|
A wiecie skąd w ogóle się wzięło to zamieszanie z szyszynką? :) Ostatnio właśnie miałem o tym ze dwa zdania na wykładach z filozofii :D. Otóż dawno dawno temu... no może nie aż tak. Żył sobie pewien mądry pan, zwany Kartezjuszem, na pewno wam się przynajmniej obiło o uszy. Wybitny uczony i filozof, próbujący rozgryźć tajemnice sensu istnienia, bytu, świata, ducha, Boga itd. za pomocą poznania zmysłowego, logiki i rozumu gdzie główną rolę grała matematyka, co bardzo mu się chwali. Zresztą gorąco polecam jego teksty, na pewno nie jednego z was zaciekawią. Uczony zaszedł w swych badań dość daleko, choć nie wszystko upubliczniał choćby ze wzgląd na uparty Kościół, a w tamtych czasach jeszcze było trzeba uważać co się mówi. Nie rozpisując się, Kartezjusz doszedł do dobrze nam znanego już wniosku, że istnieją sobie te dwa światy, czy też dwie rzeczywistości, ciała i duszy, materii i ducha. Gdzie my, jako istota ludzka złożeni jesteśmy zarówno jak i z duszy jak i z ciała, przy czym my, nasze prawdziwe ja to ta dusza, a ciałem to sobie tak tylko sterujemy. Kiedy to było już dla Kartezjusza jasne, zrodził się pewien istotny problem, który dręczył go aż do samej śmierci cielesnej. Otóż, jak wspomniane zostało, istnieją sobie te dwie rzeczywistości, materii i ducha. Dwa różne, oddzielne światy, człowiek jest więc związkiem obu tych światów... no oki, ale co takiego ten związek w nas utrzymuje? Przecież skoro dusza kieruje ciałem, musi istnieć jakiś przynajmniej częściowo fizyczny element w ludzkim ciele, czy cokolwiek, który jest tym "mostem" między duszą i ciałem, czy odbiornikiem utrzymującym łączność z duszą. Gdzieś w nas przecież musi logicznie rzecz biorąc to coś, gdzie zachodzi do wymiany informacji między jednym a drugim. Niestety Kartezjusz, choć bardzo się starał nigdy nie znalazł odpowiedzi na to pytanie. Pisał co prawda różne teorie, dość pokrętne zresztą, niejednoznaczne, nie trzymające się czasem kupy, z których się w końcu wycofywał. Podobnie było z szyszynką. Gdy odkryto, że w ogóle coś takiego istnieje, lecz funkcje tego były nieznane, Kartezjusz po prostu krzyknął, że to pewnie właśnie to! To szyszynka jest odpowiedzialna za całą tą łączność w nas między materią i duchem, eureka.... ale na tym koniec :), nic więcej na ten temat nie potrafił powiedzieć, jak się sądzi, szukał po prostu czegokolwiek, co wreszcie uwolni go od tego nieznośnego problemu bez odpowiedzi, a nowo odkryta zagadkowa szyszynka nadawała się do tego doskonale. Za jego czasów nie wiedziano nawet że to właśnie szyszynka odpowiada za produkcję melatoniny, regulowanie dojrzewania płciowego itd. Tak czy siak, "nadnaturalność" owego gruczołu przetrwała do dziś :), a Kartezjusz odszedł wraz ze swymi wątpliwościami. Tym nie mniej, zagadka szyszynki do dziś nie została w pełni rozwiązana, a jeszcze wszystko przed nami.
|