|
Czasem człowiek naprawdę nie ma ochoty się śmiać, a próba wywołania takiego aktu jest mega wymuszona i wówczas człowiek ma świadomość, że się tylko oszukuje i wychodzi jeszcze gorzej, bo próbuje nieskutecznie zaprzeczać rzeczywistości. Co więcej, gdy powodem jego przybicia jest coś ważnego, acz przykrego, gdy próbuje to wyśmiać czy zamienić innymi pozytywnymi myślami, jest to wówczas brak szacunku dla tej ważnej rzeczy czy osoby i zaprzeczenie ich ważności, stąd często wybór dalszego przybicia, niż śmiania się/uśmiechania się. Chyba, że zamienimy to pozytywnymi myślami, lecz wciąż z związanymi z tą sprawą czy osobą, choć nieraz, gdy rzeczywistość mówi swoje, trudno to uczynić. Śmiech więc jednak w niektórych przypadkach odpada. Chociaż w mniej drastycznych przypadkach zdaje się to być całkiem dobry patent. W magii chaosu uważa się śmiech za "uziemienie" w analogii do elektroniki. Śmiech jest tu traktowany, jako element neutralny, gdzie można się śmiać z radości, z paniki, z szaleństwa, z geniuszu, z piękna i brzydoty, itp. itd. Gdy coś Cię przytłacza, wyśmiej to, a zneutralizujesz to. Można to stosować do strachu, lub stresu. Ale to tylko teoria, jedna z wielu. A praktyka jak zwykle jest dużo bardziej złożona. Gdy stanie przed Tobą rozwścieczony głodny Grizzly, wyśmianie go raczej w niczym Ci nie pomoże :) Niemniej jednak może warto się przyjrzeć tej teorii, bo w niektórych przypadkach może się mniej lub bardziej przydać.
|