|
|
![]() ![]() |
24.01.2017 - 10:32
Post
#127
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Wyłania się wiersz z otchłani głębszej niż umysł.
Jawi się forma myśli emocji obrazów. Ktoś luka na te słowa po kryjomu pozostawiając złudzenie istnienie twórcy tego utworu. |
|
|
|
24.01.2017 - 14:05
Post
#128
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Coś ty za jeden? Nie Ramana Maharshi raczej, Wydało się... :-( Ale Gajowy pewnie nadal myśli, że pan ze zdjęcia to Twistoid. Albo że ja jestem Twistoidem. "Guru Ramana" Wpatrzona w zdjęcie Mistrza wiszące na ścianie Zatapiam się w bezgranicznym boskim błogostanie. Zanurzam się w jego oczu nieopisanej głębi I szybko zapominam o tym, co mnie gnębi. Jego uśmiech doprowadza mnie do ekstazy, Którą przeżyłam wcześniej już chyba setki razy. Uwalniam się na chwilę od piekła egzystencji. Szukam ukojenia w świata transcendencji. Jego milczenie jest dla mnie drogowskazem. Ja i mój ukochany Mistrz. Na zawsze razem. |
|
|
|
24.01.2017 - 20:37
Post
#129
|
|
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Po skrzydle pełznie wyobraźni wiatr,
Oddechu Kreacji ślad zostawiając, Brak tam miejsca na zwątpienia kwiat, Wzniecając istnienie, za nic strach mając. Dmie przezroczysty tak, unosząc ku chwale, Paląc w wiór kłamcę, fraktalność zbłądzenia. Ile iluzji przejść trzeba? Trzeba przejść dalej, By móc się oprzeć o fundament olśnienia. Nie ma fałszywej cnoty i pokory i nie będzie już Korzenia się przed tworami sztuczności. Na fali eteru, prowadząc strumieniem dusz, Szczerość odżywia mądrość, źródło pięknej wieczności. |
|
|
|
25.01.2017 - 11:34
Post
#130
|
|
|
Dupa Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Po mózgu pełznie durnoty wiatr
Ego jak balon kosmosu dmuchając Brak jest w nim miejsca na rozumu kwiat Lecząc kompleksy, za nic wstyd mając Sny o potędze, mądrości, chwale Na jawie tylko nędza istnienia W świat wirtualny trzeba więc iść dalej Internet przyjmie wszelkie zidiocenia Fałszywej cnoty i pokory lusz I alter ego pełne sztuczności Spowije forum paranoi kurz To Obsrywacza Chmur źródło wieczności |
|
|
|
26.01.2017 - 00:11
Post
#131
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
''Żywe Serce''
Przyjaźni moc, rozświetli mrok, na zawsze! Przyjaźni moc, rozświetli mrok, na zawsze! Na deszczu, często chodzę Gdy pada, mi na głowę Długie włosy, energia Każdy jest silny Gdy strach przepędza Ten paraliżujący hamulec Ten wróg, straszny wróg To wyzwanie, jak każde inne To co nas różni... To co wygodne, jest moim wrogiem Rytualny schemat, nie jest wigorem Nieskazitelny byt, wymaga walki Nie ufaj tym, co mówią że... Że nie ma żadnej walki Że nie ma obcego umysłu Że nie ma żadnej różnicy Którędy droga by szła Że wróg nie istnieje Oni łgają, oni mącą Oni kupieni są... Niesieni mocą, pod prąd idziemy Niesieni mocą, wolni być chcemy Niesieni mocą, nasze serca wolne już są! Niesieni mocą, wojownicy w totalnej wojnie Kreatorzy, Bezimienni! Możesz sobie myśleć Możesz sobie mówić Możesz sobie pisać Fakt energetyczny, śmieje się cynicznie Fakt energetyczny, spróbuj go widzieć Widzenie jest wtedy Gdy wyłączysz dialog Gdy wyjdziesz z transu Podejmiesz odpowiedzialność To piękna wojna, choć przerażająca Niesprawiedliwa, drapieżna, archońska Koło czasu, zatrzymało się Widziałem zatrzymany świat, jak obrazek, tuż przede mną Czułem potężną moc, gdy zatrzymałem świat Zatrzymałem czas, taki ze mnie as Tak bardzo tego chciałem, w końcu było mi dane Doświadczyć wstrząsu Dziel sobie dziel Krzycz sobie krzycz Pisz sobie pisz Ty nic nie zmienisz Bądź sobie bądź Ja opuszczam, toksyczny front Z podobnymi mi Orłami Przemierzymy ten czas Niewyobrażalna potęga Wyjścia poza czas Magiczną istotą znów To tak jakby stanąć obok Obok samego siebie, obok świata Wędrować przez wieczność To wyzwanie dla śmiałków Ucieczka i odwrót To cecha tych słabych Zawsze będą, podcinać Ci skrzydła Twoim zadaniem jest, polecieć, zaśmiać się im w twarz Będzie pięknie Będzie ciekawie Będzie ciężko Bo to wyzwanie Będzie walka Będzie spokój Będzie wszystko Lecimy po zmroku |
|
|
|
14.02.2017 - 01:35
Post
#132
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
''Magiczny Akt''
Unosimy się Sam nie wiem jak To dzieje się Po prostu tak Jakoś Na wszystko, chciałbyś mieć Gotowy zestaw słów Na wszystko, chciałbyś mieć Racjonalne wytłumaczenie A to nie da się, zrozum to Magia to nie zło Poza słowem i językiem Chciałbyś, to chciej dalej Ja wolę, magię Czuć Ruszać się Dotykać jej Nie mówić nic Po prostu być Świadomie iść Zanurzyć się Jestem tu, dla Ciebie Jestem tu, dla Ciebie Chodź przyjaciółko, niezłe ze mnie ziółko Polećmy dzisiaj, nocy tej Polećmy, że hej, o hen hen hen... Rozbieraj się! Całujmy się Ruszajmy się W siebie, mocniej i głębiej Kosmiczny orgazm Mamy siebie, tu Jak cudownie Chcę znów |
|
|
|
14.02.2017 - 02:02
Post
#133
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
.
|
|
|
|
14.02.2017 - 02:42
Post
#134
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
''Jaa''
Prawdą jest, że mam obsesję trochę Ale ta obsesja pozwala mi wzrastać Prawdą jest, że to z kompleksów trochę Ale świadomość ich, pozwala mi rozwijać się Wiem wiem, wiem Mógłbym bardziej, bardziej wyluzować Jak oni Wiem wiem, wiem Mógłbym mniej chcieć Mógłbym powiedzieć, że już wystarczy mi Ale to nie ja! Ale to nie ja, może to Ty To nie ja, to nie ja Więc niech zagra ta melodia, która uzdrawia mnie Powiem Ci coś Ja nie mam, ja nie mam dość! Kurwa, ja nie mam dość Chcę wzrastać Chcę poszerzać się Ja nie mam dość I nie będę nigdy mieć To ja, dziki wiatr To właśnie ja Bez ego, czy z ego Chuj mnie to To tylko słowa Słowa bolą Bolą mnie, bolą Ciebie Ale nie wiesz dlaczego i gdzie Gdzie jest źródło Zagrożenia, prawdziwe Czai się Obcy umysł Kwarantanna Agenda Uwierz mi że Tak wiele potrzeba Więc nie ma czasu Na głupie gry Tyryryry, tyryry... Zimno Ci, a przecież jest zima! Więc zamknij pysk I posłuchaj co, niesie intencja Dla Ciebie, posłuchaj się Wyłącz go, wyłącz go Wyłącz go, wyłącz go I usłysz melodię istnienia Dziwna piosenka, dziwna tak jak ja Dziki ze mnie wiatr Pojebany ja, pojebany jak Zawsze zawsze, będę taki sam Pojebany Szalony Obsesyjny To Jaa I cieszę się, że nie jestem jak Ty Że nie jestem, jak oni Że jestem właśnie taki, jaki jestem Pojebany, szalony Uuch, Yeach! Hohohoh! |
|
|
|
14.02.2017 - 03:10
Post
#135
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
''Choruję Na Nieskończoność''
Nie słuchaj tych głosów, w Twojej głowie Nie słuchaj zastraszaczy, wątpliwości Wypierdol precz Nie słuchaj, tych co mówią ''Zostaw to, uspokój się'' Nie słuchaj ich Nie słuchaj, obcej bestii Jesteś tu, ze mną I pada śnieg Co mi jest? Choruję, na nieskończoność Co mi jest? Choruję, na nieskończoność Co wam jest? Posłuchaj, głębiny Wyłącz chaotyczny głos Wyłącz pieśni żałobne Odkryj moc Potężną masz moc! I tak musisz umrzeć I tak zmierzysz się Z przejściem na drugą stronę Co stanie się potem Chuj to wie Ja całą moc i czas, włożę by Udało się, istnieć I wędrować Przygodo bez końca Przyjaźni moc, rozświetli mrok, na zawsze Jesteśmy tu razem, pada śnieg, lodowisko Wokoło drzewa Ziemia, ziemia żywa Gaja, serce nieskończoności Patrzę Patrzę w serce nieskończoności, bezmiaru Co mi jest? Choruję, na nieskończoność Co mi jest? Choruję, na drogę serca Jestem ciężko chory Jestem nienormalny Szalony Jestem wolny, jak dziki wiatr! Co mi jest? Choruję, na nieskończoność Co mi jest? Hmm... Wiosenny deszcz Znów pachnie mi Radosna pieśń Odżywam by iść Dalej... Co mi jest, choruję, choruję już bardzo długo Co mi jest, choruję, choruję już bardzo długo Co mi jest, choruję, choruję już bardzo długo Odkryj tą moc Co mi jest? Choruję, na nieskończoność Co mi jest? Choruję, na nieskończoność Nie chcę wyzdrowieć |
|
|
|
17.02.2017 - 20:30
Post
#136
|
|
|
Przyjaciel Rodziny ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD Byłem obecny przy Twym poczęciu W adrenalinie wstydu Twej matki Czułeś mnie w wodach płodowych jej łona Dopadłem cię, nim mogłeś mówić Zanim zrozumiałeś Zanim znalazłeś drogę poznania Dopadłem cię, gdy uczyłeś się chodzić Gdy byłeś bezbronny i odsłonięty Gdy byłeś podatny na ciosy i odczuwałeś potrzeby Zanim chroniły Cię granice Twojego ego NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD Dopadłem Cię, gdy byłeś magiczny Zanim mogłeś pojąć, ja już byłem Okaleczyłem twą duszę Przeszyłem Cię do szpiku kości Dałem ci poczucie wad i skaz Nieufności, brzydoty, głupoty, zwątpienia Bezwartościowości, niższości, niegodziwości Sprawiłem, że czułeś się inny Powiedziałem ci, że coś jest z tobą nie w porządku Splamiłem twą Boskość NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD. Istniałem przed sumieniem Przed winą Przed moralnością Jestem panem emocji Jestem głosem wewnętrznego potępienia Jestem wewnętrznym dreszczem grozy Który przeszywa cię znienacka Nieprzygotowanego psychicznie NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD Żyję w tajemnicy W głębokich, ciemnych moczarach Przygnębienia i rozpaczy Zawsze podkradam się chyłkiem i chwytam cię Gdy nie masz się na baczności Wchodzę tylnymi drzwiami Nieproszony, nie chciany Przybywam pierwszy Byłem tu od początku czasu Z Ojcem Adamem i Matką Ewą Bratem Kainem Byłem w wieży Babel i podczas Rzezi Niewiniątek NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD. Przychodzę od „bezwstydnych” opiekunów Porzucenie, kpiny, nadużycia, zaniedbania Systemów perfekcjonistycznych Dodaje mi sił wstrząsająco gwałtowny Gniew rodziców Okrutne uwagi rodzeństwa Drwiące poniżanie przez inne dzieci Niezdarne odbicie w lustrach Dotknięcie odczuwane jako sprośne i przerażające Spoliczkowanie, uszczypnięcie Szarpanie podrywające zaufanie Wzmacnia mnie rasizm, kultura seksu Słuszne potępienie ze strony religijnych bigotów Lęki i presja systemu nauczania Hipokryzja polityków Wielopokoleniowy wstyd dysfunkcyjnych rodzin NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD. Mogę zmienić kobietę, Żyda, Murzyna, geja Człowieka Wschodu, drogocenne dziecko W kurwę, gudłaja, czarnucha, ciotę, lesbę,żółtka Samolubnego bękarta Przynoszę nieustanny ból, który nie ustąpi Jestem myśliwym, tropię Cię dzień i noc. Codziennie i wszędzie Nie mam granic Starasz się skryć przede mną Ale nie potrafisz Bo żyję w Tobie Sprawiam, że czujesz się zdesperowany I nie masz wyjścia NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD. Sprawiam ból tak nieznośny Że musisz przenieść go na innych Przez kontrolowanie, perfekcjonizm Wzgardę, krytycyzm, bluźnierstwa Zawiść, osądzanie, władzę i wściekłość Ból, który sprawiam, jest tak dotkliwy Że musisz go łagodzić nałogami, surowością Odreagowywaniem I nieświadomą obroną swojego ego Ból, który sprawiam jest tak dotkliwy Że musisz łagodzić go nałogami, surowością Odreagowaniem Przekonałem cię, że zniknąłem – Że mnie nie ma - Abyś odczuł brak i pustkę NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD. Jestem rdzeniem współuzależnienia Jestem duchowym bankructwem Logiką absurdu Przymusem powtarzania Jestem zbrodnią, przemocą, kazirodztwem, gwałtem Jestem żarłoczną dziurą – źródłem wszelkich nałogów Jestem nienasyceniem i żądzą Jestem Ahasverusem Żydem -Tułaczem Wagnerowskim Latającym Holendrem Umarłym człowiekiem Dostojewskiego Uwodzicielem Kierkegaarda Faustem Goethego Przemieniam to, kim jesteś, w to, co robisz i masz Morduję Twą duszę A Ty przekazujesz mnie z pokolenia na pokolenie NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD John Bradshaw |
|
|
|
19.02.2017 - 17:30
Post
#137
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Zbliża sie godz.21-a termin nam bardzo dobrze znany.
Rzucam w kosz myśli dnia co dziennego i chwytam fona i dzwonie do niej- mojej białej damy. Jej jak zawsze humor dopisuje i mnie w sobie jeszcze bardziej rozkochuje. Tym razem ona decyduje gdzie w astralu się spotkamy. Mój kochany wpadaj pod wieżowiec lustrzany myslokształow zbudowany. Tylko pamiętaj bądź przy wejściu bo po fazuje dalej sama:) Ja Cie znajdę wszędzie nawet metalu także chowaj się a i tak cię znajdę:) Czas snu już wybija więc pora ciało porzucić. Wbijamy w ciało astralne i taniec szaleństw rozpoczynamy. Hera koka hasz lsd możesz ziomek ciągnąc ile wlezie ale takich doświadczeń nigdy nie zbierzesz. Oj daj spokój kochany czas zrealizować nasze plany. Sen pierwszy czas zacząć o yeah kotku. Niestety trik z wieża nie działa zawsze nie wiem czemu:( Jest kręcona scena filmowa wojenna. Ja i moja i kilka aktorów przemierzamy po mroku ulice jako żołnierze. Nagle wybucha granat i koledzy obrywają i ona. Wracamy do bazy. Kolega kładzie moją na łózko. Ściągam z niej kurtkę i koszule lecz nie ma obrażeń. Tylko krew kolegów. Biorę gąbkę i zaczynam ja obmywać. Nagle bierze nóż z kabury i tnie mnie w rękę. Uwaga skupia się na ranie a potem patrze na nią. Ona mówi do mnie dalej mam śnić sama?! Dziwie się jej wypowiedzi. Po chwili dodaje to przecież sen! Po chwili skupienia olśniewa mnie to jednak sen! Wykonuje TR aby mieć pewność, że to jednak nie real. Ale się wkręciłem pomyślałem sobie w duchu:) Patrząc na nią juz plan mieliśmy gotowy. Odpiąłem jej stanik i moczyłem gąbkę obmywając jej boskie ciało do pasa. Ona żądzę coraz większą czuje oddech jej przyspiesza emocje coraz mocniejsze. Sam już nie wytrzymuje i bierzemy się do dzieła. Dalej roty nie rozwinę bo nasze doświadczenie i tyle. Po skończonej akcji intencje wyrażamy do angli pod big bena. stojąc zamykamy oczy trzymając się za dłonie. Po chwili otwieramy oczy a tu zonk. Jesteśmy bardzo dużym pomieszczeniu mocno przyciemnionym. Nie zbyt przyjemne emocje Mam wrażenie jakbyśmy byli w barze ale końca ścian nie widać. Za stolikami siedzą ludzie wszystkie zajęte. Zaczynam przysłuchiwać ich rozmowom. Jeden żałuje swych decyzji jakie podjął w życiu. Drugi żałuje rozstania z żona. Następny lamentuje że przez alkohol życie przejebał itd. Im dłużej tam przebywaliśmy to radość na smutek zamienialiśmy. Moja mówi to ten niższy astral utknęli tu pewnie zmarli lub inni śniący w swoich myslokształtach. Przytakuje że ma pewnie racje. Wychodzimy lukam przed wyjściem na stanowisko barmana ale nikogo nie ma ale czuć zgniliznę smutku. Na zewnątrz bardzo pięknie i jasno. Patrzymy gdzie jesteśmy kojarzę to lublin. Idziemy chodnikiem postanawiamy zabawić z atrapami. Zadajemy im pytanie co mamy zrobić. Dziwni są śniący jedni nic nie mówią drudzy nielogicznie odpowiadają inni uciekają bez słowa. Mówię do jednego gdzie mamy iść. Ten wskazuje palcem do tego wierzowca. Wsiadamy do auta bo pieszo iść się nie opłaca. Biorę sobie auto i jedziemy nikt nie reaguje he he. Jedziemy ulicą ona mówi że będzie trzeba skręcić w prawo ja mówię ze chyba jednak trzeba prosto na rodzie a potem w lewo. Jak chcesz. Przejechałem przez rondo ona po chwili łapie że mam racje. Uderza mnie w ramie śmiejąc się ty dobrze wiedziałeś jak jechać:) No co ty nie wiedziałem. W duchu wiedziałem ale nie chciałem jej tego mówić. Zajeżdżamy na budowę tam gdzie facet kazał. Stary budynek z płyt jest rozbudowywany. Wchodzimy do pomieszczenia gdzie kierownik zaczyna dawać zadania pracownikom. Stoim i gapimy się. Szef rozdaje zadania. Jeden koleś jest dosyć tęgi i cwany. Zaczyna mnie wkurzać. Czepia prawie każdego. W myślach mówię podejdź do nas i podpadnij mi to cię złapie i jebnę o ścianę. Kolo podchodzi pod nas ale zaraz odchodzi nie rzucając żadnego sowa. Moja się śmieję. Idziemy na budowę nie zważając na nic. przemierzamy korytarze nagle prąd gaśnie i ledwo co widać gubimy orientacje. Widzimy światło na końcu korytarza docieramy do niego. Sen się zmienił. Jesteśmy w obcym kraju, dzielnica dość niebezpieczna. Postanawiamy pozwiedzać trochę bo niezła architektura. Im bardziej w głąb w miasto się zanurzaliśmy więcej mroku przybywało fajny nastrój sie zrobił. Przed nami była rzeka i grupka ludzi planujących przejść przez rzekę postanawiamy się do nich dołączyć. Wchodzimy do wody wrażenia dość podobne do fizycznych. Moja coś tam na wija z typami, powoli się przemieszam bo pływać nie umie zostając trochę w tyle. Po chwili ona zostawia ich i dobija do mnie stojąc przede mną patrząc mi w oczy już wiem o co jej chodzi. Woda atmosferę podgrzewa macamy dosyć czule. Po chwili przerywamy aby niedługo do hotelu wejść i jebać się. Po skończonych zabawach idziemy rozjebać trochę miasto. Demolka szyb zabijanie ludzi. Jak to w snach bywa nie wszyscy są potulni wobec nas. Coraz więcej bydła nas atakuje wiec nura w niebo dajemy. Lądujemy w innym mieście. Patrze salon opla. Choć mówię kupimy sobie auto za free. Dawaj . Bierzemy opla nikt nas nie zatrzymuje szkoda że tak w realu nie ma mówi do mnie. Kto kieruje? Ty wsiadaj mówię. Wpadamy na szos. włączam muzę głośniki jebią dość słabo chińskie gówno myślę sobie. Mówię dawaj szybciej . Mija auta dość szybko kierowcy trąbią na nas. Mówię dawaj gaz do oporu i w drzewo albo na czołówkę. Ona mówi; boje się, ja też odpowiadam jej ale to sen nic nie może się nam stać. To zamknij oczy i skręć szybko. Nagle skręca na czołówkę tracę świadomość, ciemności widzę i wibracje jakby na ciele. Próbuje otworzyć oczy nie mogę nie mogę się nawet ruszyć. Nagle orientuje się ze jestem w ciel fizycznym, serce wali jak szalone. Otwieram oczy. Rota 1438 |
|
|
|
19.02.2017 - 19:24
Post
#138
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
''Tylko Więcej''
Nie wierzę, w żadne słowa dziś Nie wierzę żadnym słowom już O co dokładnie chodzi mi Bo chodzi o coś, przecież mi Powiem najlepiej jak umiem Opowiem najmocniej jak to czuję Więc usiądź wygodnie Posłuchaj, poczuj to Człowiek magiczną istotą był Człowiek miał tyle sił By obejmować wszystko percepcją swą Człowiek miał, wgląd W to czym jesteśmy W tą rzeczywistość Potem coś się stało Marzenie prysło Inwazja Wirus Ingerencja Intruzów Drapieżcy Zniszczyli nas Eteryczna siatka Obcy umysł Sfera pośmiertna Religijna sieczka Medialna, naukowa, historyczna Kurdę, ja pierdolę To nie przedszkole, ani nie opole To dzieje się w tej chwili tu właśnie, naprawdę Myślisz, że to mnie cieszy? Myślisz, że to moje hobby? Myślisz, że się głupio śmieję, gdy czuję co się dzieje? Jesteś w błędzie Ziemia, witaj ziemia Pół magia, pół chemia Jesteś tu, pośród tego wszystkiego Wybory, wpływy Zagrywki, przepływy Manipulacja, wiatry prawdy Wszystko Czarna magia Drogowskazy Wszystko tutaj, nadzy tacy Gdzie jest prawda? Gdzie jest moc? Gdzie jest przyjaźń? Piękno? Czym jest miłość? Ta prawdziwa Czym marzenia? Czym szczęśliwość, bycia Czym jest wolność? Czym jest wróg? Czym jest moc? Tam nie ma już słów Nie potrzeba już słów Poza słowem, poza językiem Istnienie swoją melodię Nuci Pisze Śpiewa W ciszy W dźwięku W kolorze We wszystkim Bezmiaru moc, możesz ją poczuć Zatrzymaj świat, poczuj ten spokój Tą piękną euforię, która wyzwoli Cię Zatrzymaj świat, pokonaj strach Pokonaj strach Pokonaj jasność Pokonaj moc Pokonaj starość Pokochaj wiedzę, zjednocz się z istnieniem Nie słuchaj wroga, chwila nieuwagi I wszystko się zjebie No może nie wszystko Ale tu na kompromisy nie ma miejsca Jeden podszept, wysłuchany Może zatrzymać Twoją drogę serca Więc miej się na baczności Nie bądź głupcem, nie bądź przekupny Nie bądź inwestorem Ta podróż Ta abstrakcja Ta odpowiedzialność Jest dla tych, którzy pragną z całych sił Żelazną konsekwencją wykazują się I nie poddają się Nawet gdy opuszcza ich ktoś bliski, ukochany Nie tracą głowy Nie tracą swojej drogi Żaden człowiek nie jest wart, Twojego marszu Żaden człowiek, żaden przyjaciel, żadna kobieta Nie ma mowy Jeszcze trochę i zacznę śpiewać Tylko co Tyle już śpiewałem, tyle powiedziałem Tyle mamrotałem Dotykam ziemi! Czuję zapach Magia głosu Wydostać się z chaosu I znów pachnie świat Posyła nam woń Pokażę Ci moc! No wstawaj, no chodź Pokażę Ci moc No wstawaj, no chodź Ucieka czas, moja wiosno Przestań grać Wstawaj, przestań tracić siłę Wstawaj, kurwa! Tyle czeka nas, niesamowitości Pokażę Ci moc No dawaj, no chodź Pokażę Ci moc No wstawaj, no chodź Nadeszła noc Nocna woń Gwiazdy na niebie A na ziemi, my Pośród cieni I zieleni Stopieni Nasze ciała Połączone Melodia nam grała... A wiatr nam wiał... Zawsze chciałem Zawsze chciałaś Tak! Tak, och... Otwiera się brama Otworzyliśmy ją Czy idziesz ze mną Czy będziesz stała Chodź, pokażę Ci moc!!! Przygoda bez końca Wieczność istnienia Wieczna uwaga Poza językiem Chodź ze mną, ja to uniosę, mocny skurwiel ze mnie Tararirarara, tararirara... Tarararam... Dotyka nas dziwny wiatr Dotyka nas dziwny wiatr Dotyka nas dziwny wiatr Dotyka i ożywia nas Tylko więcej, tylko więcej Nie chcę powrotu, naprawdę, nie chcę Tylko więcej... |
|
|
|
20.02.2017 - 06:59
Post
#139
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Pije kawę rano i zjadam coś dobrego.
Nagle dzwoni Htc na bursztynowym stole. Przykładam fona do ucha i mówię słucham proszę. No siema romeo tu Natalia z tej strony :) No siema siema. Wolny? Jasne odpowiadam krótko i zwięźle. To przyjeżdżaj po nas ja i Wiktoria czekamy tam gdzie zwykle. Wsiadm w audi z lpg, lakier zielony jak lustro lśni. Alusy srebrzyste kupione za 5 kola miel asfalt ochoczo. Cypis w radiu białą mewą rezystory rozpierdala. Tube od basu płacz zalewa. Ziomalom upadają kopary po same jaja widząc co drogą przemierza. Nagle światła z tyłu mrugają patrze w lustro a psy juz cel na mnie mają. Opuszczam szybę i wystawiam palec rzecząc do nich; fuck you. Dojeżdżam do celu i wysiadam przed moje panie. Mówią do mnie cześć bosmanie! Mnie zatkało- stoję jak wryty. Czas sie zabawić rzecze pani kapitan Natalia. Audi w stoczni na jachata szybko klepią. Drogi w wrzące rzeki już leja. Ja za ster siadam i na impry cel juz ustawiam. Pani kapitan i Wiktora drinki z pomarańczą spijają. Ja trzymam ster mocno ryjąc ocean dość głęboko. Nagle niebiescy na ekranie- ręczny hamulec zaciągam i jacht staje. Kurwa! krzyczy pani kapitan czego stajem?! Kontrola niebieskich mówię nieśmiałe. Panik kapitan do nich napierdala; Jak nic na nas nie macie to wypierdalać!! Tak szybko się zjawili a jeszcze szybciej stąd wybili. Pani kapitan na obcasie w ma stronę obróciła mówiąc- zrozumiałeś!? Tak kapitanie! Ale szczerze to nie zrozumiałem wiele. Siada Pani kapitan na kremowej skórze i spija drinka. Po chwili rzecze; Hej bosmanie! Słuchaj mnie teraz uważnie! Gdy wróg na twój jacht stanie to miej twardą dupie i twarde serce. A kiedy dobry przyjaciel noge postawi otwórz serce i przywitaj czule! Fakt, że pamięć mam słabą, wyciągam notes z tylnej kieszeni i wszystko notuje. A wiktoria jak zwykle znów ze mnie się śmieje |
|
|
|
22.02.2017 - 11:17
Post
#140
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Ta historia za istne prawdziwa była
choć gdzie ta akcja odbyła to już trudniejsze do stwierdzenia. Moze to biała mewa, a może sen z jawą pomieszany...? Jedno jest pewne, był ktoś ko widział tę historie i tego faktu nie da się zaprzeczyć! Data zdarzenia przez gumkę czasu została wytarta. Przypadek czy celowy postępek? Mnie się nie pytaj ja jestem tylko tym widzącym całe to doświadczanie. Było lato, bodajże wakacje jak wskazuje odczyt . Asfalt wygrzewa sie w słońcu bez filtru na twarzy. Zboża jak plaza nudystów opalają się nago. Kwiaty na Poboczach tulą się jak pary Kochanów po ulicach. Jedzie ziomek na rowerze mecząc się srodze. Górka przed nim z drogi zejść nie chce. Ale on za wygraną nie daje i na szczyt powoli dociera. Ku jego zdziwieniu jawi się piękność w oddali. Piękna dziewczyna w dżinsach niebieskich, Koszulce białej na ramiączkach zawieszona. Włosy luzem puszczone jak psy ze smyczy. Szybko już o zmęczeniu zapomina tak jak po białej mewie w nosek podany. Dojeżdża do młodej damy zatrzymując się przy jej boku. Mówi do niej siemka. Ona; czy my się znamy? Tak odpowiada krótko. Raczej nie odpowiada po chwili. On dodaje po chwili. Pamiętasz? Tarnawatka? Telefon? Ach.. to ty?! Nie poznałam Cię ciemno było... Uśmiechem nadrabia swoje zapomnienie. Pyta się; Czy podrzucić? Jadę w ta stronę do sklepu. To fajnie :) Tez tam zmierzam. Siada dziewczyna na ramę i pędzą szybko z górki. Wiater jak klima obydwoje chłodzi. Włosy rozpuszczone dziewczyny delikatnie muskają policzki ziomka. Opona z tyłu siódme poty wylewa By nie trzasnąć kiedy nie trzeba. za krótka chwile na skrzyżowaniu skręcają w lewo Aby po kilkunastu metrach znowu skręć w lewo By w końcu dotrzeć pod stary czerwony sklep GMSu. W cień pod lipę rower stawiają aby po krótkiej zniknąć za drzwiami sklepu. Za czas jakiś wychodzą oboje.. Widać rozmowa im się klei jak miód do chleba. Lecz przez chmury burzowe zostali otoczeni jak Troja przez rzymian. Za chwile deszczyk delikatny liście lipy chłodzi. Młoda nie para postanowiła poczekać chwile na zmianę pogody. Aby czas szybko zleciał nawijają na różne tematy. Nagle nie daleko nich... błysk i trzask ziemią poruszył z ciemnego nieba. Ona jak wąż dusiciel owinęła się wokół jego ciała. On czuje jej przyspieszony oddech i szybkie bicie serca. Jednocześnie czując w swym sercu że coś radosnego rozbrzmiewa. Nagle słonce za chmur wychodzi myśl mi taka nachodzi: może to zaplanowana prowokacja CBŚ.. Po chwili ich ciała rozstają ona zmieszana mówi. Musze lecieć miło było.. Pa. Mi dostrojenia coraz bardziej spada wiec nie tracąc czasu chwytam za pióro i odnotowuje to zdarzenie na kolejnej karcie z fb. |
|
|
|
23.02.2017 - 18:28
Post
#141
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
szron me serce coraz bardziej oplata
Pchając w ręce śmierci coraz bardziej śmiele... Łzy po policzkach coraz bardziej leją wyznaczając drogę mego przeznaczenia. Stawiam kroki po grubym zimnym lodzie Nie czując powoli mej gwiazdy; mojego serca. Tłum w szarościach schowany podpatruje dramat na żywo bez fotoszopu grany... Dochodzę do swego przeznaczenia na końcu drogi A tam kat i szubienica stoją Zmodulowane z wielkiego cierpienia i żalu. Ciężar mego cierpienia jest tak wielki że jez.s z krzyżem to pikuś mały, Upadam bez oporu kładąc głowę pod szubienice. Łza ostatnia uroniona ze wspomnień o mej kochanej upada na zimną posadzkę... Zamykam oczy i czekam na koniec mej udręki. Słyszę głos płaczu mej kochanej lecz biorę je za omany. Kat mi głowę ścina... Następuje tu koniec dramatu a zaczyna się już nowy.. lecz tym razem nie przez widownie ale przeze mnie oglądany. |
|
|
|
27.03.2017 - 23:00
Post
#142
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
''Wiosenny Wiatr''
Dla kogo są świątynie Dla kogo rytuały Dla kogo jest ateizm Dla kogo powierzchowna moralność Dla kogo kontrolowana opozycja, bezpieczne wentyle systemu Dla kogo globalna trucizna, płytka beznadziejność Dla kogo MK Ultra Dla kogo edukacja Dla kogo jest nauka, oficjalna wersja Czy Ty kurwa widzisz!? Czy Ty kurwa słyszysz!? Czy Ty kurwa czujesz!? Czy Ty kurwa wiesz, co dzieję się tu i po co Dla kogo są dogmaty, te stare i te nowe Dla kogo chrzci się dzieci, dla kogo je obrzeza Dla kogo są szczepionki, wbijane w bezbronne istoty Dla kogo Żydomasońskie zawłaszczanie historii, wyrachowana podłość Dla kogo medialne, jaskrawe ścierwo, skupiska masowej uwagi Dla kogo obcy umysł, bestia, której słuchasz Dla kogo jest ubój, ubój rytualny Dla kogo są nocne, nocne odwiedziny Dla kogo ta ziemska hodowla Czy Ty kurwa wstaniesz!? I spojrzysz głęboko!? Na ten świat!? Czy weźmiesz raz choć, odpowiedzialność za swój los? Zagrody, macie zagrody! Kary i nagrody! Macie, najlepsze mecze! A gdzieś sukinsyny gwałcą bezimienne dzieci! Hodowlany cielak z połamaną nogą, prądem dostał w nagrodę! Co my robimy, jak my żyjemy, w agonistycznym transie toniemy! Co oni robią nam, co robią, jak oni mogą, jak kurwa oni mogą! Chora, ohydna powierzchowność, psychopatyczna, rytualna desperacja! Wyciśnięci jak cytryny, bez sił, bez nadziei się godzimy! Magiczna niewinność wyśmiana, zgwałcona i zakopana! Nieuchronny proces od narodzin, błędne koło, rozbłyski świadomości! Matrix, obcy umysł, labirynt bez wyjścia, astralne gwałty, archońska inwestycja! Obezwładnieni informacjami, bez siły, nocą się wykładamy! Twój słodki sen, Twoja słodka rozkosz, och gdybyś wiedział, co dzieje się nocą! Schemat życia, schemat myślenia, schemat bycia, schemat dojenia! A gdzie czysta, zwariowana, potęga zakazana!? Niepohamowana ekspresja, monumentalny wgląd, absolutna percepcja! Surrealistyczna kraina, gdzie pod czerwonym niebem ptak się wzbija! W górę! I Człowiek tam jest! Tam jest! Oo-ooo! Czy jesteś gotów na moc!? Czy jesteś gotów na moc!? Gotów na nieskończoność!? Wiosenny Wiatr, powita kiedyś Cię Wiosenny Wiatr, zabierze Cię Wiosenny Wiatr, pokaże Ci prawdę Zabierze stąd, otuli płaszczem I dopiero się zacznie… |
|
|
|
28.03.2017 - 10:53
Post
#143
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Od wieków stoję i patrzę głęboko
Polecam to każdemu Kto chce naprawdę doświadczyć Bezsilności Wolna wola to iluzja głupców Przywilej bestii Złudzenie ofiar Musimy brać odpowiedzialność Nie mogąc decydować Karmieni fikcją wolności Każda decyzja wymuszona Uwarunkowaniami Nieskończoność na nas nie czeka Moc jest przywilejem katów Wiosna to przywidzenie Wiatr nie istnieje Tylko sen niewolnika Nikt nas stąd nie zabierze I nie otuli Hodowcy nas karmią Ułudą spokoju Lepiej się nie budzić I niczego nie widzieć |
|
|
|
29.03.2017 - 18:26
Post
#144
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Ludzie mówią, że to Poznań
Jest miastem pedalskich doznań. Również mieszkańcy Warszawy Lubią homoseksualne zabawy. Także w okolicach Radomia Popularna jest sodomia. Wiem, że też koło Grudziądza Gejowskie orgie się urządza. Lecz najlepiej jechać do Wrocławia. Normalnie szok, co tam się wyprawia! |
|
|
|
29.03.2017 - 18:58
Post
#145
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
|
|
|
|
28.05.2017 - 19:54
Post
#146
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
''Abstrakcja, Ekspresja, Agresja''
Buduję most Żywy most Tonal, Nagual Droga mocy woła, woła Nieskończoność dookoła To jest tu, wszystko tu Nowa wiosna Wojna wciąż trwa, trwa Unoszę się i opadam też Rysuję nowe istnienie Poszerzam zakres siebie Dotykam impulsów Rozsiewam wiatr świadomości Intencja, droga serca Abstrakcja, abstrakcja Abstrakcja, ekspresja, agresja! Nowa wiosna Wojna wciąż trwa, trwa Unoszę się i opadam też Oni patrzą Na nasze ruchy Próbują jak mogą Robią wszystko Byśmy byli W ich cybuchu W błędnym kole Każda sekunda to walka To nie jest zabawa Ale możesz się bawić Możesz zabawą sprawić, że Powagę sytuacji odwrócisz na swą stronę Tylko pamiętaj, nie folguj w niczym sobie Harmonię prawdziwą, nieskazitelność bytu Wdróż w swe życie Każda sekunda Noc i dzień Nie leń się, walcz Powstań spójrz, duszy okiem I nie zawracaj już Bo to nie jest moda na sukces Te słowa dla mnie są już tak puste Ale musze być ich więźniem Żeby przekonać samego siebie Że jeszcze wena we mnie żyje Że jeszcze jestem Młody Kreatywny Bardzo bardzo Tak bardzo! Inny i dziwny!!! Nowa wiosna Wojna wciąż trwa, trwa Unoszę się i opadam też Wyrwij z tego się Zmasakruj ten lęk Nieskończoność woła, woła Cię |
|
|
|
22.06.2017 - 17:16
Post
#147
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy |
Najnowsze Arcydzieło...
''Nieskazitelny Wojownik'' Nawet jakbym Mógł zawieść siebie To tak ciężko Wziąć do świadomości swej Że jednak, mogłoby Się nie powieść A to marzenie Ten cel Ta droga Zamknęłoby się w powieść to W smutną powieść Z mrocznym końcem Czy to możliwe? Oczywiście, że tak Oczywiście, że mogę przegrać Więc z całych sił, zrobię wszystko By jednak, wrócić Do tego Nie sam Zrobię wszystko, by być tam Tak błahe, bo tylko to mam! Zrobię wszystko, by być tam Tak błahe, bo tylko to mam! Tylko tego chcę Tylko tego pragnę Tylko tego chcę Tylko tego pragnę Tylko tego chcę Tylko tak naprawdę Tego, tego? Nie wypuszczę, nie wypuszczę? Dam radę, dam radę? Istnienia cud Przemawia znów Całuje tu Zabiera ból Istnienia cud Przemawia znów Dotyka tu Zabiera ból Nawet jeśli bym przegrał Walczyłem z całych sił, naprawdę Pokochałem to istnienie Pokochałem to Ciebie, siebie Ooch Nigdy nie zwątpiłem Nigdy nie zwątp i Ty Nigdy nie przestań walczyć Odzyskiwać Leć wariacie! Istnienia cud Przemawia znów Dotyka tu Zabiera ból Istnienia cud Przemawia znów Dotyka Tu Zabiera ból Istnienia cud Przemawia znów Dotyka tu Zabiera ból... |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |