|
Bez kozery powiem pińcet :p
A tak na prawdę, to nie wiem, bo nigdy nie przyszło mi do głowy liczenie - może gdybym prowadził dziennik, to mógłbym rzec, ale w każdym razie w ciągu 25 słodkich latek życia (a nawet szycia) pewnie trochę by było licząc spontany z nikąd, planowane, popołudniowe, przypadkowe nocne, planowane nocne, te mniej wyraźne i te całkiem bujne, te niebieskie, szare i kolorowe, biorąc pod uwagę również te półświadome i te nadświadome, te na javie i te podczas relaksu a także te wszystkie, które siedzą mi w głowie, to może i żarcik na początku nie byłby takim żarcikiem...
Ale i tak coraz częściej myślę sobie, że zwykłe marzenie na javie to najbardziej świadomy ze snów, w pełni kontrolowany - jeśli tylko umiesz dodać kolor i wszelkie zmysły do każdego wyobrażenia, to na ch*j nam las?
|