ale rodzi się za to furia i złość, taka straszna cholernie mocna cheć wyrządzenia komuś krzywdy... Lecz gdy stan, że tak powiem "upojenia" mija to mam jakieś lęki i znowu szukam sposobu aby ten lęk zagłuszyć.. Nawet nie masz pojęcia ile przyjaciół staciłem przez to wszystko... Został mi tak naprawdę jeden i chociaż mówi mi co jakiś czas abym się ogarnął i przestał robić to co robie to ja nie potrafie. Chce aby było tak jak pare lat temu, abym sie nie trzymał tych durnych uzależnień tylko znowu był "czysty" i cieszył się tym co mam... A mam wiele tyle, że nie umiem tego dostrzec, moi bliscy mi mówią "Ty narzekasz ? Masz tyle co nie ma wiekszość... Masz dom, masz samochód, masz jedzenie, masz cudowną rodzine a Ty dalej szukasz problemów tam gdzie ich nie ma ? Większość ludzi ma setki razy gorzej od Cb a Ty nie potrafisz sie cieszyć tym co masz ? " .... No faktycznie, to co mam jest dla mnie normą i nie wiem jak sie tym cieszyć a chciałbym więcej ... |
|
|
|
30.11.2015 - 05:06
Post
#21
|
|
|
Efekt Jojo ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
po alkocholu nie zmieniasz się w kogoś innego, ani nikt inny nie przejmuje twojego ciała. poprostu masz wyjebane w to co mówisz i z czasem się to rozszerzy do (mówisz i robisz) przeszkadza ci alko, tabletki? idź do psychologa on ci wytłumaczy jak się tego pozbyć, zmotywuje i uświadomi
(ale po co ja to pisze 10/10 osób bardziej się boi psychologa niż rozwalonej rodziny) moja rada... ogarnij się, bo jak problemu niema to go nie szukaj. to przez tabletki i alkochol jesteś wypompowany z życia. |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |