oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

4 Stron V  < 1 2 3 4 >  
Reply to this topicStart new topic
> Archonci
Zielarz Gajowy
post 26.01.2013 - 10:27
Post #22


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Jeżeli klany małp walczą o terytorium to też wpływ archontów? To, że człowiek postępuje jak postępuje i obecnie jest w fazie cywilizacyjnego pędu, który powoduje zaślepienie to tylko etap przejściowy. Nawet jeśli nazwiemy ten okres w naszych dziejach ciemnym to tylko dlatego on teraz taki jest, aby mógł zaistnieć plan jasny.

Mieszać w to archontów to dla mnie przesada. Ego to też mocny "gość" i to on wg mnie jest odpowiedzialny za to co się dzieje. Tak samo umysł to mocny "gość" i dlatego trzeba nauczyć się wykorzystywać umysł i nie pozwolić, aby to umysł wykorzystywał nas.

Może i Ci archonci istnieją, ale skupiłbym się raczej na wrogach, które siedzą w nas samych i nie szukał wytłumaczenia dlaczego ludzie nawzajem się atakują, mordują w kimś, czymś na zewnątrz nas bo wg mnie to tylko próba usprawiedliwienia naszych wewnętrznych słabości, ułomności.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
zankel
post 26.01.2013 - 11:55
Post #23


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


nie mamy żadnych wrogów, ani małp ani płci przeciwnej i ani jeszcze swojego ego i "umysłu". Tylko ten "umysł" tworzy sobie tych wrogów tylko dlatego żeby sobie zrozumieć swój świat. Jeśli chcesz pokonać tzw. Wrogów najpierw odkryj w siebie miłość i przez zrozumienie tej "swojej" miłości działaj życiem. Tak Właśnie rozumiał Jezus.
"(...) jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi"
To znaczy że pokaż mu prawdziwe piękno w tym jakim jest a nie jakim myśli że jest.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
uncommon
post 26.01.2013 - 12:10
Post #24


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Dziękuje Panom za zdanie.
Najważniejsze to badanie, i jeszcze raz badanie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 24.02.2016 - 18:10
Post #25



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Stary temat, ale nadal aktualny. Odkopuję. Uzbrojony w nową wiedzę odpisuję.

CYTAT(Zielarz Gajowy @ 26.01.2013 - 10:27) *
Jeżeli klany małp walczą o terytorium to też wpływ archontów? To, że człowiek postępuje jak postępuje i obecnie jest w fazie cywilizacyjnego pędu, który powoduje zaślepienie to tylko etap przejściowy. Nawet jeśli nazwiemy ten okres w naszych dziejach ciemnym to tylko dlatego on teraz taki jest, aby mógł zaistnieć plan jasny.

Zależy co rozumiesz pod pojęciem archonci. To, że klany małp walczą o terytorium jest spowodowane pewną świadomością (lub/i nieświadomością, zależy jak spojrzeć), która w nich zaistniała z jakiegoś powodu. Pytanie właśnie z jakiego. Myśli jakie w nas siedzą nie są autonomicznym tworem, ale wynikają z czegoś innego, podlegają wielu czynnikom. Wśród tych czynników głównie możemy wymienić intencje, poziom energii, rodzaj energii. A te skąd pochodzą? Od świadomości. A ta? Od istot obdarzonych świadomością, poprzez które działa sam Dawca Świadomości / Bóg / Kosmos / jak zwał tak zwał. Jednak mielibyśmy tu już zatoczoną pętlę, błędne koło, gdyby nie to, że na początku mamy umysł, a na końcu mamy świadomość. I właśnie o to chodzi, że sam umysł, odgrodzony od świadomości, jest tworem ułomnym, bo nie do tego służy, by próbować zastępować funkcje świadomości (przez umysł mam na myśli tutaj myślenie czysto na podstawie słów i nic więcej, zaś przez świadomość szereg funkcji poznawczych, od tych nazwanych jak intuicja, uczucia, energia po jeszcze nienazwane). Taki ułomny twór przyczynia się do ułomnych skutków, jak walka małp o terytorium, podczas gdy mogłyby działać wspólnie i każdy by skorzystał.

CYTAT(Zielarz Gajowy @ 26.01.2013 - 10:27) *
Mieszać w to archontów to dla mnie przesada. Ego to też mocny "gość" i to on wg mnie jest odpowiedzialny za to co się dzieje. Tak samo umysł to mocny "gość" i dlatego trzeba nauczyć się wykorzystywać umysł i nie pozwolić, aby to umysł wykorzystywał nas.

No i tu przechodzimy do ciągu dalszego tego, co napisałem wcześniej.
Żeby ustawić umysł i ego na swoje miejsce i mieć nad nimi kontrolę, trzeba wyjść ponad nie / poza nie, żeby w ogóle je dobrze widzieć - to po pierwsze. Nieraz spontanicznie uda się to zrobić, wówczas doświadcza się tego, jako ekstatycznych stanów, do których niemal za wszelką cenę chce się powrócić. Od tego momentu wyznaczają one kierunek i punkt odniesienia, nic po tym nie jest już takie same. Można to nazwać nirwaną, niebem, ale żadne słowa tego ani dobrze, ani tym bardziej ostatecznie nie opiszą. Jednak wszelkie próby kontroli tego, zwłaszcza kontroli sposobem, do jakiego zostaliśmy przyuczeni od małego, kończą się fiaskiem, albo jeszcze gorzej. Co jest powodem tej bariery, która mimo chęci i działań w tym kierunku, trzymają nas i nawet utrudniają wybicie się wyżej w dostrojeniu energetycznym i tym, z czym to się wiąże? Uważny długo obserwujący umysł, mający wiele doświadczenia w myśleniu poza schematami i systemem, umysł który wyzbył się całkowitej identyfikacji z ego i słowami, zauważa że ma do czynienia z nie lada problemem, który wykracza poza wnętrze istoty. Mamy do czynienia ze zorganizowaną, skutecznie prosperującą siatką akcji i reakcji, które znacząco utrudniają nam ciągłe przebywanie w wysokich wibracjach, skutecznie ściągają nas w dół, a im bardziej ktoś stara się z tego wyrwać, tym bardziej cierpi i tym bardziej sabotażuje się jego próby. Nieraz dochodzi nawet do manifestacji astralnych na planie fizycznym.
To jest siatka zbiorowej świadomości, jak i indywidualnej z osobna, która się na tą zbiorową składa, to jest zorganizowany twór, egregor, system, organ, zwał jak zwał. I to coś skutecznie działa obniżając energię na całej planecie. Stworzyło systemy obronne, które utrudniają, a w wielu przypadkach uniemożliwiają wręcz wyrwanie się z tego systemu, a takie próby są w pewnym sensie równoznaczne z samobójstwem.
Im bardziej staramy się z tym walczyć powszechnie znanymi nam w dzisiejszej powszechnej mentalności sposobami, tym bardziej słabniemy, a ten twór narasta w siłę. Wysysa z nas energię i wykorzystuje dalej przeciwko nam, a każda forma agresji, złości, cierpienia, nienawiści, utrapienia, itp. przekazuje mu jeszcze więcej energii. To jest błędne koło, pętla ze sprzężeniem zwrotnym, "idealny" plan zła.
I owszem, w hierarchii tego organu końcowym wykonawcą najczęściej jest nasze ego i umysł. Ale właśnie w tym problem, że one NIE SĄ NASZE. Nasze prawdziwe jestestwo dawno zostało stłamszone i zapomniane i dokonuje się starań, abyśmy tylko o nim sobie nie przypomnieli. W większości przypadków jest to mniej lub bardziej, ale bardziej niż mniej, skuteczne, jednak niemożliwe jest całkowite odcięcie nas od źródła naszego prawdziwego Ja. Stąd ten egregor nie wie, bo sam jest daleko od tego źródła i nie operuje tak wysoką świadomością jak jego, nie wie że ten plan zła jest z góry skazany na porażkę, co się musi stać prędzej czy później. Jednak może stać się to nieprędko i dotychczas możemy się sporo nacierpieć. I po co? Lepiej sobie zdać sprawę z tego czym prędzej i powziąć odpowiednie środki.
Ten tak bardzo "samodzielny", wyniesiony na piedestał (nie)ludzki umysł, jest obcą instalacją, jak mówił don Juan Castanedzie. I nie ma znaczenia, czy nazywasz go umysłem, ego, skurczybykiem, czy archontem, póki jesteś świadomy jego prawdziwego stanu i z czym to się je.

CYTAT(Zielarz Gajowy @ 26.01.2013 - 10:27) *
Może i Ci archonci istnieją, ale skupiłbym się raczej na wrogach, które siedzą w nas samych i nie szukał wytłumaczenia dlaczego ludzie nawzajem się atakują, mordują w kimś, czymś na zewnątrz nas bo wg mnie to tylko próba usprawiedliwienia naszych wewnętrznych słabości, ułomności.

A oto co piszesz, to jest właśnie sposób na nich. Odbudowanie "mięśnia" własnego prawdziwego ludzkiego umysłu, odbudowanie połączenia ze swoim wyższym Ja, odzyskanie połączenia ze źródłem. A do tego dojść może przez odpowiednią intencję, szczerą i wytężoną wolę, zdyscyplinowane działanie, ciągłą obserwację i uważność. Nie należy się bać, nie należy nienawidzić, bo te energie to obce instalacje. Nie pokonasz wroga grając jego kartami wg. jego zasad. Nienawiść ani strach nie pomogą nijak. Nie znaczy to, że archonci nie wzbudzają grozy, nie stanowią zagrożenia. Ale żeby przeciwdziałać zagrożeniu potrzebna jest trzeźwa świadomość i działanie, a nie strach i nienawiść i to, co z nich wynika, czyli paraliż i ślepota i utrata energii.
Trzeba iść, a nawet biec bez strachu, prosto w czeluść zła, by rozproszyć je swoją pochodnią dobrej energii, stawiając czoła z podniesioną do góry głową wszelkim wyzwaniom, bez ani jednego zająknięcia, z odwagą i dumą i siłą, jakie są wynikiem ludzkiego prawdziwego dziedzictwa i potencjału. I nie tracić czasu, energii i życia na pierdoły i kretyństwa. Otrząśnijmy się z iluzji. Wyleczmy się z archonckiej trucizny nienawiści i umysłowego osądu, zaniżenia wyobraźni i niskiego stanu energii. Zacznijmy prawdziwie żyć. Tak, jak jeszcze się filozofom nie śniło... ^^.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Michu60
post 24.02.2016 - 22:30
Post #26


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Super Pożeracz że odkopałeś ten temat - to kwintesencja wiedzy którą każdy powinien zrozumieć, żeby do Źródła móc wrócić - mam wrażenie że takie pełne zrozumienie to jedyna droga do "oświecenia". Wynika z tego co napisałeś, że każdy kto świadomie taką wiedzę posiądzie narażony jest na większą obserwację i kontrolę przez "byty" których zadaniem jest kontrola ludzkości i utrzymywanie społeczeństwa w niewiedzy i nieświadomości. Czyli tym bardziej trzeba mentalnie intencję kierować do Światła i nie dać się manipulować - a więc kierować się Sercem a nie rozumem.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Lisk
post 25.02.2016 - 01:42
Post #27


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT
I właśnie o to chodzi, że sam umysł, odgrodzony od świadomości, jest tworem ułomnym...

Pavvel jak "coś" może być odgrodzone od świadomości??? Takie coś to chyba nie istnieje. Świadomość może być zawężona ale nie może być odgrodzona. Jak to tak? ;p
Wszytko jest świadomością/świadomość jest wszystkim ;]
Go to the top of the page
 
+Quote Post
aumakumma
post 25.02.2016 - 04:52
Post #28


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


https://www.youtube.com/watch?v=Z5bdrN38LS8
Go to the top of the page
 
+Quote Post
aumakumma
post 25.02.2016 - 04:53
Post #29


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


https://www.youtube.com/watch?v=OAYxBq8vvvU
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 25.02.2016 - 10:04
Post #30



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Michu60 @ 24.02.2016 - 22:30) *
[...] Wynika z tego co napisałeś, że każdy kto świadomie taką wiedzę posiądzie narażony jest na większą obserwację i kontrolę przez "byty" których zadaniem jest kontrola ludzkości i utrzymywanie społeczeństwa w niewiedzy i nieświadomości. Czyli tym bardziej trzeba mentalnie intencję kierować do Światła i nie dać się manipulować - a więc kierować się Sercem a nie rozumem.

Owszem, ale trzeba sobie zdać sprawę, że nie zawsze słusznie jest upatrywać owe byty jako coś zewnętrznego. One wchodzą nam w umysł, w energetykę, działają na nasze wnętrze i od środka również. Robią to bardzo podstępnie, a my poprzez odcięcie od świadomości, czy może jak to lepiej ujął Lisk, mocne zawężenie świadomości, pozwalamy na to. W ten sposób zagrożeniem staje się nie zawsze coś na zewnątrz, ale bardzo często, jeśli nie najczęściej, sam nasz sposób myślenia, nasz sposób interpretacji i analizy. Oni zabrnęli już tak daleko, że stworzyli samoregulujący się system - im bardziej starasz się z tego wyrwać, tym bardziej czujesz dyskomfort, niedopasowanie do świata wokół, musisz nieść ze sobą tego konsekwencje, aż całkiem się nie uwolnisz i usamodzielnisz na tyle, że będziesz mógł stać o własnych siłach i działać nawet wbrew wszystkiemu w innym kierunku. To jest szalenie trudne. I nie do rozkminienia umysłem. Trzeba wykształcić nowe umiejętności, oparte na duchowości, energetyce, sercu. To jest trochę jak śmierć za życia, w sensie metaforycznym, ale jakże realnym. Umiera stary ja, umiera cały nasz wdrukowany nam od dzieciństwa światopogląd, wszystkie schematy myślowe, budowane na nich ego, umieramy dla tej cywilizacji, jej dążeń i uciech, a rodzi się nowy ja, który światopogląd opiera na wiedzy, która płynie z natury, z kosmosu, jest uniwersalna i prawdziwa, ponad małymi obozami wypaczającymi naturę na pewien czas i do pewnego stopnia (jak nasza cywilizacja, ale długo tak nie pociągnie, prędzej czy później to się skończy), nowy ja, który nonkonformistycznie dąży do manifestacji najwyższych potencjałów danych człowiekowi (a są zajebiście wysokie), które są jak ze wspaniałego snu, tak wspaniałego, że trudno na tej planecie taki wyśnić.

Nie lubię do końca tego porównania ze światłem. A ciemność jest zła? Popadanie w dualizm to jedna z form kontroli archontów. Ciemność też jest dobra. Można w niej wypocząć. W nocy widać gwiazdy. Wieczory są romantyczne i nastrojowe. Czarną kredką można namalować piękne rzeczy na białym papierze. Mamy czarne źrenice, a niektórzy czarne włosy, czy to złe? Nie muszę odpowiadać, bo wiadomo.
A więc nie, że kierować intencje do światła. Bo oprócz powyższego, to też jak podświadome oddawanie władzy nad sobą jakiemuś zewnętrznemu źródłu, jak umniejszanie swojej mocy ustanawiając to źródło poza nami. Ono jest poza nami, ale i w nas jednocześnie. Nie ma rozdziału. Trzeba to sobie po prostu uświadomić i zacząć korzystać. Odkryć swoje połączenie ze Źródłem Życia.

Owszem, trzeba uruchomić serce. Ale nie wyrzucać umysł na śmietnik.
Nomenklatura wprowadza bardzo wiele zamieszania niestety. Co to jest umysł?
Zależy jaką definicję obrać. Można przecież powiedzieć, że myślimy coś cały czas. Można jedynie mieć różnego rodzaju myśli, a także o różnym natężeniu i zachowaniu.
Można myśleć słowami, ale gdy nie ma słów, przecież też coś tam w naszej świadomości się przewija, prawda? Jakieś wrażenia, emocje, przeczucia, intencje, serce, itp. Czy to też nazwać umysłem? Jak kto chce. Ale najlepiej trzeba to określić, zanim się używa tego słowa, żeby potem nie było niejasności. Nie da się pozbyć więc umysłu, jeśli traktować go jak te wszystkie rzeczy. Trzeba więc zadbać o to, jaki on ma być, a nie czy ma być. W tej cywilizacji nauczeni zostaliśmy bazować w naszym umyśle na słowach. Taki umysł jest niepełnosprawny. Słowa i logika słowna ma swoje funkcje i dobrze, ale one służą wyższym formom poznawczym, a nie na odwrót. Ponad słowami są właśnie wrażenia, odczucia, intuicja, intencje, serce, wyobraźnia... Jeśli ich nie uruchomimy, to słowna część umysłu próbuje przejąć ich funkcję, z tragicznymi skutkami, bo po prostu nie potrafi. Ale gdy mamy za mało energii, to te funkcje niestety się wyłączają i umysł słowny chce objąć całkowitą kontrolę.
Nazywając więc słowną część umysłu umysłem, to nie należy całkowicie z niego rezygnować, ale ograniczyć do jego funkcji i ani grama więcej. Tak jak piszesz, trzeba uruchomić serce i nim się kierować, a umysł potraktować jako sługę serca i wszystko będzie dobrze. W przeciwnym razie w niektórych sytuacjach bylibyśmy naiwni i niesamodzielni i dawali się wykorzystywać. Naprawdę umysł nie ma wiele zadań do roboty, a na pewno mniej, niż przywykliśmy go używać. Strasznie się tym męczymy i spinamy. Większość problemów, niemożliwych do rozwiązania dla umysłu, da się załatwić ot tak samą miłością, bez żadnej spiny :) ^^. Ale uwaga! Trzeba uważać, by nie popaść w pułapkę, która polega na umysłowym wyobrażaniu sobie miłości i dążeniu za tą koncepcją. Umysł tworzy lepszą lub gorszą (zwykle gorszą) mapę terenu, a nawet najlepsza mapa, to nie teren i zawsze będzie jej daleko do złożoności i możliwości realnej przestrzeni. Tak więc miłość to nie zawsze tona uśmieszków, miłość to nie zawsze rzyganie tęczą, czasem miłość to nawet sypanie kurwami kurwa, jakich mało. Miłość to po prostu jak najlepsze intencje dla siebie i innych, bez spiny, bez wygórowanego kombinowania.

CYTAT(Lisk @ 25.02.2016 - 01:42) *
Pavvel jak "coś" może być odgrodzone od świadomości??? Takie coś to chyba nie istnieje. Świadomość może być zawężona ale nie może być odgrodzona. Jak to tak? ;p
Wszytko jest świadomością/świadomość jest wszystkim ;]

No kwestia nazewnictwa. Ale masz rację, lepiej rzecz oddaje wyrażenie "zawężona świadomość", niż "odgrodzenie od świadomości" ^^.
Ale aż tak zawężona, że niemal jakbyśmy lunatykowali :/ czy byli zamknięci w więzieniu umysłowym, w bardzo ograniczonej i ułomnej przestrzeni, po jakiej nasz umysł może się poruszać. W tym sensie można powiedzieć, że jest odgrodzony, bardzo oddalony, od pełnej świadomości i zostają mu jej strzępy...
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 25.02.2016 - 10:47
Post #31



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


I nie chodzi o to, by się bać archontów. Chodzi o to, by zdawać sobie sprawę z ich działania i niebezpieczeństw z tego wynikających. Archonci są jak krawężnik. Jak będziesz na niego ślepy, to możesz się potknąć o jego "działalność" i narobić zadrapań, sińców i wybić sobie zęby, połamać się, albo nawet zabić. Jak będziesz go nienawidził, to nic Ci to nie da, tylko sam nabawisz się frustracji, cierpienia i chorób i sparaliżujesz swoje działanie i życie. Jak będziesz się go bał, też Ci to nie pomoże, a jeszcze sprawi, że będziesz się potykał na równym chodniku.
Po prostu należy zdawać sobie sprawę z jego istnienia i funkcji i wszystko gra, można przejść nad nim do porządku dziennego, dosłownie i w przenośni, i robić swoje, jakby nie istniał.
Co prawda krawężnik da się ominąć i nie jest jakąś wielką przeszkodą i codziennym elementem naszego życia, ale działalność archontów już tak i nie da się jej tak zwyczajnie ominąć. Jednak metafora, co do sposobu funkcjonowania tego pod tym względem myślę, że jest dość trafiona :P ^^.

Pokrótce opisując sposoby na archonty wyglądałoby to np. tak:
  • Nie bać się, nie uciekać, przed strachem, przed wyzwaniem, przed bólem, przed problemami;

  • "Nie jęczeć", tj. nie stawiać się w roli bezradnego i w roli ofiary, jesteśmy wojownikami, którzy z dumą i honorem niestrudzenie walczą z całością zaangażowania do ostatniej kropli krwi, wierni swoim ideom, zasadom, swojemu Ja. Być niestrudzonym i pewnym tego, jacy jesteśmy naprawdę i tylko taką wizję siebie przedstawiać, realizować, urzeczywistniać, bez względu na trudności i przeszkody;

  • Gonić strach. Strach, nienawiść, demony, wszystko jedno. Gdy zaczną nas gonić, my zacznijmy biec im z inicjatywą i pewnością siebie na spotkanie, zacznijmy ich gonić. Zaczną uciekać;

  • Nie nienawidzić. Nienawiść do nich i do kogokolwiek, to jak granie w ich grę, ich kartami, na ich zasadach. Z góry przegrana sprawa;

  • Wyciszyć umysł. Medytować. Więcej słuchać, obserwować, wrażenia, odczucia, wyobrażenia, marzenia, emocje, akcje, reakcje. Opierać decyzje i interpretacje na sercu. Mieć dobre intencje. Wizualizować jak najlepszą wersję wszystkiego. Zdawać sobie przy tym sprawę z dysfunkcji różnych aspektów i po prostu do nich nie dążyć, nie używać, nie karmić, ale pójść w innym kierunku i widzieć też dobre strony i do nich dążyć, je karmić jak najwięcej. W każdym z nas istnieje dobry i zły wilk. Działający/zdrowy i popsuty/chory. Wygrywa ten, którego karmimy, energią, uwagą, działaniem.
    Mamy tyle nieprzerobionych schematów, wdrukowanych bezmyślnych niekontrolowanych reakcji, że na każdego z nas mogą znaleźć słaby punkt, jak do nas dotrzeć, czy przez jakąś urazę, kompleks, czy strach, czy coś innego. Dlatego póki tego wszystkiego nie przerobimy, a nawet wtedy, potrzebne jest i konieczne, ale także miłe, dobre, korzystne i przyjemne, wyciszenie, uspokojenie, zbalansowanie umysłu;

  • Przestać szukać źródła wyłącznie na zewnątrz, gdyż ono już jest połączone i zintegrowane, zjednoczone, z naszym wnętrzem. A nawet gdy spojrzymy na zewnątrz w jego poszukiwaniach, to widzieć je po trochu albo i w całości we wszystkim. Nawet w archontach. Ich chory system mentalny wynika z niewiedzy, z braku dostrojenia, inaczej mówiąc, nie wiedzą co czynią (podobnie jak my, gdy im ulegamy i oddalamy się od naszego prawdziwego jestestwa). Trzeba im współczuć. Ale nie znaczy, że dawać się wykorzystywać i nie uważać na nich i im nie przeciwdziałać. Nawet największe zło, żeby cokolwiek zrobić, wykonać jakąkolwiek myśl, ruch, potrzebuje do tego energii życia. Tylko, że ma jej mało i dlatego jego funkcje są zaburzone.
    Kiedy szukamy źródła trzeba pamiętać, że jesteśmy tym źródłem! które już jest nami i wszystkim innym (ale nami też!)! Przestać być czcicielem, co czci wszystko, tylko nie siebie i najwznioślejszą wizję siebie (która nie osądza, nie porównuje się do innych, nie buduje swojej wielkości na małości innych, ale jest bezwzględną unikalną jak najwspanialszą kreacją siebie). Zacząć być "bycielem", który jest, odczuwa to, że istnieje i wykorzystuje ten potencjał jak najlepiej, nie tracąc czasu i energii na pierdoły i kretyństwa d;

  • Dyscyplina. Więcej o tym mówić nie trzeba, tylko działać. Albo powiem, to co już wielu mówiło - do or do not, there is no try.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Michu60
post 25.02.2016 - 17:52
Post #32


Częsty Gość Rodziny
**
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Oj jak ty to ładnie wszystko! napisałeś - miodzio ;).

A ja pojechałem za dużym skrótem - z tym "oświeceniem" i powrotem do źródła to miałem na myśli długofalowy cel duszy czyli dojście do końca "próby" i wyjście z cyklu reinkarnacji - czyli zbawienie (ale trochę szerzej widziane niż mówi KK). Z każdego kolejnego wcielenia dusza wychodzi bardziej doświadczona choć zapewne nie zawsze oznacza to krok do przodu - to chyba właśnie jest zadaniem archontów - jak najdłużej utrzymać duszę w zniewoleniu na Ziemi ;) - czyli w każdym kolejnych wcieleniu ingerować w umysł człowieka, wpływać na Ego i uzależniać od dóbr ziemskich, zakłócać świadomość połączenia ze źródłem. Ach - i tu się nasuwa na myśl powiedzenie - piekło na ziemi ;)



Go to the top of the page
 
+Quote Post
Se7en
post 25.02.2016 - 18:09
Post #33


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Paweł poglądy Don Juana przestawiłeś?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 25.02.2016 - 18:14
Post #34



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Don Juana przeczytałem w zasadzie tylko tyle, ile Rafał podał w linku do fragmentu o Latawcach, do czego podałem link wcześniej. Czytałem jeszcze kiedyś trochę ze Sztuki Śnienia.
Reszta jest oparta na wiedzy własnej i z różnych źródeł wspartej i połączonej z własnym doświadczeniem...
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Lisk
post 25.02.2016 - 21:04
Post #35


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Hipostaza archontów
http://www.bt.us.edu.pl/pliki/naghammadi/h..._biblioteki.pdf
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 25.02.2016 - 22:55
Post #36



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Neurocosmic @ 25.02.2016 - 20:43) *
CYTAT

Remember: Oppression thrives off isolation. Connection is the only thing that can save you.

Remember: Oppression thrives on superficiality. Honesty about your struggles is the key to your liberation.

Remember: Your story can help save someone's life. Your silence contributes to someone else's struggle. Speak so we all can be free. Love so we all can be liberated. The moment is now. We need you.

"Dear Universe" by Yolo Akili

Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bilu
post 07.03.2016 - 16:03
Post #37


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


W tym filmiku macie opisane o pułapce, którą archoni narzucili na ludzi:
https://www.youtube.com/watch?v=KvSmzPfDTU0
Zdecydowanie polecam osobom, które chcą poznać inną/nieznaną im jeszcze wersję.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
nosołamacz
post 07.03.2016 - 20:19
Post #38


Efekt Jojo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Bilu @ 07.03.2016 - 16:03) *
W tym filmiku macie opisane o pułapce, którą archoni narzucili na ludzi:
https://www.youtube.com/watch?v=KvSmzPfDTU0
Zdecydowanie polecam osobom, które chcą poznać inną/nieznaną im jeszcze wersję.


zawsze mnie zastanawiało w takich momentach. dlaczego? po co? jak?
dlaczego archonic mając władze absolutną nad człowiekiem pozwolili mi obejżeć ten filmik, który ma jasną instrukcje gdzie nie iść itd...

po co mam to wykonywać?

jak mam to wykonać?

i czy doświadczenie jednego "kolegi" może świadczyć o tym co każdy doświadczy po śmierci?

ps: po co archont ma obejmować wysokie szczeble?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bilu
post 07.03.2016 - 23:45
Post #39


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(nosołamacz @ 07.03.2016 - 20:19) *
zawsze mnie zastanawiało w takich momentach. dlaczego? po co? jak?
dlaczego archonic mając władze absolutną nad człowiekiem pozwolili mi obejżeć ten filmik, który ma jasną instrukcje gdzie nie iść itd...

po co mam to wykonywać?

jak mam to wykonać?

i czy doświadczenie jednego "kolegi" może świadczyć o tym co każdy doświadczy po śmierci?

ps: po co archont ma obejmować wysokie szczeble?


W zasadzie masz wybór, bo masz wolną wolę, a to jest jedynie propozycja tego, co możesz zrobić, jeśli nie chcesz ryzykować reinkarnacji ponownej na Ziemi. Władzy absolutnej archonci nie mają, a także mieć nie mogą (to by było niezgodne z uniwersalnym prawej wolnej woli (o ile takowe rzeczywiście jest)), bo nie decydują za Ciebie jak będziesz prowadził życie, więc też nie mają wpływu bezpośredniego na to, co robisz itd. Mogą Ci proponować różne rzeczy przez różne programowanie.

Po co to wykonywać? Chociażby, żeby sprawdzić czy rzeczywiście w taki sposób da się połączyć ze źródłem, czyli ze świadomością, która jest tym jednym, jedynym bogiem, który obejmuje całość istnienia.
Drugim powodem jest uniknięcie ryzyka ponownej reinkarnacji na Ziemi.

W filmiku chyba jest to opisane, ten sposób wydostania się z tej pułapki. Przedstawię w skrócie. Po śmierci nie iść w stronę światła, ani żadnego tunelu świetlistego. Jeśli ktoś będzie się starał tam skierować, czy namówić, żeby tam pójść, to najlepiej odmówić lub jeśli się da, nawet nie rozmawiać z tymi istotami, które próbują nakłonić. Jeśli będzie sytuacja, że już po samym wyjściu z ciała po śmierci będzie nas ciągnęło jakby automatycznie do tunelu, to trzeba wyrazić wolą, żeby poruszać się w przeciwną stronę do przyciągania tego tunelu, dzięki temu będzie się w stanie uwolnić od tego przyciągania tunelowego. Jeśli nie nastąpi te automatyczne przyciąganie, to wystarczy po prostu jak najdalej od tej światłości i tunelu świetlistego się oddalić, a następnie wystarczy zwrócić się w głąb siebie z prośbą o przyłączenie się ze źródłem.

Doświadczenie jednej osoby to pewnie dość słaby argument, ale myślę, że to nie jest pojedynczy przypadek, który tego zjawiska dotyczył. Każdy i tak zinterpretuje i zadecyduje co zrobić jak już przyjdzie czas po swojemu.

Archont może mieć świadomość z nadymanym ego, przez co może uważać, że jest ważniejszy od innych istot i że ma nam nimi władzę, stąd właśnie te zapędy na wysokie szczepla.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
nosołamacz
post 08.03.2016 - 05:09
Post #40


Efekt Jojo
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


ta teoria jest trochę dziecinna. poza tym nie da się tak poprostu uniknąć wciagania.

według kilku teorii nie mamy pełnej wolnej woli lub musimy pewnych rzeczy doświadczyć. ja się nie czuje sterowany, ale może to dlatego, że "wychowany w niewoli" poprostu się przyzwyczaiłemm.

poza tym jak się spotyka zagubione dusze to jak wyjaśnić ich istnienie?

dodam że nie wierze w ezo.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gajowy
post 08.03.2016 - 08:59
Post #41


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Drugim powodem jest uniknięcie ryzyka ponownej reinkarnacji na Ziemi.

Dlaczego ryzyka. Dzięki ucieleśnieniu możemy zbadać czym jest cudowność Istnienia.

Jak czytam trochę o tych archontach to takim archontem jest Kaczyński. Ma wielki wpływ na wielu ludzi. Manipuluje nimi. Ludzie myślą tak jak on chce, aby myśleli. Kaczyński to polski guru archontów. Drugi to Rydzyk.

Jeśli będzie sytuacja, że już po samym wyjściu z ciała po śmierci będzie nas ciągnęło jakby automatycznie do tunelu, to trzeba wyrazić wolą, żeby poruszać się w przeciwną stronę do przyciągania tego tunelu, dzięki temu będzie się w stanie uwolnić od tego przyciągania tunelowego.

Rozumiem, że opierasz to o własne doświadczenia? Jeżeli człowiek był gnojem za życia to wg mnie nie ma żadnej siły, aby powstrzymać kolejne ucieleśnienie.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Tulsi
post 08.03.2016 - 10:59
Post #42


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Jest wiele teorii sprzecznych ze sobą. Choćby ta, żeby po śmierci ciała fizycznego nie iść w stronę światła. Już się gubię w tym wszystkim :)
Go to the top of the page
 
+Quote Post

4 Stron V  < 1 2 3 4 >
Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park