oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

8 Stron V  « < 5 6 7 8 >  
Reply to this topicStart new topic
> Pisane (wiersze, Piosenki, Opowiadania Itp)
klucznik
post 24.01.2017 - 10:32
Post #127


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Wyłania się wiersz z otchłani głębszej niż umysł.
Jawi się forma myśli emocji obrazów.
Ktoś luka na te słowa po kryjomu pozostawiając złudzenie istnienie twórcy tego utworu.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Isabel Martin
post 24.01.2017 - 14:05
Post #128


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


CYTAT(Pożeracz Chmur @ 23.01.2017 - 22:51) *
Coś ty za jeden? Nie Ramana Maharshi raczej,

Wydało się... :-(
Ale Gajowy pewnie nadal myśli, że pan ze zdjęcia to Twistoid. Albo że ja jestem Twistoidem.

"Guru Ramana"

Wpatrzona w zdjęcie Mistrza wiszące na ścianie
Zatapiam się w bezgranicznym boskim błogostanie.
Zanurzam się w jego oczu nieopisanej głębi
I szybko zapominam o tym, co mnie gnębi.
Jego uśmiech doprowadza mnie do ekstazy,
Którą przeżyłam wcześniej już chyba setki razy.
Uwalniam się na chwilę od piekła egzystencji.
Szukam ukojenia w świata transcendencji.
Jego milczenie jest dla mnie drogowskazem.
Ja i mój ukochany Mistrz. Na zawsze razem.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Pavveł
post 24.01.2017 - 20:37
Post #129



*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Po skrzydle pełznie wyobraźni wiatr,
Oddechu Kreacji ślad zostawiając,
Brak tam miejsca na zwątpienia kwiat,
Wzniecając istnienie, za nic strach mając.

Dmie przezroczysty tak, unosząc ku chwale,
Paląc w wiór kłamcę, fraktalność zbłądzenia.
Ile iluzji przejść trzeba? Trzeba przejść dalej,
By móc się oprzeć o fundament olśnienia.

Nie ma fałszywej cnoty i pokory i nie będzie już
Korzenia się przed tworami sztuczności.
Na fali eteru, prowadząc strumieniem dusz,
Szczerość odżywia mądrość, źródło pięknej wieczności.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gájowy
post 25.01.2017 - 11:34
Post #130


Dupa Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Po mózgu pełznie durnoty wiatr
Ego jak balon kosmosu dmuchając
Brak jest w nim miejsca na rozumu kwiat
Lecząc kompleksy, za nic wstyd mając

Sny o potędze, mądrości, chwale
Na jawie tylko nędza istnienia
W świat wirtualny trzeba więc iść dalej
Internet przyjmie wszelkie zidiocenia

Fałszywej cnoty i pokory lusz
I alter ego pełne sztuczności
Spowije forum paranoi kurz
To Obsrywacza Chmur źródło wieczności
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bezimienny Wiatr
post 26.01.2017 - 00:11
Post #131


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




''Żywe Serce''


Przyjaźni moc, rozświetli mrok, na zawsze!
Przyjaźni moc, rozświetli mrok, na zawsze!

Na deszczu, często chodzę
Gdy pada, mi na głowę
Długie włosy, energia
Każdy jest silny
Gdy strach przepędza

Ten paraliżujący hamulec
Ten wróg, straszny wróg
To wyzwanie, jak każde inne
To co nas różni...

To co wygodne, jest moim wrogiem
Rytualny schemat, nie jest wigorem
Nieskazitelny byt, wymaga walki
Nie ufaj tym, co mówią że...

Że nie ma żadnej walki
Że nie ma obcego umysłu
Że nie ma żadnej różnicy
Którędy droga by szła
Że wróg nie istnieje
Oni łgają, oni mącą
Oni kupieni są...

Niesieni mocą, pod prąd idziemy
Niesieni mocą, wolni być chcemy
Niesieni mocą, nasze serca wolne już są!
Niesieni mocą, wojownicy w totalnej wojnie
Kreatorzy, Bezimienni!

Możesz sobie myśleć
Możesz sobie mówić
Możesz sobie pisać
Fakt energetyczny, śmieje się cynicznie
Fakt energetyczny, spróbuj go widzieć
Widzenie jest wtedy
Gdy wyłączysz dialog
Gdy wyjdziesz z transu
Podejmiesz odpowiedzialność

To piękna wojna, choć przerażająca
Niesprawiedliwa, drapieżna, archońska
Koło czasu, zatrzymało się
Widziałem zatrzymany świat, jak obrazek, tuż przede mną

Czułem potężną moc, gdy zatrzymałem świat
Zatrzymałem czas, taki ze mnie as
Tak bardzo tego chciałem, w końcu było mi dane
Doświadczyć wstrząsu

Dziel sobie dziel
Krzycz sobie krzycz
Pisz sobie pisz
Ty nic nie zmienisz
Bądź sobie bądź
Ja opuszczam, toksyczny front

Z podobnymi mi
Orłami
Przemierzymy ten czas
Niewyobrażalna potęga
Wyjścia poza czas

Magiczną istotą znów
To tak jakby stanąć obok
Obok samego siebie, obok świata
Wędrować przez wieczność
To wyzwanie dla śmiałków
Ucieczka i odwrót
To cecha tych słabych
Zawsze będą, podcinać Ci skrzydła
Twoim zadaniem jest, polecieć, zaśmiać się im w twarz

Będzie pięknie
Będzie ciekawie
Będzie ciężko
Bo to wyzwanie
Będzie walka
Będzie spokój
Będzie wszystko
Lecimy po zmroku
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bezimienny Wiatr
post 14.02.2017 - 01:35
Post #132


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




''Magiczny Akt''


Unosimy się
Sam nie wiem jak
To dzieje się
Po prostu tak
Jakoś
Na wszystko, chciałbyś mieć
Gotowy zestaw słów
Na wszystko, chciałbyś mieć
Racjonalne wytłumaczenie
A to nie da się, zrozum to
Magia to nie zło
Poza słowem i językiem
Chciałbyś, to chciej dalej
Ja wolę, magię

Czuć
Ruszać się
Dotykać jej
Nie mówić nic
Po prostu być
Świadomie iść
Zanurzyć się

Jestem tu, dla Ciebie
Jestem tu, dla Ciebie
Chodź przyjaciółko, niezłe ze mnie ziółko

Polećmy dzisiaj, nocy tej
Polećmy, że hej, o hen hen hen...

Rozbieraj się!
Całujmy się
Ruszajmy się
W siebie, mocniej i głębiej
Kosmiczny orgazm
Mamy siebie, tu
Jak cudownie
Chcę znów

Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bezimienny Wiatr
post 14.02.2017 - 02:02
Post #133


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bezimienny Wiatr
post 14.02.2017 - 02:42
Post #134


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




''Jaa''


Prawdą jest, że mam obsesję trochę
Ale ta obsesja pozwala mi wzrastać
Prawdą jest, że to z kompleksów trochę
Ale świadomość ich, pozwala mi rozwijać się
Wiem wiem, wiem
Mógłbym bardziej, bardziej wyluzować
Jak oni
Wiem wiem, wiem
Mógłbym mniej chcieć
Mógłbym powiedzieć, że już wystarczy mi
Ale to nie ja!
Ale to nie ja, może to Ty
To nie ja, to nie ja
Więc niech zagra ta melodia, która uzdrawia mnie

Powiem Ci coś
Ja nie mam, ja nie mam dość!
Kurwa, ja nie mam dość
Chcę wzrastać
Chcę poszerzać się
Ja nie mam dość
I nie będę nigdy mieć
To ja, dziki wiatr
To właśnie ja

Bez ego, czy z ego
Chuj mnie to
To tylko słowa
Słowa bolą
Bolą mnie, bolą Ciebie
Ale nie wiesz dlaczego i gdzie
Gdzie jest źródło
Zagrożenia, prawdziwe
Czai się
Obcy umysł
Kwarantanna
Agenda
Uwierz mi że
Tak wiele potrzeba
Więc nie ma czasu
Na głupie gry
Tyryryry, tyryry...

Zimno Ci, a przecież jest zima!
Więc zamknij pysk
I posłuchaj co, niesie intencja
Dla Ciebie, posłuchaj się
Wyłącz go, wyłącz go
Wyłącz go, wyłącz go
I usłysz melodię istnienia

Dziwna piosenka, dziwna tak jak ja
Dziki ze mnie wiatr
Pojebany ja, pojebany jak
Zawsze zawsze, będę taki sam
Pojebany
Szalony
Obsesyjny

To Jaa
I cieszę się, że nie jestem jak Ty
Że nie jestem, jak oni
Że jestem właśnie taki, jaki jestem
Pojebany, szalony
Uuch, Yeach!
Hohohoh!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bezimienny Wiatr
post 14.02.2017 - 03:10
Post #135


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




''Choruję Na Nieskończoność''


Nie słuchaj tych głosów, w Twojej głowie
Nie słuchaj zastraszaczy, wątpliwości
Wypierdol precz
Nie słuchaj, tych co mówią
''Zostaw to, uspokój się''
Nie słuchaj ich
Nie słuchaj, obcej bestii
Jesteś tu, ze mną
I pada śnieg

Co mi jest?
Choruję, na nieskończoność
Co mi jest?
Choruję, na nieskończoność

Co wam jest?

Posłuchaj, głębiny
Wyłącz chaotyczny głos
Wyłącz pieśni żałobne
Odkryj moc
Potężną masz moc!
I tak musisz umrzeć
I tak zmierzysz się
Z przejściem na drugą stronę
Co stanie się potem
Chuj to wie

Ja całą moc i czas, włożę by
Udało się, istnieć
I wędrować
Przygodo bez końca
Przyjaźni moc, rozświetli mrok, na zawsze
Jesteśmy tu razem, pada śnieg, lodowisko
Wokoło drzewa
Ziemia, ziemia żywa
Gaja, serce nieskończoności
Patrzę
Patrzę w serce nieskończoności, bezmiaru

Co mi jest?
Choruję, na nieskończoność
Co mi jest?
Choruję, na drogę serca

Jestem ciężko chory
Jestem nienormalny
Szalony

Jestem wolny, jak dziki wiatr!

Co mi jest?
Choruję, na nieskończoność
Co mi jest?
Hmm...

Wiosenny deszcz
Znów pachnie mi
Radosna pieśń
Odżywam by iść
Dalej...

Co mi jest, choruję, choruję już bardzo długo
Co mi jest, choruję, choruję już bardzo długo
Co mi jest, choruję, choruję już bardzo długo

Odkryj tą moc

Co mi jest?
Choruję, na nieskończoność
Co mi jest?
Choruję, na nieskończoność

Nie chcę wyzdrowieć
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Madlene26
post 17.02.2017 - 20:30
Post #136


Przyjaciel Rodziny
*****
Grupa: Podróżnicy




NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD


Byłem obecny przy Twym poczęciu
W adrenalinie wstydu Twej matki
Czułeś mnie w wodach płodowych jej łona
Dopadłem cię, nim mogłeś mówić
Zanim zrozumiałeś
Zanim znalazłeś drogę poznania
Dopadłem cię, gdy uczyłeś się chodzić
Gdy byłeś bezbronny i odsłonięty
Gdy byłeś podatny na ciosy i odczuwałeś potrzeby
Zanim chroniły Cię granice Twojego ego
NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD

Dopadłem Cię, gdy byłeś magiczny
Zanim mogłeś pojąć, ja już byłem
Okaleczyłem twą duszę
Przeszyłem Cię do szpiku kości
Dałem ci poczucie wad i skaz
Nieufności, brzydoty, głupoty, zwątpienia
Bezwartościowości, niższości, niegodziwości
Sprawiłem, że czułeś się inny
Powiedziałem ci, że coś jest z tobą nie w porządku
Splamiłem twą Boskość
NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD.

Istniałem przed sumieniem
Przed winą
Przed moralnością
Jestem panem emocji
Jestem głosem wewnętrznego potępienia
Jestem wewnętrznym dreszczem grozy
Który przeszywa cię znienacka
Nieprzygotowanego psychicznie
NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD

Żyję w tajemnicy
W głębokich, ciemnych moczarach
Przygnębienia i rozpaczy
Zawsze podkradam się chyłkiem i chwytam cię
Gdy nie masz się na baczności
Wchodzę tylnymi drzwiami
Nieproszony, nie chciany
Przybywam pierwszy
Byłem tu od początku czasu
Z Ojcem Adamem i Matką Ewą
Bratem Kainem
Byłem w wieży Babel i podczas Rzezi Niewiniątek
NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD.

Przychodzę od „bezwstydnych” opiekunów
Porzucenie, kpiny, nadużycia, zaniedbania
Systemów perfekcjonistycznych
Dodaje mi sił wstrząsająco gwałtowny
Gniew rodziców
Okrutne uwagi rodzeństwa
Drwiące poniżanie przez inne dzieci
Niezdarne odbicie w lustrach
Dotknięcie odczuwane jako sprośne i przerażające
Spoliczkowanie, uszczypnięcie
Szarpanie podrywające zaufanie
Wzmacnia mnie rasizm, kultura seksu
Słuszne potępienie ze strony religijnych bigotów
Lęki i presja systemu nauczania
Hipokryzja polityków
Wielopokoleniowy wstyd dysfunkcyjnych rodzin
NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD.

Mogę zmienić kobietę, Żyda, Murzyna, geja
Człowieka Wschodu, drogocenne dziecko
W kurwę, gudłaja, czarnucha, ciotę, lesbę,żółtka
Samolubnego bękarta
Przynoszę nieustanny ból, który nie ustąpi
Jestem myśliwym, tropię Cię dzień i noc.
Codziennie i wszędzie
Nie mam granic
Starasz się skryć przede mną
Ale nie potrafisz
Bo żyję w Tobie
Sprawiam, że czujesz się zdesperowany
I nie masz wyjścia
NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD.

Sprawiam ból tak nieznośny
Że musisz przenieść go na innych
Przez kontrolowanie, perfekcjonizm
Wzgardę, krytycyzm, bluźnierstwa
Zawiść, osądzanie, władzę i wściekłość
Ból, który sprawiam, jest tak dotkliwy
Że musisz go łagodzić nałogami, surowością
Odreagowywaniem
I nieświadomą obroną swojego ego
Ból, który sprawiam jest tak dotkliwy
Że musisz łagodzić go nałogami, surowością
Odreagowaniem
Przekonałem cię, że zniknąłem –
Że mnie nie ma -
Abyś odczuł brak i pustkę
NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD.

Jestem rdzeniem współuzależnienia
Jestem duchowym bankructwem
Logiką absurdu
Przymusem powtarzania
Jestem zbrodnią, przemocą, kazirodztwem, gwałtem
Jestem żarłoczną dziurą – źródłem wszelkich nałogów
Jestem nienasyceniem i żądzą
Jestem Ahasverusem Żydem -Tułaczem
Wagnerowskim Latającym Holendrem
Umarłym człowiekiem Dostojewskiego
Uwodzicielem Kierkegaarda
Faustem Goethego
Przemieniam to, kim jesteś, w to, co robisz i masz
Morduję Twą duszę
A Ty przekazujesz mnie z pokolenia na pokolenie
NA IMIĘ MI TOKSYCZNY WSTYD

John Bradshaw



Go to the top of the page
 
+Quote Post
klucznik
post 19.02.2017 - 17:30
Post #137


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Zbliża sie godz.21-a termin nam bardzo dobrze znany.
Rzucam w kosz myśli dnia co dziennego i chwytam fona i dzwonie do niej- mojej białej damy.
Jej jak zawsze humor dopisuje i mnie w sobie jeszcze bardziej rozkochuje.
Tym razem ona decyduje gdzie w astralu się spotkamy.
Mój kochany wpadaj pod wieżowiec lustrzany myslokształow zbudowany.
Tylko pamiętaj bądź przy wejściu bo po fazuje dalej sama:)
Ja Cie znajdę wszędzie nawet metalu także chowaj się a i tak cię znajdę:)
Czas snu już wybija więc pora ciało porzucić.
Wbijamy w ciało astralne i taniec szaleństw rozpoczynamy.
Hera koka hasz lsd możesz ziomek ciągnąc ile wlezie ale takich doświadczeń nigdy nie zbierzesz.
Oj daj spokój kochany czas zrealizować nasze plany.
Sen pierwszy czas zacząć o yeah kotku.

Niestety trik z wieża nie działa zawsze nie wiem czemu:(
Jest kręcona scena filmowa wojenna.
Ja i moja i kilka aktorów przemierzamy po mroku ulice jako żołnierze.
Nagle wybucha granat i koledzy obrywają i ona.
Wracamy do bazy. Kolega kładzie moją na łózko.
Ściągam z niej kurtkę i koszule lecz nie ma obrażeń. Tylko krew kolegów.
Biorę gąbkę i zaczynam ja obmywać.
Nagle bierze nóż z kabury i tnie mnie w rękę.
Uwaga skupia się na ranie a potem patrze na nią.
Ona mówi do mnie dalej mam śnić sama?! Dziwie się jej wypowiedzi.
Po chwili dodaje to przecież sen!
Po chwili skupienia olśniewa mnie to jednak sen!
Wykonuje TR aby mieć pewność, że to jednak nie real.
Ale się wkręciłem pomyślałem sobie w duchu:)
Patrząc na nią juz plan mieliśmy gotowy.
Odpiąłem jej stanik i moczyłem gąbkę obmywając jej boskie ciało do pasa.
Ona żądzę coraz większą czuje oddech jej przyspiesza emocje coraz mocniejsze.
Sam już nie wytrzymuje i bierzemy się do dzieła.
Dalej roty nie rozwinę bo nasze doświadczenie i tyle.

Po skończonej akcji intencje wyrażamy do angli pod big bena.
stojąc zamykamy oczy trzymając się za dłonie.
Po chwili otwieramy oczy a tu zonk.
Jesteśmy bardzo dużym pomieszczeniu mocno przyciemnionym.
Nie zbyt przyjemne emocje
Mam wrażenie jakbyśmy byli w barze ale końca ścian nie widać.
Za stolikami siedzą ludzie wszystkie zajęte.
Zaczynam przysłuchiwać ich rozmowom.
Jeden żałuje swych decyzji jakie podjął w życiu. Drugi żałuje rozstania z żona.
Następny lamentuje że przez alkohol życie przejebał itd.
Im dłużej tam przebywaliśmy to radość na smutek zamienialiśmy.
Moja mówi to ten niższy astral
utknęli tu pewnie zmarli lub inni śniący w swoich myslokształtach.
Przytakuje że ma pewnie racje.
Wychodzimy lukam przed wyjściem na stanowisko barmana ale nikogo nie ma ale czuć zgniliznę smutku.
Na zewnątrz bardzo pięknie i jasno.

Patrzymy gdzie jesteśmy kojarzę to lublin.
Idziemy chodnikiem postanawiamy zabawić z atrapami.
Zadajemy im pytanie co mamy zrobić.
Dziwni są śniący jedni nic nie mówią drudzy nielogicznie odpowiadają inni uciekają bez słowa.
Mówię do jednego gdzie mamy iść.
Ten wskazuje palcem do tego wierzowca.
Wsiadamy do auta bo pieszo iść się nie opłaca.
Biorę sobie auto i jedziemy nikt nie reaguje he he.
Jedziemy ulicą ona mówi że będzie trzeba skręcić w prawo ja mówię ze chyba jednak trzeba prosto na rodzie a potem w lewo.
Jak chcesz.
Przejechałem przez rondo ona po chwili łapie że mam racje.
Uderza mnie w ramie śmiejąc się ty dobrze wiedziałeś jak jechać:)
No co ty nie wiedziałem. W duchu wiedziałem ale nie chciałem jej tego mówić.
Zajeżdżamy na budowę tam gdzie facet kazał.
Stary budynek z płyt jest rozbudowywany.
Wchodzimy do pomieszczenia gdzie kierownik zaczyna dawać zadania pracownikom.
Stoim i gapimy się.
Szef rozdaje zadania.
Jeden koleś jest dosyć tęgi i cwany.
Zaczyna mnie wkurzać.
Czepia prawie każdego.
W myślach mówię podejdź do nas i podpadnij mi to cię złapie i jebnę o ścianę.
Kolo podchodzi pod nas ale zaraz odchodzi nie rzucając żadnego sowa.
Moja się śmieję.
Idziemy na budowę nie zważając na nic.
przemierzamy korytarze nagle prąd gaśnie i ledwo co widać gubimy orientacje.
Widzimy światło na końcu korytarza docieramy do niego.
Sen się zmienił.
Jesteśmy w obcym kraju, dzielnica dość niebezpieczna.
Postanawiamy pozwiedzać trochę bo niezła architektura.
Im bardziej w głąb w miasto się zanurzaliśmy więcej mroku przybywało fajny nastrój sie zrobił.
Przed nami była rzeka i grupka ludzi planujących przejść przez rzekę postanawiamy się do nich dołączyć.
Wchodzimy do wody wrażenia dość podobne do fizycznych.
Moja coś tam na wija z typami, powoli się przemieszam bo pływać nie umie zostając trochę w tyle.
Po chwili ona zostawia ich i dobija do mnie stojąc przede mną patrząc mi w oczy już wiem o co jej chodzi.
Woda atmosferę podgrzewa macamy dosyć czule.
Po chwili przerywamy aby niedługo do hotelu wejść i jebać się.

Po skończonych zabawach idziemy rozjebać trochę miasto.
Demolka szyb zabijanie ludzi.
Jak to w snach bywa nie wszyscy są potulni wobec nas.
Coraz więcej bydła nas atakuje wiec nura w niebo dajemy.
Lądujemy w innym mieście.
Patrze salon opla.
Choć mówię kupimy sobie auto za free.
Dawaj .
Bierzemy opla nikt nas nie zatrzymuje szkoda że tak w realu nie ma mówi do mnie.
Kto kieruje?
Ty wsiadaj mówię.
Wpadamy na szos.
włączam muzę głośniki jebią dość słabo chińskie gówno myślę sobie.
Mówię dawaj szybciej .
Mija auta dość szybko kierowcy trąbią na nas.
Mówię dawaj gaz do oporu i w drzewo albo na czołówkę.
Ona mówi; boje się, ja też odpowiadam jej ale to sen nic nie może się nam stać.
To zamknij oczy i skręć szybko.
Nagle skręca na czołówkę tracę świadomość, ciemności widzę i wibracje jakby na ciele.
Próbuje otworzyć oczy nie mogę nie mogę się nawet ruszyć.
Nagle orientuje się ze jestem w ciel fizycznym, serce wali jak szalone.
Otwieram oczy.
Rota 1438
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bezimienny Wiatr
post 19.02.2017 - 19:24
Post #138


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




''Tylko Więcej''

Nie wierzę, w żadne słowa dziś
Nie wierzę żadnym słowom już
O co dokładnie chodzi mi
Bo chodzi o coś, przecież mi
Powiem najlepiej jak umiem
Opowiem najmocniej jak to czuję
Więc usiądź wygodnie
Posłuchaj, poczuj to

Człowiek magiczną istotą był
Człowiek miał tyle sił
By obejmować wszystko percepcją swą
Człowiek miał, wgląd
W to czym jesteśmy
W tą rzeczywistość
Potem coś się stało
Marzenie prysło
Inwazja
Wirus
Ingerencja
Intruzów
Drapieżcy
Zniszczyli nas

Eteryczna siatka
Obcy umysł
Sfera pośmiertna
Religijna sieczka
Medialna, naukowa, historyczna
Kurdę, ja pierdolę
To nie przedszkole, ani nie opole
To dzieje się w tej chwili tu właśnie, naprawdę

Myślisz, że to mnie cieszy?
Myślisz, że to moje hobby?
Myślisz, że się głupio śmieję, gdy czuję co się dzieje?
Jesteś w błędzie

Ziemia, witaj ziemia
Pół magia, pół chemia
Jesteś tu, pośród tego wszystkiego
Wybory, wpływy
Zagrywki, przepływy
Manipulacja, wiatry prawdy
Wszystko
Czarna magia
Drogowskazy
Wszystko tutaj, nadzy tacy

Gdzie jest prawda?
Gdzie jest moc?
Gdzie jest przyjaźń?
Piękno?
Czym jest miłość?
Ta prawdziwa
Czym marzenia?
Czym szczęśliwość, bycia
Czym jest wolność?
Czym jest wróg?
Czym jest moc?

Tam nie ma już słów
Nie potrzeba już słów
Poza słowem, poza językiem
Istnienie swoją melodię
Nuci
Pisze
Śpiewa
W ciszy
W dźwięku
W kolorze
We wszystkim

Bezmiaru moc, możesz ją poczuć
Zatrzymaj świat, poczuj ten spokój
Tą piękną euforię, która wyzwoli Cię
Zatrzymaj świat, pokonaj strach

Pokonaj strach
Pokonaj jasność
Pokonaj moc
Pokonaj starość
Pokochaj wiedzę, zjednocz się z istnieniem
Nie słuchaj wroga, chwila nieuwagi
I wszystko się zjebie
No może nie wszystko
Ale tu na kompromisy nie ma miejsca
Jeden podszept, wysłuchany
Może zatrzymać Twoją drogę serca
Więc miej się na baczności
Nie bądź głupcem, nie bądź przekupny
Nie bądź inwestorem

Ta podróż
Ta abstrakcja
Ta odpowiedzialność
Jest dla tych, którzy pragną z całych sił
Żelazną konsekwencją wykazują się
I nie poddają się
Nawet gdy opuszcza ich ktoś bliski, ukochany
Nie tracą głowy
Nie tracą swojej drogi
Żaden człowiek nie jest wart, Twojego marszu
Żaden człowiek, żaden przyjaciel, żadna kobieta
Nie ma mowy

Jeszcze trochę i zacznę śpiewać
Tylko co
Tyle już śpiewałem, tyle powiedziałem
Tyle mamrotałem

Dotykam ziemi!
Czuję zapach
Magia głosu
Wydostać się z chaosu

I znów pachnie świat
Posyła nam woń
Pokażę Ci moc!
No wstawaj, no chodź
Pokażę Ci moc
No wstawaj, no chodź
Ucieka czas, moja wiosno
Przestań grać
Wstawaj, przestań tracić siłę
Wstawaj, kurwa!
Tyle czeka nas, niesamowitości

Pokażę Ci moc
No dawaj, no chodź
Pokażę Ci moc
No wstawaj, no chodź

Nadeszła noc
Nocna woń
Gwiazdy na niebie
A na ziemi, my
Pośród cieni
I zieleni
Stopieni
Nasze ciała
Połączone
Melodia nam grała...
A wiatr nam wiał...
Zawsze chciałem
Zawsze chciałaś
Tak!

Tak, och...

Otwiera się brama
Otworzyliśmy ją
Czy idziesz ze mną
Czy będziesz stała
Chodź, pokażę Ci moc!!!
Przygoda bez końca
Wieczność istnienia
Wieczna uwaga
Poza językiem
Chodź ze mną, ja to uniosę, mocny skurwiel ze mnie

Tararirarara, tararirara...
Tarararam...

Dotyka nas dziwny wiatr
Dotyka nas dziwny wiatr
Dotyka nas dziwny wiatr
Dotyka i ożywia nas

Tylko więcej, tylko więcej
Nie chcę powrotu, naprawdę, nie chcę
Tylko więcej...
Go to the top of the page
 
+Quote Post
klucznik
post 20.02.2017 - 06:59
Post #139


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Pije kawę rano i zjadam coś dobrego.
Nagle dzwoni Htc na bursztynowym stole.
Przykładam fona do ucha i mówię słucham proszę.
No siema romeo tu Natalia z tej strony :)
No siema siema.
Wolny? Jasne odpowiadam krótko i zwięźle.
To przyjeżdżaj po nas ja i Wiktoria czekamy tam gdzie zwykle.
Wsiadm w audi z lpg, lakier zielony jak lustro lśni.
Alusy srebrzyste kupione za 5 kola miel asfalt ochoczo.
Cypis w radiu białą mewą rezystory rozpierdala.
Tube od basu płacz zalewa.
Ziomalom upadają kopary po same jaja widząc co drogą przemierza.
Nagle światła z tyłu mrugają patrze w lustro a psy juz cel na mnie mają.
Opuszczam szybę i wystawiam palec rzecząc do nich; fuck you.
Dojeżdżam do celu i wysiadam przed moje panie.
Mówią do mnie cześć bosmanie! Mnie zatkało- stoję jak wryty.
Czas sie zabawić rzecze pani kapitan Natalia.
Audi w stoczni na jachata szybko klepią.
Drogi w wrzące rzeki już leja.
Ja za ster siadam i na impry cel juz ustawiam.
Pani kapitan i Wiktora drinki z pomarańczą spijają.
Ja trzymam ster mocno ryjąc ocean dość głęboko.
Nagle niebiescy na ekranie- ręczny hamulec zaciągam i jacht staje.
Kurwa! krzyczy pani kapitan czego stajem?!
Kontrola niebieskich mówię nieśmiałe.
Panik kapitan do nich napierdala;
Jak nic na nas nie macie to wypierdalać!!
Tak szybko się zjawili a jeszcze szybciej stąd wybili.
Pani kapitan na obcasie w ma stronę obróciła mówiąc- zrozumiałeś!?
Tak kapitanie!
Ale szczerze to nie zrozumiałem wiele.
Siada Pani kapitan na kremowej skórze i spija drinka.
Po chwili rzecze;
Hej bosmanie! Słuchaj mnie teraz uważnie!
Gdy wróg na twój jacht stanie to miej twardą dupie i twarde serce.
A kiedy dobry przyjaciel noge postawi otwórz serce i przywitaj czule!
Fakt, że pamięć mam słabą,
wyciągam notes z tylnej kieszeni i wszystko notuje.
A wiktoria jak zwykle znów ze mnie się śmieje
Go to the top of the page
 
+Quote Post
klucznik
post 22.02.2017 - 11:17
Post #140


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Ta historia za istne prawdziwa była
choć gdzie ta akcja odbyła to już trudniejsze do stwierdzenia.
Moze to biała mewa, a może sen z jawą pomieszany...?
Jedno jest pewne, był ktoś ko widział tę historie
i tego faktu nie da się zaprzeczyć!

Data zdarzenia przez gumkę czasu została wytarta.
Przypadek czy celowy postępek?
Mnie się nie pytaj ja jestem tylko tym widzącym całe to doświadczanie.

Było lato, bodajże wakacje jak wskazuje odczyt .
Asfalt wygrzewa sie w słońcu bez filtru na twarzy.
Zboża jak plaza nudystów opalają się nago.
Kwiaty na Poboczach tulą się jak pary Kochanów po ulicach.

Jedzie ziomek na rowerze mecząc się srodze.
Górka przed nim z drogi zejść nie chce.
Ale on za wygraną nie daje i na szczyt powoli dociera.
Ku jego zdziwieniu jawi się piękność w oddali.
Piękna dziewczyna w dżinsach niebieskich,
Koszulce białej na ramiączkach zawieszona.
Włosy luzem puszczone jak psy ze smyczy.
Szybko już o zmęczeniu zapomina
tak jak po białej mewie w nosek podany.
Dojeżdża do młodej damy zatrzymując się przy jej boku.
Mówi do niej siemka.
Ona; czy my się znamy?
Tak odpowiada krótko.
Raczej nie odpowiada po chwili.
On dodaje po chwili.
Pamiętasz? Tarnawatka? Telefon?
Ach.. to ty?!
Nie poznałam Cię ciemno było...
Uśmiechem nadrabia swoje zapomnienie.
Pyta się;
Czy podrzucić? Jadę w ta stronę do sklepu.
To fajnie :) Tez tam zmierzam.
Siada dziewczyna na ramę i pędzą szybko z górki.
Wiater jak klima obydwoje chłodzi.
Włosy rozpuszczone dziewczyny delikatnie muskają policzki ziomka.
Opona z tyłu siódme poty wylewa
By nie trzasnąć kiedy nie trzeba.
za krótka chwile na skrzyżowaniu skręcają w lewo
Aby po kilkunastu metrach znowu skręć w lewo
By w końcu dotrzeć pod stary czerwony sklep GMSu.

W cień pod lipę rower stawiają
aby po krótkiej zniknąć za drzwiami sklepu.
Za czas jakiś wychodzą oboje..
Widać rozmowa im się klei jak miód do chleba.

Lecz przez chmury burzowe zostali otoczeni jak Troja przez rzymian.
Za chwile deszczyk delikatny liście lipy chłodzi.
Młoda nie para postanowiła poczekać chwile na zmianę pogody.
Aby czas szybko zleciał nawijają na różne tematy.
Nagle nie daleko nich... błysk i trzask ziemią poruszył z ciemnego nieba.
Ona jak wąż dusiciel owinęła się wokół jego ciała.
On czuje jej przyspieszony oddech i szybkie bicie serca.
Jednocześnie czując w swym sercu że coś radosnego rozbrzmiewa.

Nagle słonce za chmur wychodzi myśl mi taka nachodzi:
może to zaplanowana prowokacja CBŚ..
Po chwili ich ciała rozstają ona zmieszana mówi.
Musze lecieć miło było.. Pa.
Mi dostrojenia coraz bardziej spada
wiec nie tracąc czasu chwytam za pióro
i odnotowuje to zdarzenie na kolejnej karcie z fb.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
klucznik
post 23.02.2017 - 18:28
Post #141


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


szron me serce coraz bardziej oplata
Pchając w ręce śmierci coraz bardziej śmiele...
Łzy po policzkach coraz bardziej leją
wyznaczając drogę mego przeznaczenia.
Stawiam kroki po grubym zimnym lodzie
Nie czując powoli mej gwiazdy; mojego serca.
Tłum w szarościach schowany podpatruje
dramat na żywo bez fotoszopu grany...
Dochodzę do swego przeznaczenia na końcu drogi
A tam kat i szubienica stoją
Zmodulowane z wielkiego cierpienia i żalu.
Ciężar mego cierpienia jest tak wielki że jez.s z krzyżem to pikuś mały,
Upadam bez oporu kładąc głowę pod szubienice.
Łza ostatnia uroniona ze wspomnień o mej kochanej upada na zimną posadzkę...
Zamykam oczy i czekam na koniec mej udręki.
Słyszę głos płaczu mej kochanej lecz biorę je za omany.
Kat mi głowę ścina...
Następuje tu koniec dramatu a zaczyna się już nowy..
lecz tym razem nie przez widownie ale przeze mnie oglądany.
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bezimienny Wiatr
post 27.03.2017 - 23:00
Post #142


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




''Wiosenny Wiatr''

Dla kogo są świątynie
Dla kogo rytuały
Dla kogo jest ateizm
Dla kogo powierzchowna moralność
Dla kogo kontrolowana opozycja, bezpieczne wentyle systemu
Dla kogo globalna trucizna, płytka beznadziejność
Dla kogo MK Ultra
Dla kogo edukacja
Dla kogo jest nauka, oficjalna wersja

Czy Ty kurwa widzisz!?
Czy Ty kurwa słyszysz!?
Czy Ty kurwa czujesz!?
Czy Ty kurwa wiesz, co dzieję się tu i po co

Dla kogo są dogmaty, te stare i te nowe
Dla kogo chrzci się dzieci, dla kogo je obrzeza
Dla kogo są szczepionki, wbijane w bezbronne istoty
Dla kogo Żydomasońskie zawłaszczanie historii, wyrachowana podłość
Dla kogo medialne, jaskrawe ścierwo, skupiska masowej uwagi
Dla kogo obcy umysł, bestia, której słuchasz
Dla kogo jest ubój, ubój rytualny
Dla kogo są nocne, nocne odwiedziny
Dla kogo ta ziemska hodowla

Czy Ty kurwa wstaniesz!?
I spojrzysz głęboko!?
Na ten świat!?
Czy weźmiesz raz choć, odpowiedzialność za swój los?

Zagrody, macie zagrody!
Kary i nagrody!
Macie, najlepsze mecze!
A gdzieś sukinsyny gwałcą bezimienne dzieci!
Hodowlany cielak z połamaną nogą, prądem dostał w nagrodę!
Co my robimy, jak my żyjemy, w agonistycznym transie toniemy!
Co oni robią nam, co robią, jak oni mogą, jak kurwa oni mogą!
Chora, ohydna powierzchowność, psychopatyczna, rytualna desperacja!
Wyciśnięci jak cytryny, bez sił, bez nadziei się godzimy!
Magiczna niewinność wyśmiana, zgwałcona i zakopana!
Nieuchronny proces od narodzin, błędne koło, rozbłyski świadomości!
Matrix, obcy umysł, labirynt bez wyjścia, astralne gwałty, archońska inwestycja!
Obezwładnieni informacjami, bez siły, nocą się wykładamy!
Twój słodki sen, Twoja słodka rozkosz, och gdybyś wiedział, co dzieje się nocą!
Schemat życia, schemat myślenia, schemat bycia, schemat dojenia!
A gdzie czysta, zwariowana, potęga zakazana!?
Niepohamowana ekspresja, monumentalny wgląd, absolutna percepcja!
Surrealistyczna kraina, gdzie pod czerwonym niebem ptak się wzbija!
W górę! I Człowiek tam jest! Tam jest! Oo-ooo!
Czy jesteś gotów na moc!? Czy jesteś gotów na moc!? Gotów na nieskończoność!?

Wiosenny Wiatr, powita kiedyś Cię
Wiosenny Wiatr, zabierze Cię
Wiosenny Wiatr, pokaże Ci prawdę
Zabierze stąd, otuli płaszczem
I dopiero się zacznie…





Go to the top of the page
 
+Quote Post
Szaweł
post 28.03.2017 - 10:53
Post #143


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Od wieków stoję i patrzę głęboko
Polecam to każdemu
Kto chce naprawdę doświadczyć
Bezsilności
Wolna wola to iluzja głupców
Przywilej bestii
Złudzenie ofiar
Musimy brać odpowiedzialność
Nie mogąc decydować
Karmieni fikcją wolności
Każda decyzja wymuszona
Uwarunkowaniami
Nieskończoność na nas nie czeka
Moc jest przywilejem katów
Wiosna to przywidzenie
Wiatr nie istnieje
Tylko sen niewolnika
Nikt nas stąd nie zabierze
I nie otuli
Hodowcy nas karmią
Ułudą spokoju
Lepiej się nie budzić
I niczego nie widzieć
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Isabel Martin
post 29.03.2017 - 18:26
Post #144


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


Ludzie mówią, że to Poznań
Jest miastem pedalskich doznań.
Również mieszkańcy Warszawy
Lubią homoseksualne zabawy.
Także w okolicach Radomia
Popularna jest sodomia.
Wiem, że też koło Grudziądza
Gejowskie orgie się urządza.
Lecz najlepiej jechać do Wrocławia.
Normalnie szok, co tam się wyprawia!
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Zielarz Gejowy
post 29.03.2017 - 18:58
Post #145


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




(IMG:http://fotowrzut.pl/tmp/upload/NNTMH8KIM3/1.jpg)



(IMG:http://fotowrzut.pl/tmp/upload/E791KG6375/1.jpg)




(IMG:http://fotowrzut.pl/tmp/upload/NNTMH8KIM3/1.jpg)
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bezimienny Wiatr
post 28.05.2017 - 19:54
Post #146


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




''Abstrakcja, Ekspresja, Agresja''



Buduję most
Żywy most
Tonal, Nagual
Droga mocy woła, woła
Nieskończoność dookoła
To jest tu, wszystko tu

Nowa wiosna
Wojna wciąż trwa, trwa
Unoszę się i opadam też

Rysuję nowe istnienie
Poszerzam zakres siebie
Dotykam impulsów
Rozsiewam wiatr świadomości
Intencja, droga serca
Abstrakcja, abstrakcja
Abstrakcja, ekspresja, agresja!

Nowa wiosna
Wojna wciąż trwa, trwa
Unoszę się i opadam też

Oni patrzą
Na nasze ruchy
Próbują jak mogą
Robią wszystko
Byśmy byli
W ich cybuchu
W błędnym kole
Każda sekunda to walka
To nie jest zabawa
Ale możesz się bawić
Możesz zabawą sprawić, że
Powagę sytuacji odwrócisz na swą stronę
Tylko pamiętaj, nie folguj w niczym sobie
Harmonię prawdziwą, nieskazitelność bytu
Wdróż w swe życie
Każda sekunda
Noc i dzień
Nie leń się, walcz
Powstań spójrz, duszy okiem
I nie zawracaj już
Bo to nie jest moda na sukces
Te słowa dla mnie są już tak puste
Ale musze być ich więźniem
Żeby przekonać samego siebie
Że jeszcze wena we mnie żyje
Że jeszcze jestem
Młody
Kreatywny
Bardzo bardzo
Tak bardzo!
Inny i dziwny!!!

Nowa wiosna
Wojna wciąż trwa, trwa
Unoszę się i opadam też

Wyrwij z tego się
Zmasakruj ten lęk
Nieskończoność woła, woła
Cię
Go to the top of the page
 
+Quote Post
Bezimienny Wiatr
post 22.06.2017 - 17:16
Post #147


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy




Najnowsze Arcydzieło...


''Nieskazitelny Wojownik''



Nawet jakbym
Mógł zawieść siebie
To tak ciężko
Wziąć do świadomości swej
Że jednak, mogłoby
Się nie powieść
A to marzenie
Ten cel
Ta droga
Zamknęłoby się w powieść to
W smutną powieść
Z mrocznym końcem
Czy to możliwe?
Oczywiście, że tak
Oczywiście, że mogę przegrać
Więc z całych sił, zrobię wszystko
By jednak, wrócić
Do tego
Nie sam

Zrobię wszystko, by być tam
Tak błahe, bo tylko to mam!
Zrobię wszystko, by być tam
Tak błahe, bo tylko to mam!

Tylko tego chcę
Tylko tego pragnę
Tylko tego chcę
Tylko tego pragnę
Tylko tego chcę
Tylko tak naprawdę

Tego, tego?
Nie wypuszczę, nie wypuszczę?
Dam radę, dam radę?

Istnienia cud
Przemawia znów
Całuje tu
Zabiera ból

Istnienia cud
Przemawia znów
Dotyka tu
Zabiera ból

Nawet jeśli bym przegrał
Walczyłem z całych sił, naprawdę
Pokochałem to istnienie
Pokochałem to
Ciebie, siebie
Ooch
Nigdy nie zwątpiłem
Nigdy nie zwątp i Ty
Nigdy nie przestań walczyć
Odzyskiwać

Leć wariacie!

Istnienia cud
Przemawia znów
Dotyka tu
Zabiera ból

Istnienia cud
Przemawia znów
Dotyka Tu
Zabiera ból

Istnienia cud
Przemawia znów
Dotyka tu
Zabiera ból...
Go to the top of the page
 
+Quote Post

8 Stron V  « < 5 6 7 8 >
Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park